Wspomniałem w poprzednim wpisie, że Ścibor Rylski deklarujący apolityczność był w komitetcie wyborczym Komorowskiego, nie wiedziałem jednak, że wyświadczał przysługi również Jaruzelskiemu. Oto co na ten temat pisze Krzysztof Wyszkowski:
"Tegorocznego 1 sierpnia w obchodach brał udział mój syn. Nie krzyczał i nie buczał, ale może by to zrobił, gdybym mu wcześniej powiedział, że byłem w Warszawie 31 lipca 1984 r. i stałem przy ulicy Miodowej obok grupy Niezłomnych Powstańców, którzy odmówili udziału w uroczystości położenia kamienia węgielnego pod pomnik „Bohaterów Powstania Warszawskiego”. Niezłomni z daleka obserwowali tych upadłych, którzy stanęli wtedy przy Jaruzelskim. Tacy jak Ścibor zgodzili się nie tylko na zmianę projektu pomnika, z wybranego w konkursie i wyrażającego ideę Powstania, na socrealistyczną kalkę pomników partyzantów sowieckich, ale i na poniżenie pamięci ofiar przez zmianę nazwy z „Pomnika Powstania” ma „Pomnik Bohaterów”. Słyszałem wówczas gwizdy i okrzyki oburzenia, bo wtedy wszyscy wiedzieli, że cała akcja jest zakłamaną komunistyczną propagandą, a ci, którzy w niej uczestniczą są chronionymi przez ZOMO i SB kolaborantami komuny.
Następnego dnia łapsy z SB do późnego wieczora patrolowały Powązki, by niezłomni powstańcy nie utworzyli „nielegalnego zgromadzenia”. Szybko gasili znicze i usuwali umieszczone na krzyżach karteczki oddające cześć Powstaniu. Czy można powstrzymać się od poczucia, że dzisiaj to samo robią strażnicy Hanny Gronkiewicz-Waltz i cyngle z "GW"-TVN?"
polecam całość: http://niezalezna.pl/31601-wyszkowski-o-generale-scibor-rylskim



Komentarze
Pokaż komentarze (12)