224 obserwujących
477 notek
2391k odsłon
  1158   0

65 miliardów dolarów?

     Żądanie organizacji żydowskich zwrotu przez Polskę mienia po zmarłych bezpotomnie ofiarach Holocaustu jest, jak myślę, uzasadnione historią żydowską. Co należało do Żyda należy do reszty Żydów, jeśli właściciel majątku nie postanowił inaczej. Wynika to z tradycji solidarności liczącej ponad trzy tysiące lat ostrego konfliktu etnicznego z otaczającymi ludami. Musimy zdawać sobie sprawę z pewnej mentalnej różnicy podejścia do własności podczas negocjacji w Pradze pod koniec czerwca. 


   Przepisuję z broszury pt. "Understanding Jewish Influence" Kevina MacDonalda, że utrzymanie tożsamości etnicznej  przez tak długi czas wymagało nadzwyczajnych środków. A oto niektóre: przekonanie o własnej wyższości umysłowej i moralnej, małżeństwa wewnątrz grupy i rodziny, rozległe więzi rodzinne, solidarność, uległość wobec kolektywu i liderów charyzmatycznych, silna kontrola grupy nad jednostką, wielki entocentryzm, wielka ksenofobia, moralny partykularyzm czyli przekonanie, że moralne jest to co jest dobre dla Żydów. To wszystko musi mieć wpływ na stosunek do własności. MacDonald jest także autorem trylogii naukowej o społecznych skutkach judaizmu od zarania aż po czasy współczesne. Zawarta tam wiedza przyda się polskim negocjatorom.


   Ale po co wogóle jakieś negocjacje? Według polskiego prawa majątek po zmarłym bezpotomnie obywatelu kraju przechodzi na skarb państwa, więc odszkodowania się nie należą. Niestety, partnerzy nam grożą, że w razie nie zaspokojenia żądań, Polska będzie upokarzana w świecie. Potrafią postawić na swoim. Obserwuję w Ameryce, jak bardzo są skuteczni. Jedna z książek MacDonalda "The Culture of Critique" ukazuje wpływ judaizmu na życie umysłowe i mentalność Amerykanów. NIemal całkiem odsunęli od wpływu na kulturę Ameryki tradycyjną elitę białych anglosaskich protestantów, którzy przeciez założyli ten kraj. Elitarny WASP jest dzisiaj przedmiotem politowania a WASP ludowy - obiektem ledwo skrywanej pogardy. Otworzyli szeroko Amerykę dla imigrantów z całego świata, żeby wytworzyć mieszankę etniczną, bo tylko w społeczeństwie wielokulturowym czują się bezpiecznie, jako jedna z wielu mniejszości, choć najbardziej wpływowa. 2 procent mieszkańców Ameryki obezwładniło w wielkiej mierze elitę kraju i narzuciło swoją wolę reszcie. Było to możliwe dzięki 1/ nieporównanej solidarności działania, 2/ pod hasłami moralności powszechnej, choć także we własnym interesie.


   Nie wiem, czy sile organizacyjnej i materialnej Żydów można się skutecznie przeciwstawić w demokracji, jeśli się przy czymś uprą.  Nie udało się potężnym WASP-om, to chyba nie uda słabym Polakom. Natomiast można się przeciwstawić ich sile moralnej wyciągając wydatny, twórczy udział komunistów żydowskiego pochodzenia w zbrodniach komunizmu. Jest książka między innymi na ten temat pt. "The Jewish Century" Yurija Slezkine'a, z rozdziałem "Chętni oprawcy Stalina". Ostatnio wyszła w Polsce. Zresztą, literatury nie brak.


   Jaki to ma związek z nazizmem, który dokonał swej zbrodni Holocaustu? Narodowy socjalizm był odpowiedzią na komunizm u władzy. Najpierw było ludobójstwo komunizmu, łagry dla wrogów klasowych i politycznych, głód na Ukrainie, system pracy niewolniczej gułagów, a dopiero potem nastąpiły zbrodnie nazizmu, zapewne nie bez inspiracji zbrodniami bolszewickimi. Europa była przerażona rewolucją. Niemcy wiedzieli, co to znaczy, bo poznali u siebie lokalne rządy komuny w roku 1918. Dopiero pod wpływem tych wstrętnych doświadczeń w Rosji istniejący wcześniej antysemityzm niemiecki mogł przybrać morderczą postać. Hitlerowi łatwiej było straszyć Żydami i budzić do nich pogardę z powodu ich udziału w komunizmie Trzecia Rzesza zawierała traktaty sojusznicze jako "pakty antykominternowskie", skierowane przeciwko międzynarodówce komunistycznej, m. in.ze strachu przed bolszewickim barbarzyństwem.


   Żydowscy komuniści mieli silną tożsamość etniczną, nawet jeśli spychali ją w podświadomość, choć do czasu, jak wykazuje MacDonald. Podobnie było z żydowskimi komunistami w Polsce, jak opisuje Jaff Schatz w "The Generation: The Rise and Fall of the Jewish Communists of Poland", książce chwalonej m.in. przez Zygmunta Baumanna.


   Władze polskie mają nietypowego przeciwnika: nie tyle chciwych lecz racjonalnych polityków, ile sprytnych fanatyków szukajacych odwetu na chrześcijaństwie za rzeczywiście doznane krzywdy. Żydowska Organizacja na rzecz Zwrotu Mienia domaga się wbrew prawu odszkodowań z poczucia nieodpartej więzi grupowej z ofiarami Holocaustu zmarłymi bezpotomnie. Więź jest tak mocna, że przekracza polskie prawo. W takim razie organizację obciąża także wina za zbrodnie komunistów żydowskiego pochodzenia, które poprzedziły Holocaust i te po zakończeniu wojny. Chociaż polskie prawo nie przewiduje takiej odpowiedzialności, to jednak przejęcie winy w spadku jest spowodowane nieodpartym poczuciem solidarności żydowskiej, nieprawdaż? Niech ambasador Dawid Peleg weźmie na siebie również archipelag gułag. Może sam jest bez winy, ale jego rodacy odegrali w nim wybitną rolę.


   Organizacjom żydowskim udało się uzyskać należne odszkodowania z Niemiec, udało od banków szwajcarskich, ale Polacy są w innej sytuacji. Nie są winni Holocaustu. Są natomiast ofiarami komunizmu wprowadzanego w kraju przez "pokolenie" opisane w książce Schatza. Dlatego należą nam się odszkodowania za jego zbrodnie, zmarnowane życie milionów ludzi, nędzę i podłości komuny. Mamy argumenty, o których się Niemcom ani Szwajcarom nie śniło.


   Organizacja ambasadora Pelega i popierający jej żądania Światowy Kongres Żydów nieświadomie otwiera puszkę Pandory. Obawiam się, że mogą z niej wypełznąć  monstra antysemityzmu, które lepiej byłoby na zawsze pogrzebać. Szkoda, że będą przeszkodą byśmy mogli czerpać z mądrości i wrażliwości moralnej innych, lepszych Żydów.

 


 

Lubię to! Skomentuj79 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale