Sporo myslałem przed 10' o rocznicy, która zbliżała się wielkimi krokami. Myślałem o tym, co zrobić, żeby jakoś godnie uczcić ten dzień i nie wyjść na statystycznego polaka, który wolał pooglądać ceremonię przed telewizorem - popijając jakiś środek wyskokowy i co jakiś czas uraniając łezkę, której uronić nie chciał.
Obudziłem się rano (dość pejoratywne określenie na porę, o której myślę i ze wstydu nie podam do wiadomości publicznej) - ranna toaletka, przygotowanie munduru harcerskiego do wyjścia, etc.
I wtedy włączyłem telewizor. Czar prysł.
Zobaczyłem Jarosława Kaczyńskiego, który niczym mąż opatrznościowy, stał nad morzem głów, przy Pałacu Prezydenckim, domagając się przewrotu państwowego. Zobaczyłem też tłumy, manifestujące przed pałacem i skandujące hasła antyTuskowe.
Dobrze. Każdy może wybrać sobie sposób, w który dzień wyjątkowy sobie spędzi. Temu zaprzeczyć nikt nie może, bo musiałby polemizować z treścią konstytucji i pewnie lwią częścią społeczeństwa polskiego, które wielce wolność sobie ceni. Ale - i tu moja wiązanka przychylnych J.K. tekstów się kończy - pomyślałem sobie, cóż zrobiłbym w rocznicę śmierci bliskiej mi osoby.
I wiecie co, drodzy czytelnicy? Wyszło mi coś zupełnie odwrotnego od zachowania Pana prezesa!
Pomyślałem sobie, że pojechałbym wówczas do rodziny. Do ludzi, którzy tak jak ja, czują pustkę po zmarłej osobie.
Pewnie poszedłbym też do kościoła, pomodlić się w intencji zmarłych. Porozmawiałbym wówczas z tymi, z którymi rozmawiać na żywo już nie mogę i poprosił o pomoc w dalszej walce.
Pewnie by tak było.
Pan prezes wybrał inną drogę. I choć należę do grona osób zgoła przychylnych, zarówno Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak i samej partii PiS, miałem ochotę zapaść się pod ziemię. Szkoda, że wybrano drogę manifestacji politycznej, zamiast pochylenia się nad grobami zmarłych i oddania im odpowiedniej czci.
Rozumiem, że J.K. musi dojść do władzy, żeby móc wyjaśnić okoliczności śmierci 96 osób, z delegacji polskiej do Katynia, bo obecny rząd jest nieudolny. Wiem i jestem przekonany, że Kaczyński był i będzie lepszym premierem od D. Tuska.
Ale nie umiem zrozumieć tego zachowania. Chciałbym, żeby mi to ktoś wytłumaczył.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)