Spektakl jest niezwykły, trzeba przyznać. Palikot na Millera, Miller na Palikota - wielka nienawiść na tej lewicy. Szczerze trzeba jednak przyznać, że to głównie postawa Pana Millera doprowadza do konfliktu, nie Palikota który byłby do pewnego stopnia w stanie współpracować z SLD. Czemu tak uważam? Ma lepszą pozycję negocjacyjną i w razie łączenia się obu partii, prawie pewne jest, że to on stanie się przywódcą nowego tworu, Mesjaszem lewicy. Powie ktoś "ale ludzie Millera"!
Nie. Ludzi Millera na lewicy nie ma. Przywództwo sprawuje z dwóch powodów - bo kiedyś już rządził i wg działaczy wie jak wygrać oraz ze względu na wiek. Niewielu wierzy już w ideę "młodych", którzy pociągną partię do przodu. Młody oznacza nieokrzesany, niepewny (lub wręcz zbyt przewidywalny co jest w polityce wadą).
Miller to stary wyjadacz, wiedzący jak rozgrywać na swoje. Celowym podsycaniem konfliktu stara się zwiększyć swoją pozycję i ustawić Palikota w opozycji na lewicy - gdyby obie partie były dla siebie bliskie, głaskały się pieszczotliwie na korytarzach to przy nawet małej turbulencji SLD, działacze zaczęliby przepływać do RP. W SLD rozmowy z Palikotem nt. współpracy mają mieć taki sam charakter jak na prawicy Kaczyńskiego - niechlubny, zdradziecki.
Do czasu, oczywiście, jak RP swoją siłę straci. Wówczas Sojusz otworzy się na bratnią partię lewicy i łaskawie pozwoli współpracować lub dołączyć.



Komentarze
Pokaż komentarze