Jest przygotowany do zajmowania się gospodarką podobnie jak historycy Tusk i Komorowski, fizyk Marcinkiewicz, czy rolnik Chlebowski. Być może zna się na hodowli zwierząt, praktykował bowiem w pegeerze w Szamocinie jako technik weterynarii. Prawnikiem jest tylko nominalnym, a specem od gospodarki na zasadzie uzurpacji i dzięki wsparciu usłużnych żurnalistów i lobbystów.
O kim piszę?
O lwie salonowym Adamie Szejnfeldzie, poetyzującym felietoniście ze stokłosowego Tygodnika Nowego. Niedawno zaklinał rzeczywistość twierdzeniami, że mocna złotówka nie ma wpływu na wysokość polskiego eksportu oraz, że Polsce kryzys nie grozi. Teraz z kolei oglasza konieczność jak najszybszego przyjęcia euro, zaznaczając jednocześnie, że referendum w tej sprawie byłoby szkodliwe dla naszego kraju.
I wcale mnie nie pociesza myśl, że życie weryfikuje kompetencje obecnego wiceministra gospodarki, to jest bowiem nasze życie, moje życie.
http://www.qazeta.pl/gospodarka/polsce-nie-grozi-dekoniunktura-ani-kryzys/
http://biznes.onet.pl/0,1855261,wiadomosci.html


Komentarze
Pokaż komentarze