Kisiel Kisiel
97
BLOG

Bożonarodzeniowa medytacja. Drugi komentarz Simone Weil

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 2
Bajka o szewcu. Ktoś spróbował przełożyć na język baśni doświadczenia duszy.

Wrażenie, jakbyśmy się posuwali naprzód, wisząc na rękach u cienkiej nitki i chwytając ją raz koło razu dalej i dalej ponad piekielną otchłanią (tą nitką jest codzienne recytowanie Ojcze nasz po grecku); to dosyć podobne do obrazu wędrowca, który przedziera się przez las przechodząc z jednego wierzchołka drzewa na drugi. Obecne w nas zło zakrywa przed nami absolutne dobro. Ale jak długo kierujemy myśl na walkę ze złem, każda zniszczona przez nas cząstka zła odrasta na nowo. Trzeba i myśl, i pragnienie skierować poprzez zło ku nieskończenie dalekiemu dobru.

Co nie przeszkadza temu, że i negatywne pojęcie cnoty może być dobre.

Szewc z winy przewrotnej gospodyni śpi na miejscu spotkania. Nie powinien był gospodyni opowiadać, że księżniczka wyznaczyła mu spotkanie.

Nie należy o takim spotkaniu mówić niższej części swojej duszy. Takie spotkanie nawet w stosunku do samego siebie należy trzymać w tajemnicy. Przede wszystkim w stosunku do samego siebie. Nad rzeczami trzymanymi w zupełnej tajemnicy przed samym sobą, szatan nie ma żadnej władzy. Szatan nie ma dostępu do tajemnicy. Mieszka w niej Ojciec Niebieski.

Oto dlaczego nadprzyrodzone cnoty wiary, miłości cenniejsze są może, gdy są utajone (implicite), niż wtedy, gdy są wyrażone jasno (eksplicite).

Tylko wyraźny obowiązek dania świadectwa może uprawnić do złamania tajemnicy.

Do czasu spotkania tajemnica powinna być dochowana bezwzględnie. Potem nie jest to już aż tak niezbędne. Ale trzeba tajemnicę zachowywać i nadal z wyjątkiem wypadków, gdy obowiązek nakazuje co innego.

Cnoty nadprzyrodzone powinny zawsze przez pewien czas pozostawać utajone (implicite). Ci, w których pozostają utajone aż do śmierci (jeśli tacy są w ogóle), są może najbardziej uprzywilejowani. (CS 234-235)

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka