Wrzesień zdecydowanie należy oddać ugrupowaniu Prawo i Sprawiedliwość. Debata ekonomistów, marsz "Obudź się Polsko" czy kandydat na premiera tymczasowego - to niewątpliwe sukcesy Jarosława Kaczyńskiego. Przywódcy największej partii opozycyjnej udało się bowiem zwrócić uwagę na problemy Polaków, jednocześnie zostając na "języczku uwagi" mediów i społeczeństwa - a to nie zawsze zdarza się w przypadku merytorycznych dyskusji o stanie państwa i planowanych strategii na przyszłość.
We wszystkim liczy się jednak umiar i dobra strategia. Plan debat jest dobry, gdy zakłada się sporą bierność rządu - przez jakiś okres czasu miało to rację bytu, ponieważ premier nie wychylał się i nawet nie próbował przejąć inicjatywy. Teraz jednak Donald Tusk przeszedł do ataku i spiął szeregi swojej partii, a PiS wciąż debatuje i można odnieść wrażenie, że równocześnie odrywa się od rzeczywistości. Efekt ten dodatkowo wzmaga fakt, że tuż po wygranym przez szefa rządu wotum zaufania, prof. Gliński - kandydat na premiera rządu tyczasowego od PiS - wciąż w tym samym tonie wypowiada się o swej kandydaturze. Jakby kompletnie nic nie zmieniło się w rozdaniu sił, jakby wciąż był wrzesień. Dodając do tego niski poziom merytoryczny (lub małą przebojowość) europarlamentarzystów PiS w momencie, gdy ważą się losy budżetu Unii na następne lata, możemy odnieść wrażenie, że Jarosław Kaczyński chce przejąć władzę, ale albo w innym kraju, albo jakimś państwie podziemnym.
Prognozy na najbliższe miesiące
Niewątpliwie najbliższe działania PiS-u zdecydują o tym czy powakacyjna ofensywa miała jakiś większy sens. Jeśli celem było przestraszenie partii PO i Donalda Tuska, udało się - efektem ubocznym jest jednak zdecydowana odpowiedź ze strony rządu i największej partii w parlamencie. Mocny kontratak, który przy okazji prezentów z zewnątrz - znowu nawiązuję tutaj do dyskusji o budżecie, który stawia Platformę Obywatelską w roli odpowiedzialnego ugrupowania - obnażył zdecydowane braki w misternym planie Jarosława Kaczyńskiego.
Jeśli miałbym doradzać szefowi Prawa i Sprawiedliwości "co dalej" , przede wszystkim zwróciłbym jego uwagę na bezpośrednie efekty spotkań - czy tak zwanych "debat" - które jego partia regularnie organizuje. Jeśli w najbliższym czasie nie pojawi się na horyzoncie pakiet ustaw stworzonych przez PiS i specjalistów z tej partii, możemy zapomnieć o wymiernym efekcie całej akcji, która nie będzie niczym więcej niż pogadanką w fajnym gronie. Może warto by było wesprzeć tymi projektami ustaw prof. Glińskiego, który wyraźnie traci rezon?
Następną kwestią jest polityka europejska. Nietrudno zauważyć, że PiS jest w odwrocie i na tle innych partii opozycyjnych słabo wygląda w rozmowach o Europie i nowym budżecie. Częściej w mediach wypowiada się na ten temat Paweł Kowal, który jest szefem partii nie będącej nawet w polskim sejmie! Doradziłbym więc żeby Jarosław Kaczyński wysunął do przodu swoje gwiazdy europarlamentu - jak chociażby Pana Szczerskiego czy Ryszarda Czarneckiego (przy jednoczesnym przypilnowaniu, żeby ten drugi nie gadał głupot).
Jeśli te dwa warunki zostaną spełnione, jest pewna szansa na to by PO nie odzyskało w pełni inicjatywy i nie zaczęło - ponownie - dyktować warunków dyskusji w Polsce.
Post opublikowany również na stronie fanpage "Blogi polityczne":



Komentarze
Pokaż komentarze (2)