Oby nie.
Jeśli jednak prawdziwe są doniesienia o zamiarze wycofania się Amerykanów z Gruzji i dziwne historie z Izraelczykami (najpierw pomoc wojskowa, a następnie nagłe jej zaprzestanie), to narzuca się wniosek, że Amerykanie na spółkę z Izraelczykami wystawili Gruzję Rosji w zamian za rosyjskie wsparcie w przepychankach z Iranem (Amerykanie już tak kiedyś załatwili, zdaje się, prezydenta Iczkerii - Dudajewa, wystawiając go Rosjanom do odstrzału).
Inaczej mówiąc - ma miejsce polityka "machniom": wy macie Gruzję, my - Iran. Czy jeszcze dalej: wy trzymacie energetycznie Europę za jaja, my - Bliski Wschód. A dalsze korzyści to utrącenie Obamy (takie myślenie: jest niebezpiecznie, Kaukaz wrze, więc nie czas na polityczne eksperymenty w Ameryce).
W polityce nie ma sentymentów. Skoro tuskowy rząd de facto utrącił tarczę w Polsce, to Amerykanie/Żydzi muszą szukać innych dróg opanowania arabskiego żywiołu.
Jedyna nadzieja dla Gruzinów i dla nas to konsolidowanie się polityczne krajów bałtyckich, Ukrainy, Czech i Polski w obliczu ofensywy imperialnej Rosji oraz nakłonienie UE do stanowczej reakcji, która oby doprowadziła do następnych akcji międzynarodowych wymuszających na Rosjanach cofnięcie się. Dyplomacja to oczywiście za mało. Musi temu towarzyszyć skuteczny opór Gruzinów wspierany finansowo oraz militarnie przez inne kraje.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)