W USA przed wyborami czerwone świniaki sieją taką samą propagandę jak u nas.
Pamiętamy jak w czasie obalania rządu Jana Olszewskiego kanalie medialne i polityczne pomawiały Antoniego Macierewicza o wyprowadzanie jednostek specjalnych przeciwko bezbronnemu Bolesławowi Bezwstydnemu i jego druhowi Mniętkowi. Dziś wiadomo - trzeba bronić się przed wrednym kaczyzmem, który napełnia lękiem lud pracujący miast i wsi.
W Stanach tymczasem najpierw poszła w necie wieść, że Busch szykuje stan wojenny i że skinheadzi planują zamach na czarnego kandydata, a teraz oszalała feministka prorokuje sfałszowanie wyborów przez rasistów i wojnę domową.
Strach się bać. Mus wybrać szlachetnego Obamę, w przeciwnym wypadku Ameryka, a może i cały świat, spłynie krwią.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)