Zastanawiam się, dlaczego ani zwolennicy ani przeciwnicy Jaruzelskiego nie wspominają dziś o udziałe Sowietów w przygotowaniu i przeprowadzeniu stanu wojennego. Przeciwnicy oskarżając Jaruzelskiego skupiają się obecnie przede wszystkim na tym, że według różnych źródeł Polsce nie groziła w 1981 roku interwencja sowiecka. Z kolei zwolennicy Jaruzela twierdzą, że uratował on w 81 roku Polskę od sowieckiej inwazji.
Chciałbym przypomnieć, że dawnymi laty mówiono (i pisano), że plakaty ogłaszające stan wojenny drukowane były w CCCP długo przed 13 grudnia. Na początku lat dziewięćdziesiątych pojawiały się też informacje, że w ramach przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego w Polsce stworzono dwa ośrodki dowódcze złożone z oficerów sowieckich. Jeden działał pod Warszawą, drugi w Legnicy. Oczywiście nie trzeba przypominać chyba, że Sowieci nie musieli wchodzić do nas, bo jakby co w dużej liczbie byli w Polsce od końca drugiej wojny.
Odnoszę wrażenie, że komuś dziś zależy na przekonaniu Polaków, iż stan wojenny był operacją przeprowadzoną wyłącznie przez polskich komunistów i że to oni byli pomysłodawcami oraz beneficjentami władzy odzyskanej za pomocą czołgów.
Może uwierzyłbym w taką wersję wydarzeń, gdyby nie Krzysztof Kozłowski, który będąc wiceministrem spraw wewnętrzynych w rządzie Mazowieckiego, ze zdumieniem komentował fakt obecności w gmachu na Rakowieckiej sowieckich doradców. Można ich było spotkać według jego relacji na każdym piętrze, w każdym korytarzu i niemal w każdym pokoju. A było to nie w 1981, lecz w 1989 roku.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)