0 obserwujących
25 notek
20k odsłon
  1120   0

Serce pisarza, czyli atak Owsiakiem na targach książki

Szanowni,

Nie ukrywam, że z wypiekami obserwowałem wydarzenia na pewnych targach książki, ktorych centralną postacią był znany pisarz kontestator, tym razem nie posadowiony na wprost pana Cejrowskiego, co dało mu może nie tyle większą przestrzeń życiową, ile pozwoliło na emablowanie przedstawicielek dyplomacji węgierskiej, o czym wspomniałem już w poprzednim wpisie.

Ale jak się za chwilę przekonamy, dokonano bardziej wyrafinowanego ataku na pisarza, bo facet bez butów już się pewnie trochę opatrzył i trzeba było wymyśleć coś innego, co wprawiłoby wschodzącą gwiazdę literatury w prawdziwą konfuzję.

I zdaje się, że plan się powiódł, bo teraz na całego dyskutowane jest pożałowania godne wydarzenie, które w skrócie sprowadza się do tego, że do stoiska z pisarzem zostało wysłane dziecko z serduszkiem Owsiakowej WOŚP.

Dziecko poprosiło  pisarza o autograf na owym serduszku, no i zaskoczony pisarz zbaraniał. Zbaranienie objawiło się w ten sposób, że zanim podpisał, kilkakrotnie pytał dziecko, czy to aby na pewno o niego chodzi, jakby nie mogąc uwierzyć, że jest już sławnym pisarzem.

Dziecko rezolutnie potwierdziło, gdyż zapewne długo to z nim ćwiczono i w czasie treningu względniono z pewnością również taki wariant, w którym bohater nie może uwierzyć w to, co go spotyka.

Szczerze mówiąc, doskonale rozumiem rozterki, jaki musiały targać pisarzem w tych szczególnych i zupełnie nieoczekiwanych okolicznościach.

Wstręt do Owsiaka zapewne walczył ze świadomością możliwości wyjątkowej, darmowej promocji, choć pisarz glośno wątpi, czy rzeczywiście może chodzić o licytację serduszka z jego podpisem :

"Dziecko było grzeczne, nie nachalne i pewne swojej racji. Długo się potem dziwiliśmy i nie mogliśmy dojść o co chodziło. Przecież nie o licytację serca z moim podpisem..."

Dobre, prawda ? :))  To się nazywa myślenie życzeniowe a rebours,  czy jakoś tak...

Dziwili się pewnie razem z tym drugim pisarzem, o którym celowo nie wspominam szerzej, bo zrobiło mi się go trochę żal, że jego już dziecko o autograf nie poprosiło. Inna sprawa, że może miało tylko jedno serduszko, albo mocodawcy uznali, że byłaby to  już zbyt grubymi nićmi szyta prowokacja.

Moim zdaniem to  część perfidnego planu, mającego za zadanie zdyskredytowanie pisarza, bo przecież wiadomo jaką opinią cieszy się pan Owsiak w środowiskach, w których obraca się słynny autor i jego kumpel.

Sytuacja w której się nasz bohater znalazł była sytuacją, z której nie było dobrego wyjścia.

Gdyby odmówił (a całe zajście z pewnością było dyskretnie nagrywane)  w sieci natychmiast pojawiłby się materiał z zajścia, z odpowiednim komentarzem. Ponieważ jednak podpisał, materiał zapewne też się pojawi i komentarz też będzie odpowiedni, bo nie ma nic prostszego, jak dopasowanie właściwego komentarza do z góry założonej tezy.

Sami Państwo widziecie, jak bardzo "układ" boi się niezależnych literatów, skoro ucieka się już do wykorzystywania do niecnych celów dzieci, a nawet dziewczynek.

Jestem przekonany, że ta sprawa będzie miała poważne reperkusje i dlatego napisałem o tym teraz, rezygnując nawet z obejrzenia występu księdza Oko u pana Lisa.

Pan Lis o tym pożałowania godnym incydencie z pewnością nawet się nie zająknie, a dyskusja na ten temat nie może przecież ograniczyć się wyłącznie do bloga ofiary.

Uznałem więc, że inwazja gender jest niczym, wobec planów wyrugowania z rynku niezależnych literatów z Grodziska i z Katowic, w których ostatnio dokonano zamachu na dziennikarzy przy pomocy gazu w rurze.

A z czym Państwu kojarzy się gazrurka ? No właśnie...

Jest źle i będzie jeszcze gorzej.

K.G.

Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale