Spróbujmy się zastanowić, jakie mogą być powody usilnego forsowania quasi-totalitarnego molocha. Podejdźmy przy tym do zagadnienia z dobrą wolą i nie imputujmy eurokratom i tym, którzy za nimi stoją, niecnych intencji.
Wydaje mi się, że główne powody dążenia do powołania państwa europejskiego są następujące:
-
moment rozwoju cywilizacyjnego – nieustanny i nasilający się przepływ ludzi, kapitału, technologii, produkcji wymusza ujednolicenie, usprawnienie i uproszczenie logistyki, prawa, procedur, transakcji, pieniądza
-
bezpieczeństwo – stworzenie skutecznych procedur szybkiego reagowania na pojawiające się zagrożenia i konflikty, np. terroryzm, konflikty etniczne, niepokoje społeczne, kryzysy polityczne lub gospodarcze
-
zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego Europie – wspólne inwestycje i system zaopatrzenia/dystrybucji energii
-
stworzenie systemu zrównoważonego rozwoju
*kwestie demograficzne (kontrola przyrostu ludności, przepływu mas ludzkich, ograniczenie migracji spoza Europy)
* bezpieczeństwo socjalne (rozwój rynku pracy i związany z tym poziom bezrobocia oraz zasilania budżetów narodowych i budżetu unijnego, utrzymanie stabilności systemu socjalnego, a w przyszłości emerytalnego)
* ekologia (szczególnie kwestie klimatyczne, co związane jest z powszechnym przeświadczeniem o szkodliwym wpływie człowieka na zmiany klimatyczne)
-
dążenie do uczynienia gospodarek europejskich konkurencyjnymi poprzez stworzenie jednolitego systemu gospodarczego i prawnego, w tym wspólna polityka celna
Czy do zrealizowania wyżej wymienionych celów niezbędne jest stworzenie superpaństwa europejskiego?
Zacznijmy od końca, czyli od punktu 5.
Nie wydaje się konieczne powoływanie instytucji politycznej o prerogatywach państwa dla ścisłej współpracy gospodarczej na wielu polach. Sądzę, że pozostanie przy koncepcji EWG w zupełności by wystarczyło.
Podobnie z celami zawartymi w punkcie 4.
Kwestie demograficzne poza tym, że nadinterpretowywane, można rozwiązać w drodze współpracy międzypaństwowej, a część to wyłącznie wewnętrzna sprawa poszczególnych państw, tak samo jak problematyka socjalna. Ekologia z kolei rozumiana jako ograniczanie niekorzystnych zmian klimatycznych spowodowanych działalnością człowieka to być może jedna z większych mistyfikacji szarlatanów polityczno-biznesowo-naukowych. Poza tym założenie, że możemy zmienić klimat, odwrócić niepokojące tendencje klimatyczne zachodzące w skali globalnej, wydaje się być niepoważnym uroszczeniem. To tak jakby mrówka chciała walczyć ze słoniem. Z niektórymi zjawiskami należy się po prostu pogodzić, przyjąć je do wiadomości, zamiast podejmować kosztowne i zarazem bezskuteczne próby odwrócenia naturalnych procesów przyrodniczych.
Jak wygląda realizacja punktu 3, każdy widzi.
Wspólna polityka energetyczna to pobożne życzenie takich krajów jak Polska. Niemcy, Włochy, Francja, Wielka Brytania nic sobie z naszych próśb i gróźb nie robią. I tak pozostanie. Egoizm narodowy oraz interesy możnych tego świata zawsze będą brały górę. Cała reszta to zasłona dymna, obłuda i naiwność tych, którzy biorą to za dobrą monetę.
Do realizacji punktu 2 z powodzeniem wystarczyłyby takie organizacje jak NATO, ONZ, OBWE, gdyby chciano się nimi rzeczywiście posługiwać w dobrej wierze. Jeśli te formuły zapewnienia bezpieczeństwa międzynarodowego się zużyły, można powołać nowe, jednak konieczności tworzenia superpaństwa nie dostrzegam.
Może więc w punkcie 1 jest coś na rzeczy i zachodzi jednak konieczność zbudowania wspólnego europejskiego domu?
Wspólny dom Europa może jest i dobrym pomysłem, ale czy musi przypominać blok z filmu Alternatywy 4 pod rządami ciecia Anioła? Poza tym jeśli już, to idźmy na całość i twórzmy superpaństwo Unia Światowa. Jak globalizacja to globalizacja na całego. Przecież to marzenie każdego internacjonalisty.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)