Blog
Terytorium Komanczów
Krzysztof Mączkowski
Krzysztof Mączkowski Cafe Sztok,Bieg Na Rzecz Ziemi
0 obserwujących 844 notki 258423 odsłony
Krzysztof Mączkowski, 31 października 2017 r.

Dennis Banks 1937 - 2017

60 0 0 A A A
Uczestnicy Biegu Na Rzecz Ziemi - inspirowanego działalnością Dennisa Banksa - nad Wisłą w okolicach Tczewa we wrześniu 2017 r. Fot.Krzysztof Karczewski
Uczestnicy Biegu Na Rzecz Ziemi - inspirowanego działalnością Dennisa Banksa - nad Wisłą w okolicach Tczewa we wrześniu 2017 r. Fot.Krzysztof Karczewski

Dennis Banks był Odżibwejem / Czipewejem (Chippewa / Anishinabe), choć poprzez zaangażowanie w Ruch Indian Amerykańskich (American Indian Movement – AIM) i przyjaźń z Russellem Meansem, był niekiedy kojarzony z Siuksami. Zmarł w ostatni weekend w wieku 80 lat. Kraj Indian poniósł wielką stratę.


Dennis Banks urodził się i wzrastał w rezerwacie Leech Lake w północnej Minnesocie (tam też zostanie pochowany), choć poprzez swoje publiczne zaangażowanie w sprawy Indian, można rzec, mieszkał w wielu miejscach Ameryki. To człowiek na całym świecie kojarzony z AIM, który współtworzył z indiańskimi kolegami z kilku plemion w 1968 w Minneapolis.


Był wówczas jednym z tzw. miejskich Indian, którzy zamieszkiwali wielkie miasta Stanów Zjednoczonych i którzy zetknęli się z wyzyskiem, rasizmem i agresją w stosunku do kolorowych, zabójstwami na tle rasowym, alkoholizmem, narkomanią. AIM powstawał więc jako ruch indiańskiej samoobrony. Dochodziło do tego, że bojownicy AIM tworzyli miejskie patrole i pilotowali ulice w obronie swoich indiańskich kumpli. Sam Banks, nie bez winy, też przeżywał trudny okres rozbojów, kradzieży. Trafił nawet na rok do więzienia.


Przełom lat 60. i 70. to dla Indian czas odrodzenia. W roku 1969 zaczęła się – trwająca do 1971 r. – głośna okupacja Alcatraz z zatoce San Francisco, gdy aktywiści ugrupowania „Indianie Ze Wszystkich Plemion” zajęli opustoszałe już wówczas więzienie na wyspie, ogłaszając postulaty odrodzenia indiańskiego samorządu, praw do swobody religijnej, wolności dla więźniów politycznych, zażądali stworzenia kontrolowanego przez Indian domu kultur pierwszych narodów. Okupacja zakończyła się fiaskiem.


Później „posypały się” głośne protesty w innych miejscach Ameryki. W 1972 r. przez Amerykę przemierzyła Karawana Złamanych Traktatów, podczas której Indianie jadąc przez całą Amerykę docierali do rezerwatów niosąc przesłanie nadziei. Głosili żądanie przestrzegania praw zapisanych w historycznych traktatach oraz nadania oficjalnych relacji z indiańskimi narodami. Ta kampania również się nie udała, bo mimo gwałtownych protestów i tygodniowej okupacji Biura ds. Indian, tubylczy aktywiści wrócili do domów praktycznie z niczym.


Ta porażka, zdaniem wielu komentatorów, stała się przyczyną głośnej okupacji osady Wounded Knee w Dakocie Południowej. W 1973 r. lakocka starszyzna z agencji Pine Ridge wezwała AIM na pomoc w walce ze skorumpowaną pół-indiańską władzą w rezerwacie, która przy wsparciu białej policji dopuszczała się zabójstw, gwałtów i rozbojów wobec indiańskiej ludności rezerwatu, kradła i oszukiwała tamtejszą społeczność. W miejscu ostatniej dużej masakry 300 Indian w 1890 r. doszło do 71-dniowej okupacji, podczas której Indianie ponownie – tym razem głosem silnego AIM – ogłosili postulaty odrodzenia społecznego, politycznego i religijnego Indian z całej Ameryce. Dzięki tej okupacji wielu Indian z miast zaczęło wracać do rezerwatów, chłonąc nauki starszyzny plemiennej, a przynajmniej znajdując w okresowych pobytach w swych rodzinnych stronach ukojenie od rasistowskiej rzeczywistości ówczesnej Ameryki. Indianie po raz pierwszy od końca XIX wieku stanęli na forum amerykańskiej polityki, choć głośno o nich było także na całym świecie.


