Jeden ze sfory brytanów PO – poseł Karpiniuk znów ma „pomysła”: Zbigniew Ziobro powinien stanąć przed Trybunałem Stanu – wyskoczył dziś jak Filip z konopii w Radiu Zet i TVN24.
Według Karpiniuka minister Zbigniew Ziobro nie miał najmniejszych podstaw do twierdzenia, że źródłem przecieku w sprawie afery korupcyjnej, w którą był zamieszany wicepremier i minister rolnictwa Lepper, był ówczesny minister sprawiedliwości Janusz Kaczmarek.
Karpiniuk liczy być może na krótką pamięć Polaków, na to, że zapomnieliśmy o pokazywanym w telewizji nocnym spotkaniu Janusza Kaczmarka i posła Samoobrony Woszczerowicza z Ryszardem Krauze w pokoju hotelowym. Ma też być może nadzieję, że nie pamiętamy zeznań Kaczmarka, że spotykał się z Netzlem, a nie z Krauze. Chce też prawdopodobnie przykryć swoim pokrzykiwaniem sensacyjne zeznania ochroniarza BORu pilnującego wicepremiera Leppera, który potwierdził, że to Woszczerowicz przekazał Lepperowi informację o prowokacji CBA wobec Leppera i jego ludzi.
Może Karpiniuk twierdzić, że dowodów brak na to, że Kaczmarek odwiedzając Krauzego nie powiedział o akcji CBA, że tylko tak jak Woszczerowicz przypadkiem o północy wpadł na drinka i na pogawędkę o duperelach, jednak zdarzenia układają się tak logicznie i przejrzyście, że trzeba dużo złej woli, by odrzucić poszlakę o ujawnieniu tajnej akcji służb antykorupcyjnych za pośrednictwem łańcuszka: Kaczmarek – Krauze – Woszczerowicz – Lepper.
Dla odświeżenia pamięci podaję parę linków i pochodzących z nich faktów:
„... prokuratura zrekonstruowała przebieg wydarzeń poprzedzających fiasko akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa.
Śledczy wysunęli hipotezę, że do przecieku doszło w czwartek, dzień przed planowanym wręczeniem Andrzejowi Lepperowi łapówki za pomoc w procedurze odrolnienia gruntu. Ta wersja zakłada, że Piotr R. i Andrzej K. (obecnie aresztowani w aferze gruntowej za korupcję) ustalili już nawet miejsce dostarczenia pieniędzy wicepremierowi. Miało nim być jego mieszkanie nad warszawską siedzibą Samoobrony (nazywane w partii ’apartamentem").
Wiele wskazuje na to, że plany pokrzyżowało spotkanie w restauracji Panorama na czterdziestym piętrze hotelu Marriott. Spotkali się tam biznesmen Ryszard Krauze, poseł Samoobrony Leszek Woszczerowicz oraz Janusz Kaczmarek. Spotkanie zostało zarejestrowane przez kamery hotelowego monitoringu. Śledczy dysponują tym nagraniem. Jak pisze Wprost to Woszczerowicz miał ostrzec Leppera przed wzięciem łapówki.”
... nagrania podsłuchów "układu z Trójmiasta"
Marzec, Netzel, Kornatowski, Kaczmarek, a nawet jego żona - te osoby pojawiają się na nagraniach. Ujawnione przez śledczych materiały z podsłuchów dowodzą według nich, że zamieszani w aferę ludzie tworzą układ rodem z Trójmiasta - nawzajem ostrzegają się, namawiają do fałszywych zeznań. Ujawniają tajne informacje o akcji CBA i chronią "dużego płatnika". To kryptonim Krauzego - twierdzą śledczy.
Rozmowy telefoniczne pochodzą w większości z 13 lipca 2007 roku. W tym dniu były już szef CBŚ Jarosław Marzec zdradza byłemu szefowi policji Konradowi Kornatowskiemu, że agenci CBA chcą wejść do domu miliardera Ryszarda Krauzego. Ten przekazuje to Januszowi Kaczmarkowi. Później Kaczmarek dzwoni do Kornatowskiego i mówi mu o swoim przesłuchaniu w prokuraturze. Jak ujawnili śledczy, miał wtedy zeznać, że w hotelu Marriott spotkał się z ówczesnym szefem PZU Jaromirem Netzlem, a nie Ryszardem Krauzem.
Chwilę potem nieznany informator ostrzega Kornatowskiego, że agenci CBA szykują się, by wejść do domu Janusza Kaczmarka. Były komendant główny od razu jedzie do domu swego szefa i ostrzega jego żonę. Ostatnia rozmowa z 13 lipca to telefon od Kornatowskiego do Netzla. Ten mówi byłemu już szefowi policji, że wezwał go minister Ziobro na przesłuchanie. Kornatowski próbuje ubłagać go, by nie jechał zeznawać i poczekał parę minut. Na koniec prosi, by zapewnił alibi Kaczmarkowi.
Wszystkie te informacje są potwierdzone w ostatniej rozmowie z 16 sierpnia. Prokuratorzy ujawnili dzisiaj, że był to jeden z kluczowych dowodów, po analizie którego zdecydowano się na zatrzymania. Jaromir Netzel mówi tajemniczej Dorocie (dyrektor jednego z departamentów w PZU, zaufana osoba Netzla - ustalił TVN24), że wie, iż Kaczmarek używa go jako alibi. "Ja jestem alibi na wszystko. Nie mogę wszystkiego potwierdzać" - żali się.
Zapisy rozmów tutaj: http://www.dziennik.pl/polityka/article51777/Oto_nagrania_podsluchow_ukladu_z_Trojmiasta.html
Biuro Ochrony Rządu pogrąża Woszczerowicza
poniedziałek 29 grudnia 2008 12:07
Leppera ostrzegł przed CBA kolega z partii
» Leppera ostrzegł przed CBA kolega z partii.
Zdaniem funkcjonariusza BOR to poseł Lech Woszczerowicz miał ostrzec Andrzeja Leppera przed akcją CBA fot. KFP / Mateusz Ochocki
Mimo zaprzeczeń bohaterów tzw. afery gruntowej, są dowody, że to Lech Woszczerowicz z Samoobrony ostrzegł Andrzeja Leppera przed zasadzką CBA. Wynika to z protokołów zeznań kogoś, kto miał być przypadkowym świadkiem przecieku - oficera Biura Ochrony Rządu, który ochraniał Leppera.
"Newsweek" dotarł do protokołów przesłuchań podpułkownika BOR Arkadiusza Koschalke. To on miał ochraniać Leppera, gdy ten był wicepremierem i ministrem rolnictwa. To on miał pełnić służbę w dniu, w którym do drzwi biura szefa Samoobrony miał zapukać kolega z partii. Koschalke miał usłyszeć wówczas, jak Woszczerowicz ostrzegał Leppera przed akcją CBA. Chodziło o zasadzkę, w której polityk miał być zdemaskowany jako biorący łapówki za odrolnianie gruntów.
Jeśli zeznanie Koschalkego nie zostało spreparowane ani wymuszone, oznacza to, że potwierdza się wersja zdarzeń, którą głosi PiS. Partia wierzy w dowody śledczych utrzymujących, że Lepper usłyszał o akcji CBA od Woszczerowicza, a ten od biznesmena Ryszarda Krauzego. Ten ostatni z kolei miał dowiedzieć się o zasadzce od ówczesnego szefa MSWiA Janusza Kaczmarka. Wszyscy zaprzeczają, że tak było.
Wersja lansowana przez polityków Prawa i Sprawiedliwości głosi, że 5 listopada 2007 roku Ryszard Krauze odbył serię spotkań: najpierw z Kaczmarkiem, później z Woszczerowiczem. Poseł Samoobrony miał przekazać tę sensacyjną wiadomość swemu szefowi następnego dnia rano.
Protokół z przesłuchania Koschalkego trafił już do tajnej kancelarii Sejmu. Ma być on wykorzystany przez komisję śledczą, która bada czy w sprawie przecieku nie było nacisków na prokuratorów i służby - donosi "Newesweek".
http://www.dziennik.pl/polityka/article289109/Leppera_ostrzegl_przed_CBA_kolega_z_partii.html
Kulisy przecieku w sprawie akcji CBA
wtorek 11 marca 2008 02:03
Kaczmarek ostrzegł Leppera ze strachu?
Janusz Kaczmarek ostrzegł Leppera, bo bał się, że go zdradzi
fot. Igor Morye
Dlaczego Ryszard Krauze i Janusz Kaczmarek mieliby ostrzegać Andrzeja Leppera przed grożącym mu aresztowaniem? Dziennikarze "Newsweeka" sugerują, że bali się oni, iż Lepper ujawni ich wspólne interesy.
Chodzi między innymi o interesy związane ze śledztwem w sprawie Stella Maris, którego jednym z bohaterów był SLD-owski baron, Jerzy Jędykiewicz - szef należącej do Krauzego "Energobudowy".
Według tygodnika, 5 lipca 2007 Kaczmarek dowiedział się od ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, że następnego dnia Andrzejowi Lepperowi zostanie wręczona kontrolowana łapówka. Jako prokurator wiedział, że sprawa jest poważna, a jeśli zakończy się sukcesem, Lepper trafi na wiele miesięcy do aresztu i będzie mu groziło wieloletnie więzienie. A wtedy mógłby pójść na współpracę z prokuraturą i ujawnić to, co wie - pisze "Newsweek".
Co mógłby powiedzieć śledczym Lepper?
Według tygodnika, Lepper mógł zacząć mówić o swoich kontaktach z Krauzem, a być może o związkach Kaczmarka z szefem Prokomu.
Zdaniem "Newsweeka", Krauze i Kaczmarek znali się dobrze i regularnie spotykali w siedzibie centrum Medycyny Biologicznej w Gdyni, należącym do znajomego biznesmena - Władysława R.
W gabinecie doktora R. miał też bywać ksiądz Henryk Jankowski. I to właśnie przez niego Lepper umówił się na spotkanie z Krauzem. Według "Newsweeka", obaj spotkali się w gospodarstwie Leppera w 2001 roku.
Lepper wielokrotnie zaprzeczał, by cokolwiek łączyło go z biznesmenem, jednak, jak dowodzi tygodnik, właśnie w 2001 roku wśród najbardziej zaufanych ludzi szefa Samoobrony pojawił się bliski znajomy Krauzego, Lech Woszczerowicz.
Kaczmarek chronił interesy szefa Prokomu?
W 2002 roku gdańscy prokuratorzy zaczęli badać aferę kościelnego wydawnictwa Stella Maris. Jednym z podejrzanych o wielomilionowe malwersacje był SLD-owski baron Jerzy Jędykiewicz - szef należącej do Krauzego "Energobudowy".
Śledczy, według "Newsweeka", zdobyli dowody oszustw Jędykiewicza i chcieli go aresztować. Przeciwstawił się temu Kaczmarek, który był wówczas szefem gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej. Jego poparcia nie znalazły też wnioski o rewizję w siedzibie Prokomu i założenie podsłuchów członkom kierownictwa firmy. Grupa prowadząca sprawę się rozpadła: jeden z prokuratorów został zdymisjonowany, wobec innego wszczęto postępowanie dyscyplinarne.
Zdaniem tygodnika, Kaczmarek mógł torpedować to śledztwo. Spotykał się wówczas z Krauzem, ale obaj ukrywali tę znajomość. Kaczmarek nadzorował postępowanie dotyczące interesów imperium szefa Prokomu i gdyby te spotkania wyszły na jaw, jego kariera byłaby skończona - pisze "Newsweek".
http://www.dziennik.pl/polityka/article136099/Kaczmarek_ostrzegl_Leppera_ze_strachu_.html
O znajomości posła Samoobrony Woszczerowicza z Ryszardem Krauze tutaj:
http://www.polityka.pomorskie.pl/POSLOWIE/woszczerowicz_o_nim.htm




Komentarze
Pokaż komentarze (2)