Wiadomo komu: tylko swojakom z PO, bo porzundek, jak mówią poznaniacy, w wojsku musi być. Kumple ministra Klicha nie mogą narzekać, minister bo minister, ale nie zapomina o nich. Jeden chapnie posadę za 17 tysięcy miesięcznie, drugi za 10 tysięcy i jakoś leci kabarecik. A jak trzeba to warunki konkursu dopasuje się do kandydata przewidzianego na zwycięzcę.
Chcecie wiedzieć, jak się wygrywa konkursy pod rządami partii miłości? Odpowiedź jest prosta: trzeba być co najmniej „świadomym sympatykiem” Platformy, a najlepiej działaczem tej partii i kolegą ministra Klicha.
Więcej tutaj: http://wiadomosci.onet.pl/1890623,11,item.html


Komentarze
Pokaż komentarze (2)