Ziobro i Kurski nie założą swojego ugrupowania. Skąd ta teza? Bo ludzie nie są ślepi. Widać, że Ziobro walczył dotąd o umocnienie swojej pozycji wewnątrz partii, nie myśląc bynajmniej o elektoracie i zyskaniu jego sympatii, żeby ew. utworzyć swoje ugrupowanie - to było widać w czasie kampanii, kiedy jeździł do działaczy PiS-u i popierał ich w wyborach, chcąc zyskać sympatię ewentualnych, przyszłych posłów i powiększyć grupę "ziobrystów". Nie działał w czasie kampanii na siebie. Po za tym on nawet nie chciałby tworzyć własnego ugrupowania. Czemu? Bo to nie jest wojna stricte reformatorska, ale walka o władzę. Ziobro nie chce nowej formuły partii, bo obecna bardzo mu się podoba i wie, że nie ma miejsca na dwie takie same partie na polskiej scenie politycznej. Ludzie zostaną przy pewniejszym Kaczyńskim.
Niczym Napieralski lewicy, tak Ziobro, po prawej stronie, szukał u działaczy indywidualnego poparcia i gdy zaczęło mu się zdawać, że trwa koniunktura na przemiany wewnątrz partii, postanowił uderzyć. I się przeliczył.
Okazało się bowiem, że siła Kaczyńskiego w partii jest olbrzymia i być może nie do skruszenia. Nadane mu, w czasie kolejnych zjazdów, uprawnienia sprawiły, że jest dzisiaj hegemonem i władcą, którego trudno jest zdetronizować czy choćby skłonić do zmian. Scenariusze na najbliższy czas?
Są dwa i zależą od decyzji J. Kaczyńskiego. Jeśli postanowi zmniejszyć rolę Ziobry w partii i odwoła z funkcji v-ce prezesa, ten stanie się grzeczny i potulny, żeby móc swą pozycję odbudować, nie narażając się na wyrzucenie z partii. I zapewne ponownie zacznie zbierać sojuszników spośród obecnych posłów PiS i uderzy - pod koniec obecnej kadencji (na nast. liście PiS-u prezes postara się o zmarginalizowanie ziobrystów). Statut PiS nie zabrania zwykłym partyjniakom startować na funkcję prezesa, prawda? ;)
Drugi scenariusz to ugoda. Jarosław Kaczyński w swej książce napisał, że nie widzi dzisiaj osoby, która mogłaby przejąć po nim partii i prowadzić jej w godny sposób. Podkreślił jednak, że niegdyś widział w tej roli Zbigniewa Ziobrę. Myślę więc, że realny byłby scenariusz, w którym Kaczyński zawezwie do siebie Ziobrę i zostawi go na funkcji v-ce, jeśli ten obieca nie szkodzić J. Kaczyńskiemu w najbliższej perspektywie czasowej. Da mu słowo że dostanie namaszczenie w wyborach na prezesa za 2 lub 1 kadencję. Równocześnie postara się ograniczyć wpływy Ziobry wew. partii i o brak jakiejkolwiek możliwości buntu na pokładzie.
Najbliższe 2 miesiące pokażą czy mam choć trochę racji. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (17)