Z kolei w 1978 r. przez całą Amerykę przemierzali uczestnicy Longest Walk / Najdłuższego Marszu, podczas którego ponownie indiańscy aktywiści domagali się cofnięcia antyindiańskiego ustawodawstwa. Tym razem się udało.


W indiańskiej Ameryce lat 70. spokojnie nie było jeszcze długo. Twarzą wielu tych kampanii był Dennis Banks, który – zdaniem jednego z publicystów New York Timesa - obok Russella Meansa, Johna Trudella czy Leonarda Peltiera, stał jednym z najbardziej rozpoznawalnych Indian w USA od czasów Siedzącego Byka i Szalonego Konia, autorów indiańskiego zwycięstwa nad zarozumiałym generałem Custerem nad Little Bighorn w 1876 r.


Na wielu zdjęciach paradował z bronią u boku, ubrany w charakterystyczne stroje Indian w tamtym okresie, kiedy łączyli nowoczesny jeansowy szyk z indiańskimi elementami – ozdobami, amuletami, do długich włosów przyczepiali pióra.


Dennis Banks, jako współzałożyciel AIM był uczestnikiem i inicjatorem wielu innych kampanii AIM w całym kraju Indian, co było przedmiotem wielu gorących debat, bowiem nie wszyscy akceptowali metody działania Ruchu. Sam Banks, na obronę swoich towarzyszy walki, mówił wielokrotnie, że to nie AIM był źródłem problemów, ale AIM pojawiał się wszędzie tam, gdzie problemy wywoływał kto inny.


W swej autobiografii "Ojibwa Warrior: Dennis Banks i Rise of the American Indian Movement" Banks mówił: "Byliśmy prorokami, posłańcami, nieśliśmy ogień", a także: "Wounded Knee obudziło nie tylko sumienie wszystkich rdzennych Amerykanów, ale także białych Amerykanów w całym kraju".


W latach indiańskiego odrodzenia Dennis Banks znów musiał uciekać i się ukrywać – tym razem z powodów politycznych. Ostatecznie na początku lat 80. poddał się i rozpoczął pracę w ośrodkach dla trudnej indiańskiej młodzieży wspomagając ich w walce z alkoholizmem i narkomanią.


Nie wiem, jaki moment zadecydował, że Dennis Banks porzucił idee walki zbrojnej na rzecz pokojowego zmagania się z przeciwnościami losu – może było doświadczenie gorącego okresu lat 70. i ponowne zetknięcie się z problemami współczesnych rezerwatów w latach 80.?


Dennis Banks zaczął wykładać na indiańskim college’u i Uniwersytecie D-Q, nazwanym od imion indiańskich bóstw z tradycji Irokezów i Azteków (Deganawidah-Quetzalcoatl Univercity), ale nie poprzestał swej aktywności publicznej.


Jednym z najbardziej znanych zaangażowań Dennisa Banksa – obok AIM – był Święty Bieg i kolejne edycje Longest Walk. W 1977 r. Krąg Starszyzny, złożony z przywódców duchowych, matek klanów i tradycyjnych wodzów indiańskich zaapelował o kultywowanie tradycji oraz uświadomienie ludzkości powinności szacunku dla Ziemi. Krąg Starszyzny wezwał do takiego kierowania wychowaniem młodych pokoleń, by żyły w harmonii ze środowiskiem, nie niszcząc swej przyszłości i życia Matki Ziemi. Indianie wezwali do zaniesienia tego przesłania do lokalnych społeczności na całym świecie. To właśnie Dennis Banks poniósł te idee w formie Świętego Biegu, który co roku odbywa się w innym miejscu świata.


Święty Bieg Na Rzecz Ziemi i Życia w 1990 r. przemierzał Europę, na trasie Londyn–Moskwa, i zawitał wówczas do Polski. To właśnie wtedy polscy indianiści mieli po raz pierwszy okazję do poznania indiańskiej filozofii ochrony Matki Ziemi i poznania indiańskich ceremonii. To właśnie wtedy narodziła się w Polsce idea „indiańskiego biegania”, która po wielu biegowych i marszowych przedsięwzięciach po latach zyskała formułę Biegu Na Rzecz Ziemi.


To właśnie wówczas Dennis Banks mówił: „Podstawą naszego zamiaru jest duchowość. Ona kieruje naszym życiem w każdej godzinie, każdego dnia, w każdym miesiącu i roku. Od początku czasów tubylczy Amerykanie wierzyli w zamknięty cykl życia na Ziemi. Ten cykl jest święty. Całe życie jest święte. Każdy gatunek – istota lidzka, ptak, drzewo, roślina, ryba, czy robak – jest święty. I święta jest Ziemia – Matka wszystkich istot.


Bieg koncentrować się będzie na Duchowości, modlitwie i pokoju. Wiąże się to z warunkami, w jakich żyjemy na Ziemi. Przez stulecia tubylczy Amerykanie wyrażali swe odczucia w rozmaity sposób. Bieganie jest jednym ze sposobów ekspresji. Każda mila, każdy kilometr, wypełnione są modlitwą za Matkę Ziemię.


Biegaliśmy przez najgorętsze pustynie świata i najmroźniejsze ziemie Północy. Biegaliśmy przez najwyższe góry naszych ziem, podczas burz, w dzień i w nocy. Każdy poranek rozpoczynamy modlitwami, a magię tych modlitw niesiemy ze sobą przez cały dzień, by wieczorem zakończyć go złożeniem podziękowań i ofiary z tytoniu. W ten duchowy sposób pragnęlibyśmy ponieść misję biegania przez Europę. Taka jest nasza misja. Chcemy ją wypełnić”.


Dennis Banks, w 30. rocznicę Longest Walk z 1978r. zorganizował tzw. Najdłuższy Marsz 2 z Alcatraz do Waszyngtonu. Właśnie wtedy kilkoro Polaków szło z Indianami, a Marek Nowocień, jako jedyny Europejczyk tę trasę przemierzył w całości. A w latach następnych odbywały się kolejne edycje Marszu.


Dennis Banks był wzorem dla wielu aktywistów praw człowieka i obrońców śroowiska. Był wszędzie tam, gdzie naruszano prawo Indian do swobodnego życia, gdzie dewastowano środowisko.


Ostatnim jego głośnym wystąpieniem była wizyta w Standing Rock w 2016, gdzie przedstawiciele ponad 300 plemion i organizacji indiańskich protestowali przeciwko szkodliwemu dla środowiska rurociągowi Dakota Access. To tam wypowiedział znaczące słowa: „Gdy ktoś zagraża środowisku, zagraża tobie…”.


I na koniec kilka refleksji osobistych… Z tą śmiercią szczególnie trudno mi się pogodzić. Dennis Banks był moim nauczycielem i nauczycielem moich nauczycieli. Spotkanie z Dennisem podczas Świętego Biegu w Polsce w 1990r. wywarło – jak się okazało – olbrzymi wpływ na moje życie. Gdyby nie Święty Bieg, gdyby nie tamto spotkanie, nie byłoby Biegu Na Rzecz Ziemi i całej tej mojej wrażliwości na sprawy Ziemi.


Dennis Banks, obok Russella Meansa, Johna Trudella, więzionego do dziś Leonarda Peltiera i innych „głośnych nazwisk” indiańskiej Ameryki, rozpalał w latach 1980. moją wyobraźnię kilkunastoletniego chłopaka o odrodzeniu indiańskim w dalekich Stanach, o American Indian Movement, o odradzającej się indiańskiej dumie.


Śmiem twierdzić, że Dennis organizując Święte Biegi i Najdłuższe Marsze, i zapraszając na te szlaki Polaków, miał największy wpływ na polskie inicjatywy duchowego biegania i maszerowania. Polscy indianiści zawdzięczają mu znacznie więcej niż zdają sobie z tego sprawę.


Z tego względu polska pamięć o Dennisie Banksie z dalekiego ludu Anishinabe nie powinna nikogo tu dziwić…




Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Krzysztof Mączkowski
image
Utwórz swoją wizytówkę TERYTORIUM KOMANCZÓW blog społeczno-kulturowy. Zapraszam!

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Wy Noo-coś-tam, a myślicie, że trucie powietrza pozostaje bez wpływu na zdrowie? Rozumiem,...
  • Nie gloryfikuje , ale oddaje czesc sprawiedliwości. Mozejke poznalem osobiście i nie zrobił...
  • Ale oni jeżdżą od zachodu! ????

Tematy w dziale Kultura