Kisiel Kisiel
56
BLOG

Zwyczajny patriotyzm

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 12
Będąc kilka lat temu w Bukowinie Tatrzańskiej, wybrałem się ze znajomymi do miejscowej knajpy. Było miło, dopóki do lokalu nie wkroczyło trzech podchmielonych górali. Draby siadły przy drzwiach wejściowych, zamówiły wódkę i zaczęły toczyć przekrwionymi oczami po sali. Oczywiście nasze towarzystwo natychmiast skupiło ich uwagę. Sądząc z gestów i spojrzeń górale nie myśleli i nie mówili o nas z sympatią. Poczuliśmy, że będzie gorąco, bo gorzała coraz bardziej rozpalała głowy siedzących przy drzwiach wiejskich dżentelmenów.

W pewnej chwili musiałem się udać do toalety. Mijając górali, usłyszałem wulgarną zaczepkę pod swoim adresem, zatrzymałem się więc i rzekłem, że nie życzę sobie takich komentarzy. Największy i najbardziej przerażający z osiłków, z którym może i Gołota miałby problemy, wskazał mi miejsce przy sobie i kazał usiąść. Cóż było począć, przycupnąłem z duszą na ramieniu na ławie obok swego, jak sądziłem, przyszłego oprawcy.

- Boisz się nas? - zapytał ponuro wiejski kafar i zmierzył mnie wzrokiem mordercy. Pytanie było retoryczne, a jednak postanowiłem ratować skórę i wykrztusiłem, że absolutnie się nie boję, bo wiem, że górale tak jak ja szanują Boga i ojczyznę, więc i ja ich szanuję. Góral uważnie spojrzał mi w oczy i oznajmił: - Napijesz się z nami.

Kiedy kieliszek obleciał stół (górale piją z jednego szkła), herszt „zbójców” zapytał mnie o imię i następnie wygłosił oświadczenie:

- Słuchaj Jędrek, ja jestem Wojtek, wszyscy mnie znają i wiedzą, że Wojtek jest silny, więc nikt cię tutaj nie ruszy.

Podziękowałem za miłe słowa i chciałem wrócić do swoich, gdy Wojtek oznajmił:

- Podobają nam się wasze dziołchy, Jędrek. Zatańczylibyśmy z nimi.

Na co ja:

- Wojtek, ja wiem, że ty honorowy jesteś i naszych dziewczyn brać nie będziesz.

Wtedy Wojtek:

- Święte słowa, Jędrek, święte słowa...

Odchodząc, usłyszałem jeszcze:

- Ale gdybym chciał zatańczyć, wal mnie w mordę Jędrek i nie patrz.



Co ma znaczyć ta anegdota przytoczona w Święto Niepodległości?


W atmosferze patriotycznego uniesienia słychać często wiele patetycznych deklaracji, mnie jednak bardziej zajmują ci, którzy nie mówią, a może nawet nie wiedzą, że kochają ojczyznę, lecz gdy nadchodzi czas, dają świadectwo. I nie zastanawiają się, czy słusznie jest walczyć i czy warto ginąć. Czynią to, co im serce dyktuje, co zrobiliby ich ojcowie. Tak spełnia się patriotyzm, tak trwa patria i tak żyją w nas ojcowie.


O takich bohaterach są wiersze Anny Świrszczyńskiej zawarte w tomie poświęconym powstaniu warszawskiemu. Polecam ich lekturę. Tutaj tylko jeden, tytułowy utwór z tego tomu.



Budując barykadę



Baliśmy się budując pod ostrzałm
barykadę.

Knajpiarz, kochanka jubilera, fryzjer,
wszystko tchórze.
Upadła na ziemię służąca
dźwigając kamień z bruku, baliśmy się bardzo,
wszystko tchórze -
dozorca, straganiarka, emeryt.

Upadł na ziemię aptekarz
wlokąc drzwi od ubikacji,
baliśmy się jeszcze bardziej, szmuglerka,
krawcowa, tramwajarz,
wszystko tchórze.

Upadł chlopak z poprawczaka
wlokąc worek z piaskiem,
więc baliśmy się naprawdę.

Choć nikt nas nie zmuszał,
zbudowaliśmy barykadę
pod ostrzałem.

 

 

 

Więcej wierszy z tomu : http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje18/text04.htm

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka