Po tym przygotowaniu w stylu: patrzcie Państwo, co to za matura, skoro tak wybitni intelektualiści nie mogą jej zdać, nagonka rozpoczęła się na całego. Przyczepiono się na przykład do tego, że przytoczony z Lalki Bolesława Prusa fragment został nietrafnie określony w arkuszu egzaminacyjnym mianem snu Izabeli Łęckiej, gdy tymczasem wg krytykujących jest to marzenie. Zaciekawiony zerknąłem do tekstu, czytam, a tam jak byk stoi:
„Panna Izabela zrywa się z szezlonga, potrąca w ciemności o taburet i drżącymi rękoma dzwoni. Dzwoni drugi raz, nie odpowiada nikt, więc wybiega do przedpokoju i we drzwiach spotyka pannę Florentynę, która chwyta ją za rękę i mówi ze zdziwieniem:
– Co tobie, Belciu?...
Światło w przedpokoju nieco oprzytomnia pannę Izabelę. Uśmiecha się.
– Weź, Florciu, lampę do mego pokoju. Papo jest?
– Przed chwilą wyjechał.
– A Mikołaj?
– Zaraz wróci, poszedł oddać list posłańcowi. Czy gorzej boli cię głowa? – pyta panna Florentyna.
Nie – śmieje się panna Izabela – tylko zdrzemnęłam się i tak mi się coś majaczyło.”
Mógłby ktoś szczególnie czepialski skomentować, że panna Izabela tylko tak, na odczepnego powiedziała, że przysnęła, jednak każdy, kto ma wiedzę na poziomie szkoły średniej i zdolność rozumienia tekstu, widzi, że sporna scena z Lalki napisana jest w poetyce snu i że należy ją interpretować jako wizję oniryczną, cyt. „panna Izabela spostrzega, że człowiek w koszuli patrzy na nią jakimś szczególnym wzrokiem, ciągle trzymając kartę nad głową. Dym i para, kotłujące w dolinie, chwilami zasłaniają jego rozpiętą koszulę i surowe oblicze; tonie wśród nich – nie ma go.Tylko spoza dymu widać blady połysk jego oczów, a nad dymem obnażoną do łokcia rękę i – kartę.
„Co znaczy ta karta, papo?..” – zapytuje ojca.
Ale ojciec spokojnie patrzy we własne karty i nie odpowiada nic, jakby jej nie widział.
„Kiedyż nareszcie wyjedziemy z tego miejsca?...”
Ale choć powóz drży i słońce odbite w skrzydle posuwa się ku tyłowi, ciągle u stopni widać jezioro dymu, a w nim zanurzonego człowieka, jego rękę nad głową i – kartę.”
Gdy przekonałem się, że ten zarzut jest dęty, sięgnąłem po zestaw z matematyki. Tu z kolei pojawiło się zastrzeżenie, że w zadaniu 8 nie określono stopnia wielomianu, w związku z tym zadanie jest nieprecyzyjne i może być niezrozumiałe dla egzaminowanego ucznia. Oto treść zadania:
Zadanie 8. (4 pkt)
Dany jest wielomian W(x)= x3−5x2−9x+45.
a) Sprawdź, czy punkt A =(1, 30) należy do wykresu tego wielomianu.
b) Zapisz wielomian W w postaci iloczynu trzech wielomianów stopnia pierwszego.
Ponieważ nie jestem matematykiem z wykształcenia, poprosiłem o opinię znajomego, wieloletniego nauczyciela matematyki i egzaminatora na maturze. Żeby nie było, że jestem stronniczy, dodam, że ten mój znajomy jest jednocześnie działaczem Platformy. I co się okazało? Znajomy matematyk stwierdził, że nie widzi żadnego problemu ze zrozumieniem rzeczonego zadania, ponieważ stopień wielomianu wynika z najwyższej potęgi, a w tym przypadku jest to 3. Ponadto jest tylko jedna niewiadoma, co czyni zadanie jeszcze łatwiejszym.
Po sprawdzeniu tych dwóch, najczęściej podnoszonych w mediach, zarzutów stwierdziłem, że z analizą pozostałych dam sobie spokój, bo nie o nieprawidłowości na maturze tutaj chodzi, tylko o zadanie kolejnego ciosu kaczystom. Szkoda, że ci, którzy przeprowadzają tego rodzaju prowokacje, nie biorą pod uwagę szkód, jakie przy okazji wyrządzają instytucjom państwowym.
http://www.cke.edu.pl/index.php?option=content&task=view&id=585&Itemid=2


Komentarze
Pokaż komentarze (5)