Kisiel Kisiel
247
BLOG

Reprywatyzacja mienia niemieckiego a historia

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 32
No to się zaczęło. Niemcy też chcą mieć swój udział w planowanej przez rząd Tuska reprywatyzacji. Frankfurter Allgemeine Zeitung informuje, że Niemcy, którzy wyjechali z Polski w latach siedemdziesiątych, chcieliby być potraktowani w przygotowywanej ustawie reprywatyzacyjnej podobnie jak Żydzi. O stronie prawnej i finansowej tych żądań wypowie się zapewne pan Stefan Hambura z Berlina, ja natomiast tak jak mam to w zwyczaju przytoczę na ten temat dwie historie.

Historia pierwsza

Opowiadała mi kiedyś znajoma Niemka z mojej mieściny, jak Niemcy potraktowali swych żydowskich sąsiadów po dojściu Hitlera do władzy w położonym wówczas w Trzeciej Rzeszy Złotowie (Flatow) i okolicy.

Było to pewnej listopadowej nocy 1938 r. Moja znajoma Niemka mieszkała wtedy z rodzicami w gospodarstwie niedaleko miasteczka Krajenka. Wspomnianej nocy wyszła z mamą i siostrą w pole i obserwowały łuny pożarów na horyzoncie. Płonęly synagogi.

Jakiś czas potem siostra mojej znajomej widziała złotowskich Żydów gnanych przez Niemców ulicami miasta. Widziała też plądrowanie żydowskich mieszkań i wyrzucany przez okna dobytek żydowskich sąsiadów. Najbardziej jednak wstrząsnęła nią scena topienia przez niemiecką tłuszczę starego, brodatego Żyda w rzeczce łączącej miejskie jeziora. Był to handlarz bydła, z którym robił interesy jej ojciec. Żyd był według niej uczciwym, przyzwoitym człowiekiem. Tłum Niemców – mężczyźni, kobiety, wyrostki – zdarł z szyderczym śmiechem ubranie ze starca i dokonał kaźni.

Wielką krzywdę wyrządziliśmy – my Niemcy, Żydom – podsumowała swą opowieść moja znajoma.

Mam pierwsze pytanie w związku z tym. Czy Niemcom, którzy zrabowali swym żydowskim sąsiadom mienie, mieszkania, domy, sklepy, warsztaty, też należy się dziś od nas Polaków odszkodowanie?

Historia druga

W latach siedemdziesiątych byłem uczniem Technikum Leśnego pod Słupskiem. Miałem w klasie kolegę z Bytowa, którego cała rodzina wyjechała wtedy do Niemiec. W Polsce został tylko on i pytał mnie ze łzami w oczach, co ma robić. Nie chciał wyjeżdżać, w ogóle nie czuł się Niemcem, poza tym nosił polskie nazwisko. Jego kuzyni i znajomi słali mu kartki i listy ze zdjęciami swoich fur i chwalili się kasą. Widziałem, że motywacja ich wyjazdu była jedna – finansowa.

Moje drugie pytanie. Czy ludziom, którzy porzucają swój heimat z powodów materialnych, należy się jakiekolwiek odszkodowanie? Ich według mojej wiedzy nikt nie wyrzucał.

 

http://wiadomosci.onet.pl/1732748,12,item.html



Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (32)

Inne tematy w dziale Polityka