Kisiel Kisiel
85
BLOG

Parciany świat, czyli nowy totalizm

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 5
Nie trzeba być ani wnikliwym analitykiem ani jasnowidzem, aby dojść do wniosku, że Polska stoi podobnie jak Europa przed prawdopodobnym decydującym starciem o wymiarze cywilizacyjnym. Piszę “prawdopodobnym”, ponieważ nie wiadomo, czy jednej ze stron starczy determinacji, by podjąć rękawicę, czy zamiast regularnego starcia, nie będziemy mieć do czynienia z groteskową próbą powstrzymania walca przez zastępy mrówek. Z jednej strony mamy bowiem potężny blok sił zmierzających do grutownego, rewolucyjnego rzec można, zmodernizowania rzeczywistości, z drugiej rozproszonych i osłabionych obrońców Okopów Świętej Trójcy. Nie bez powodu odwołuję się do Nie-Boskiej komedii Krasińskiego, bowiem to, co w tym momencie przybiera na sile, ma niewątpliwie taki charakter.

Ale dość historiozofii, przejdźmy do faktów. Sterujące instytucjami unijnymi siły, przygotowują się do ostatecznego rozstrzygnięcia procesów, które zapoczątkowane zostały w drugiej połowie ubiegłego wieku takimi hasłami i zjawiskami jak teoria konwergencji systemów politycznych, eurokomunizm, pierestrojka, uwłaszczenie nomenklatury, okrągły stół, zjednoczenie Niemiec. Siłom tym w Polsce pozostało obecnie pozamiatanie okruszków z państwowego stołu, to jest przejęcie resztek mediów publicznych, banków, systemu ubezpieczeń i ostatnich kilkuset zakładów przemysłowych oraz infrastruktury energetycznej, komunikacyjnej, a także odbicie i podporządkowanie będących pod kontrolą “kaczystów” kilku segmentów aparatu państwowego.

Niewiele brakuje do szczęścia – słychać niecierpliwe westchnienia magów Nowego Wspaniałego Świata. Kiedy już złapane zostaną wszystkie sznureczki, teatrzyk ruszy na całego. A jaki to teatrzyk? Nie będę się wymądrzał, niech wyręczy mnie wizjoner z Drohobycza:

- Nie zależy nam - mówił on - na tworach o długim oddechu, na istotach na daleką metę. Nasze kreatury nie będą bohaterami romansów w wielu tomach. Ich role będą krótkie, lapidarne, ich charaktery - bez dalszych planów. Często dla jednego gestu, dla jednego słowa podejmiemy się trudu powołania ich do życia na tę jedną chwilę. Przyznajemy otwarcie: nie będziemy kładli nacisku na trwałość ani solidność wykonania, twory nasze będą jak gdyby prowizoryczne, na jeden raz zrobione. Jeśli będą to ludzie, to damy im na przykład tylko jedną stronę twarzy, jedną rękę, jedną nogę, tę mianowicie, która im będzie w ich roli potrzebna. Byłoby pedanterią troszczyć się o ich drugą, nie wchodzącą w grę nogę. Z tyłu mogą być po prostu zaszyte płótnem lub pobielone. Naszą ambicję pokładać będziemy w tej dumnej dewizie: dla każdego gestu inny aktor. Do obsługi każdego słowa, każdego czynu powołamy do życia innego człowieka. Taki jest nasz smak, to będzie świat według naszego gustu. Demiurgos kochał się w wytrawnych, doskonałych i skomplikowanych materiałach, my dajemy pierwszeństwo tandecie. Po prostu porywa nas, zachwyca taniość, lichota, tandetność materiału.”

Bruno Schulz Sklepy cynamonowe, Traktat o manekinach

http://monika.univ.gda.pl/~literat/shulz/0005.htm

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka