Wrażenie, jakbyśmy się posuwali naprzód, wisząc na rękach u cienkiej nitki i chwytając ją raz koło razu dalej i dalej ponad piekielną otchłanią (tą nitką jest codzienne recytowanie Ojcze nasz po grecku); to dosyć podobne do obrazu wędrowca, który przedziera się przez las przechodząc z jednego wierzchołka drzewa na drugi. Obecne w nas zło zakrywa przed nami absolutne dobro. Ale jak długo kierujemy myśl na walkę ze złem, każda zniszczona przez nas cząstka zła odrasta na nowo. Trzeba i myśl, i pragnienie skierować poprzez zło ku nieskończenie dalekiemu dobru.
Co nie przeszkadza temu, że i negatywne pojęcie cnoty może być dobre.
Szewc z winy przewrotnej gospodyni śpi na miejscu spotkania. Nie powinien był gospodyni opowiadać, że księżniczka wyznaczyła mu spotkanie.
Nie należy o takim spotkaniu mówić niższej części swojej duszy. Takie spotkanie nawet w stosunku do samego siebie należy trzymać w tajemnicy. Przede wszystkim w stosunku do samego siebie. Nad rzeczami trzymanymi w zupełnej tajemnicy przed samym sobą, szatan nie ma żadnej władzy. Szatan nie ma dostępu do tajemnicy. Mieszka w niej Ojciec Niebieski.
Oto dlaczego nadprzyrodzone cnoty wiary, miłości cenniejsze są może, gdy są utajone (implicite), niż wtedy, gdy są wyrażone jasno (eksplicite).
Tylko wyraźny obowiązek dania świadectwa może uprawnić do złamania tajemnicy.
Do czasu spotkania tajemnica powinna być dochowana bezwzględnie. Potem nie jest to już aż tak niezbędne. Ale trzeba tajemnicę zachowywać i nadal z wyjątkiem wypadków, gdy obowiązek nakazuje co innego.
Cnoty nadprzyrodzone powinny zawsze przez pewien czas pozostawać utajone (implicite). Ci, w których pozostają utajone aż do śmierci (jeśli tacy są w ogóle), są może najbardziej uprzywilejowani. (CS 234-235)


Komentarze
Pokaż komentarze (2)