Klimowski Michał Edward Klimowski Michał Edward
361
BLOG

Z dystansem do Powstania

Klimowski Michał Edward Klimowski Michał Edward Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 4

Minęło kilka dni od rocznicy Powstania Warszawskiego. Usilnie czekałem na najodpowiedniejszy moment żeby napisać ten krótki tekst - raz, chcąc nieco ochłonąć i zgodnie z tytułem notki nabrać dystansu do wszystkiego i dwa, mając na uwadze emocje internautów, które były nieco zbyt skrajne w rocznicę i kilka dni po niej. 

Pytanie z którym chciałbym się dzisiaj zmierzyć, odbija się w głowach Polaków od jakichś... 68 lat? A więc "czy gra była warta świeczki?"

Bardzo popularne ostatnio jest twierdzenie, że bez Powstania przeżyłaby ludność Warszawy, samo miasto przetrwałoby w lepszym stanie, etc. Czy jest to jednak prawda? W roku 1944, kiedy armia czerwona usadowiła się na lewym brzegu Wisły, wiadomym było że stolica stanie sie miejscem ciężkich walk.

Z punktu widzenia strategicznego Warszawa była miastem - marzeniem. Wojska usadowione na prawym brzegu Wisły mogły spokojnie kontrolować rzekę, wcześniej przygotowana artyleria ostrzeliwać pozycje rosyjskie. Nawet lotnictwo miało dogodną pozycję, bowiem niedaleko znajdowało się lotnisko, zdolne przyjmować duże grupy maszyn.  Czy Hitler zrezygnowałby z utworzenia z Warszawy silnego przyczółka niemieckiego, wyprowadziłby zeń ludność i zadbał, żeby jak najmniej budynków uległo zniszczeniu? Szczerze w to wątpię. Czy więc można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że Warszawie na lepsze wyszłoby nie przeprowadzanie Powstania? 

Dalej. Czy wiedzą Państwo co oznacza akcja "Burza"? Akcja ta, inspirowana przez przywódców Armii Krajowej, miała na celu wyzwolenie z rąk nazistowskich większych miast, by móc "powitać" armię czerwoną jako gości - nie wyzwolicieli. Jaki był tego cel?

Pierwszy i myślę podstawowy to uznanie przez Stalina rządu RP w Londynie, co mogłoby podnieść znaczenie i rolę Polaków na arenie międzynarodowej. Dalej, pokazanie że Polska to kraj niepodległy, który może o sobie stanowić - oznaczało to negację podziału na strefy okupacyjne, w którym Polska miałaby się znaleźć w strefie wpływów ZSRR. 

Dlaczego przegraliśmy? Powodów jest wiele i myślę, że zła strategia władz Powstania wcale nie była czynnikiem decydującym (żeby nie było - mistrzem strategii nie jestem, ale kilka decyzji krytykuję). Bardzo istotny wpływ miał fakt, że nie dostaliśmy niemal żadnego wsparcia ze strony aliantów. Nawet prowiant, który zrzucali, w dużej części dostał się do rąk niemieckich. Przed Powstaniem na pewno pojawiało się w głowach jego inicjatorów pytanie "czy podołamy". Jednocześnie nadchodziły sygnały od Emigracyjnego Rządu RP, iż strona aliancka gotowa jest bezpośrednio pomóc w Powstaniu, wysyłając do Warszawy swoich spadochroniarzy. Czy to nie wystarczające powody dla których możnaby rozpocząć akcję? Nieważne jest to że w konsekwencji spadochroniarze nie dotarli i miliard innych obietnic nie zostało zrealizowanych. Przywódcy Powstania nie byli świadomi roli Stalina w Wielkiej Trójce. Wciąż, naiwnie wierzyli w zapewnienia aliantów, którzy mieli dobrą wolę. Na tej dobrej woli się skończyło...

Prędzej za upadek Powstania i konsekwencje tegoż winiłbym nieudolność polityczną Churchilla i rządu Emigracyjnego. To zdanie jest jednak moim spojrzeniem na sprawę - zachęcam do dyskusji w komentarzach i obalania moich tez.

 

Pozdrawiam

Michał Klimowski

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura