Mistyczny sens jest tu oczywisty.
Bóg nawiedza duszę, ale ona śpi. Gdyby się obudziła, mistyczne zaślubiny dopełniłyby się bez żadnych prób, bez wysiłków. Może tak było z niektórymi świętymi? Odchodzi, zostawiając jakiś ślad swojej bytności, zostawiając nam przeczucie, że nas czeka. Żeby do Niego dojść, trzeba przemierzyć cały obszar zła, dojść do jego kresu. Człowiek atakuje grzech, rąbie, wycina. Ale on odrasta jeszcze szybciej. Nic się w ten sposób nie da zrobić.
Trzeba znaleźć się ponad grzechem. Jest to trudny, powolny, ale możliwy sposób wędrowania.Posuwamy się wtedy naprzód naprawdę i osiągamy swój cel.
Co oznacza ta forma doskonalenia się: ponad złem, tak jak ów człowiek przenoszący się z jednego wierzchołka drzewa na drugi?
Nie chodzi o to , aby próbować stłumic w sobie zło, ale aby dojść do celu.
Wbrew wszystkim grzechom myśleć o dobru. Nie myśleć o złu, które trzeba zniszczyć, ale o dobru.
Przemyśleć jeszcze metaforę lasu. (CS 206-207)


Komentarze
Pokaż komentarze