Kisiel Kisiel
120
BLOG

Wycinanie "watah" trwa

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 5
Dziś po wielodniowej nagonce medialnej podał się do dymisji przewodniczący Centralnej Komisji Egzaminacyjnej pan Marek Legutko. CKE postawiono szereg zarzutów dotyczących przygotowania maturalnych zestawów egzaminacyjnych. Pojawiły się zastrzeżenia dotyczące m.in. zadań z języka polskiego, historii i matematyki. Zaczęło się od tego, że Dziennik poprosił prof. Macina Króla i pisarza Antoniego Liberę o napisanie tegorocznej matury z języka polskiego. Prace obu panów zostały ocenione przez egzaminatorkę-polonistkę na dopuszczającą i niedostateczną. Według mnie jak najbardziej słusznie, nie były to bowiem wypracowania, delikatnie mówiąc, porywające, poza tym panowie nie wykonali niektórych poleceń z części pierwszej, o czym tylko półgębkiem gdzieś nadmieniono, a później już konsekwentnie milczano.

Po tym przygotowaniu w stylu: patrzcie Państwo, co to za matura, skoro tak wybitni intelektualiści nie mogą jej zdać, nagonka rozpoczęła się na całego. Przyczepiono się na przykład do tego, że przytoczony z Lalki Bolesława Prusa fragment został nietrafnie określony w arkuszu egzaminacyjnym mianem snu Izabeli Łęckiej, gdy tymczasem wg krytykujących jest to marzenie. Zaciekawiony zerknąłem do tekstu, czytam, a tam jak byk stoi:


Panna Izabela zrywa się z szezlonga, potrąca w ciemności o taburet i drżącymi rękoma dzwoni. Dzwoni drugi raz, nie odpowiada nikt, więc wybiega do przedpokoju i we drzwiach spotyka pannę Florentynę, która chwyta ją za rękę i mówi ze zdziwieniem:

Co tobie, Belciu?...

Światło w przedpokoju nieco oprzytomnia pannę Izabelę. Uśmiecha się.

Weź, Florciu, lampę do mego pokoju. Papo jest?

Przed chwilą wyjechał.

A Mikołaj?

Zaraz wróci, poszedł oddać list posłańcowi. Czy gorzej boli cię głowa? – pyta panna Florentyna.

Nie – śmieje się panna Izabela – tylko zdrzemnęłam się i tak mi się coś majaczyło.”


Mógłby ktoś szczególnie czepialski skomentować, że panna Izabela tylko tak, na odczepnego powiedziała, że przysnęła, jednak każdy, kto ma wiedzę na poziomie szkoły średniej i zdolność rozumienia tekstu, widzi, że sporna scena z Lalki napisana jest w poetyce snu i że należy ją interpretować jako wizję oniryczną, cyt. „panna Izabela spostrzega, że człowiek w koszuli patrzy na nią jakimś szczególnym wzrokiem, ciągle trzymając kartę nad głową. Dym i para, kotłujące w dolinie, chwilami zasłaniają jego rozpiętą koszulę i surowe oblicze; tonie wśród nich – nie ma go.Tylko spoza dymu widać blady połysk jego oczów, a nad dymem obnażoną do łokcia rękę i – kartę.

Co znaczy ta karta, papo?..” – zapytuje ojca.

Ale ojciec spokojnie patrzy we własne karty i nie odpowiada nic, jakby jej nie widział.

Kiedyż nareszcie wyjedziemy z tego miejsca?...”

Ale choć powóz drży i słońce odbite w skrzydle posuwa się ku tyłowi, ciągle u stopni widać jezioro dymu, a w nim zanurzonego człowieka, jego rękę nad głową i – kartę.”


Gdy przekonałem się, że ten zarzut jest dęty, sięgnąłem po zestaw z matematyki. Tu z kolei pojawiło się zastrzeżenie, że w zadaniu 8 nie określono stopnia wielomianu, w związku z tym zadanie jest nieprecyzyjne i może być niezrozumiałe dla egzaminowanego ucznia. Oto treść zadania:


Zadanie 8. (4 pkt)

Dany jest wielomian W(x)= x3−5x2−9x+45.

a) Sprawdź, czy punkt A =(1, 30) należy do wykresu tego wielomianu.

b) Zapisz wielomian W w postaci iloczynu trzech wielomianów stopnia pierwszego.


Ponieważ nie jestem matematykiem z wykształcenia, poprosiłem o opinię znajomego, wieloletniego nauczyciela matematyki i egzaminatora na maturze. Żeby nie było, że jestem stronniczy, dodam, że ten mój znajomy jest jednocześnie działaczem Platformy. I co się okazało? Znajomy matematyk stwierdził, że nie widzi żadnego problemu ze zrozumieniem rzeczonego zadania, ponieważ stopień wielomianu wynika z najwyższej potęgi, a w tym przypadku jest to 3. Ponadto jest tylko jedna niewiadoma, co czyni zadanie jeszcze łatwiejszym.


Po sprawdzeniu tych dwóch, najczęściej podnoszonych w mediach, zarzutów stwierdziłem, że z analizą pozostałych dam sobie spokój, bo nie o nieprawidłowości na maturze tutaj chodzi, tylko o zadanie kolejnego ciosu kaczystom. Szkoda, że ci, którzy przeprowadzają tego rodzaju prowokacje, nie biorą pod uwagę szkód, jakie przy okazji wyrządzają instytucjom państwowym.


http://www.cke.edu.pl/index.php?option=content&task=view&id=585&Itemid=2

 

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka