Przypominam sobie powstawanie z inicjatywy Polski, głównie zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego , Partnerstwa Wschodniego. To było dobre posunięcie- zbliżyło do siebie kraje wschodniej europy (i nie tylko) antagonizując przeciwników Rosji. Ta niewątpliwie próbuje swoje wpływy odbudowywać, żeby z potęgi regionalnej, powróćić na pozycję lidera światowego.
Co by było gdyby. Popularne zdanie, używane kiedy chce się podywagować...
Załóżmy, że inicjatywy Partnerstwa Wschodniego nie ma. Lech Kaczyński w 2008 nie jedzie do Gruzji, popierać tamtejszy rząd w walce z Rosją- zatrzymaliby się? Mogliby zająć całą Gruzję i nie poprzestać na tym. Ha! Przecież Rosjanom wolno wszystko, bo nikt im sie nie sprzeciwi!
Co widzimy tymczasem w postawie przywódców Europy i Polski? Oddanie przedpola Europy, poprzez niewspieranie pozytywnych przemian na Ukrainie (Nie wiem czy tylko mi się tak tylko zdaje, ale odkąd Pan Donald Tusk jest premierem a Bronisław Komorowski prezydentem, znacznie oddaliliśmy się od naszych wschodnich sąsiadów, Ukrainy?), czy też brak inicjatyw dot. Białorusi, która mogłaby być ważnym sojusznikiem przeciwko tworzeniu się w Europie Środkowej tzw. strefy wpływów Rosyjskich.
Unii Europejskiej wystarczy, że za dyplomację Unii z Rosją "przewodniczy" Polska. Zapewne patrzą na słupki sympatii Rosjan wobec Polaków, nie na korzystne zmiany- których jest niewiele. Oczywiście możemy mówić o centrach przyjaźni polsko-rosyjskiej i innych tego typu przedsięwzięciach, ale czy mają one wpływ na realną politykę?
Gdyby Kaczyński został premierem- czy Nordstream ominąłby Polskę? Czy gdyby Kaczyński był premierem- zabezpieczono by choćby i małe lementy samolotu prezydenckiego co jest normą w krajach normalnych?
W tej notce jest dużo pytań. Niestety trudno było mi znaleźć na nie odpowiedzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)