0 obserwujących
25 notek
20k odsłon
  741   0

Gajewski siorbnął głośno koniak, a Maciejewski poszedł po mydło

Dziś będzie zagadka "literacka".

Co ma wspólnego z zamieszczonymi cytatami pisarz i publicysta, Gabriel Maciejewski ?

 Fragmenty:

***
- I wtedy z samochodu przyszli ci dwaj. Nie uwierzy pan...- Gajewski siorbnął głośno koniak.
Albert milczał.
- Ten cwaniaczek z wąsikiem z Darkolu, co to wybudowali to duże osiedle bez ważnego pozwolenia na budowę.
- Dariusz Kolski? - Albert poczuł jak robi mu się gorąco.
- Tak, ta gnida, z jakimś takim łysym upiornym człowiekiem. Nie przedstawił się. Wyglądał jak sam diabeł. Przynieśli całą walizkę pieniędzy i postawili tam – Gajewski wskazał na fortepian. - Nawet nie pytałem, ile tam było.

***
Po twarzy Kamili nie przebiegł żaden cień emocji. Posągowo piękna, patrzyła na niego jak modelka z okładki czasopisma o modzie.
Było mi z tobą bardzo dobrze – zaczęła. Zaczął żałować, że ją wpuścił. Była jego największym wyrzutem sumienia, a wyrzuty sumienia należy trzymać na strychu, w szafie, na najwyższej półce i pod żadnym pozorem nigdy tam nie zaglądać.

***
Kalicki wcisnął gaz do dechy, za zmysłami wyostrzonymi jak chart na polowaniu. Zapomniał o zmęczeniu, o bólu pleców i kłopotach w pracy. Teraz koncentrował się tylko na celu – dorwać ofiarę krwawiącą lub martwą. Złapać ją w paszczę obiektywu i ocalić od zapomnienia.

 

Co prawda nie są przewidziane żadne nagrody za rozwiązanie zagadki, ale za to jest śmiesznie i sądzę, że będzie jeszcze śmieszniej.

K.G.

 

Lubię to! Skomentuj54 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale