Nie od dziś wiadomo, że nasi drodzy (BARDZO DRODZY) sąsiedzi, czyli Niemcy i Rosja z nadzwyczajną troskliwością zajmują się nami.
W najnowszym numerze "Sueddeutsche Zeitung" pochylono się nad bezradnym Donaldem.
"W ostatnich tygodniach jego doradcy zauważyli, że styl nastawiony na harmonię nie wystarczy, by zapewnić wysokie poparcie w sondażach. Wraz z globalnym kryzysem finansowym zasadniczo zmieniły się warunki ramowe dla premiera."
Czyli idzie sygnał, że czas najwyższy skończyć z "polityką miłości" i że trzeba przybrać groźną minę. Pytanie wobec kogo jest oczywiście retoryczne, ale by nie było niedomówień, zacytujmy "SZ":
Narodowy Bank Polski jest kontrolowany przez "ludzi Kaczyńskich, którzy nie są zainteresowani tym, by (Donald Tusk) okazał się dobrym menedżerem w czasach kryzysu".
Ach. Tu ich boli. Jest jeszcze trochę kasy z Polski do wyrwania, a tu jakieś "pisowskie buraki" stanęły na drodze. Unijna dyrektywa o swobodnym transferze kapitału już jest przygotowana, tymczasem Donald nie kwapi się jakoś z ostateczną rozprawą z Kaczorami-zawalidrogami. Słabizna jakaś, chłopiec ganiający za piłką. A my go tak promujemy w naszych mediach. Pamiętaj Donek, jak się nie zbierzesz do kupy, to z pomocą twoich doradców, którzy pomogli nam pisać ten tekst do "SZ" cię wykopiemy.
Więc weź się chłopie w garść, a Kaczorów za gardło i niech w końcu będzie ordnung. Fersztejen, czyli paniatno?
Taki jest przekaz.
http://wiadomosci.pl.msn.com/zzagranicy/article.aspx?cp-documentid=10958295


Komentarze
Pokaż komentarze