Kisiel Kisiel
692
BLOG

Kto rządzi państwem?

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 9

Bękart peerelu, czyli Trzecia RP, jest tworem pokracznym: krajem ludzi wolnych, lecz niesuwerennym i – jak czytamy w konstytucji /art. 20/ – ze społeczną gospodarką rynkową, czyli prywatną i jednocześnie de facto podwieszoną pod urzędniczo-polityczny wózek.


 

PiS przed dojściem do władzy zapowiadał tanie państwo i zerwanie korupcjogennych powiązań biznesu z polityką, ale później jakoś niespecjalnie szło odrywanie ryjów od koryta. Dziś, gdy przy władzy jest ekipa PO-PSL, sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Mój znajomy pracujący na stanowisku kierowniczym w dużej placówce publicznej komentuje, że tak źle nie było nawet za komuchów z SLD. Tylko zmiana na stanowiskach kierowniczych w spółkach skarbu państwa wyniesie nie mniej niż 100 mln zł. Przypominam, że kiedy za Mazowieckiego tworzono te spółki, można było usłyszeć, że to tylko chwilowe rozwiązanie, które najprawdopodobniej nie potrwa dłużej niż pół roku, tymczasem jak każda prowizorka spółki SP istnieją już dwadzieścia lat. Spółki państwowe (czytaj: Rady Nadzorcze dla partyjnych kumpli) to jeszcze nic, gorsza od nich jest inna pasożytnicza narośl – wszelkiego rodzaju Fundusze i Agencje, które połykają co roku jakieś 30 % budżetu, a pozostają w zasadzie poza kontrolą parlamentu. Miały być likwidowane już kilka lat temu, ale mają się dobrze, wszak tą drogą daje się zasysać dużą publiczną kasę. Dla niepoznaki zmieniane są tylko niekiedy szyldy, ale strumień naszej gotówki płynie do kieszeni wybrańców.


 

Kolejna sprawa. Platforma Obywatelska zapowiadała, że po dojściu do władzy znacząco uprości wszelkiego rodzaju procedury i przepisy prawne. Co zamiast tego mamy? Najpierw podziwialiśmy przez niemal rok tak pełne projektów ustaw szuflady Platformy, że parlament nie miał czego procedować, aż w końcu późną jesienią ubiegłego roku nastąpił wysyp “lodziarskich” aktów prawnych, co i rusz wetowanych przez prezydenta. Nawet życzliwi Platformie przedstawiciele gospodarczego lobby zgodnym chórem twierdzą, że rząd Jarosława Kaczyńskiego był w tej mierze znacznie lepszy od Tuskowego (pisałem o tym m.in. w lutym zeszłego roku ( http://kisiel.nowy.salon24.pl/59928.html ). Może ktoś powiedzieć, że to z powodu nieobecności w PO Jana Marii Rokity, który gromko zapowiadał usunięcie co najmniej jednej trzeciej prawnej piramidy kneblującej nasze życie. No, ale jeśli wiarygodność i skuteczność PO miałaby zasadzać się na jednym człowieku, cóż warta byłaby taka partia?


 

Tak dla przykładu jeszcze inny, aktualny kwiatek. W dzisiejszej Gazecie Prawnej możemy przeczytać, że nowo wybudowane budynki (mieszkalne również) będą musiały posiadać tzw. certyfikaty energetyczne przed oddaniem do użytku. Podobno chodzi o to, by nabywca był świadomy, jakiej klasy energetycznej obiekt kupuje. Tak jak z lodówką, czy pralką. Tyle, że nie rozumiem, w jaki sposób urzędowa pieczątka wpłynie na ograniczenie zużycia energii w budynku, a bez papierka też przecież widać, jaki koń jest, tzn., czy posiada docieplenie i jakiego typu ma instalacje? Zresztą, jak znam życie, papier wszystko przyjmie. Pytanie tylko, za jakie pieniądze? Ponoć, jak czytałem w necie, będzie to kosztować jakieś marne 1500 złociszy (nie mniej niż 360 euro; w innych krajach Unii od 50 do 200 euro). Czuję, że znów jakaś banda cwaniaków, chce nas złupić na kolejne datki pod pozorem dochodzenia do standardów europejskich.


 

Mój dawny dyrektor, a był to człek obznajomiony z funkcjonowaniem machiny państwowej, bo i partyjny był i człowiek służb, powiadał, że państwem rządzą urzędnicy a nie politycy. Może coś w tym jest na rzeczy, bowiem kolejne ekipy „rządzące” zmieniają się jak w kalejdoskopie, a walec instytucji państwowych jak rozgniatał nas na placek, tak nadal rozgniata.


 

http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/103136,nie_zamieszkamy_w_nowym_domu_bez_certyfikatu.html


 

http://biznes.onet.pl/1,12,8,52049456,139862428,5972993,0,forum2.html


 


 

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka