Warszawski szczyt szefa rządu z przywódcą państwa nie jest zapowiedzią powrotu do tradycji ,,czwartkowych obiadów,, króla Stasia. Nawrocki nie ma potrzeby wzmacniać sobą słabego Tuska. Ten tradycyjnie czuje się uniwersalnie niezastąpiony.
Panowie spotkali się w sprawach bezpieczeństwa. Rozmowy pałac określił jako konstruktywne, rząd obiecujące. Pierwsze oznacza, że każdy formalnie przedstawił swoje. Tak więc Tusk ma być daleko od Waszyngtonu. Wraz z Brukselą może mnożyć kolejne pokojowe plany, które nigdy nie wejdą w życie. Nawrocki spokojnie żuć snuksa między wargami w oczekiwaniu na sygnał zza oceanu. Słabości Unii Europejskiej nie liczy czołgami, myśliwcami i żołnierskim butem tylko wzajemną lojalnością choćby z ostatnich godzin wobec umowy rolniczej Mercour z Ameryki Południowej. Złamanie ustawowej jednomyślności i prawa państw UE do weta w tak prostej sprawie jak cebula i kartofle z Paragwaju kreśli jako niepoważne i bez pokrycia napinanie militarnych mięśni pozbawionych kośćca. No więc trudno, żeby jakikolwiek rozsądny polityk u startu swej kariery podpisywał się pod działaniami sprzecznymi z interesami i racją stanu swojego kraju. Tym bardziej, że legitymacje wyborców dostał na realizację celów innymi treściami. Dziś może mi umknęło, ale nic o zawieszonych nominacjach młodych ubeków nie zahaczono. A mieliśmy tu histerie, jak ulicznej prostytutki, gdy zgubi buta. Nie powinno być zmartwieniem żadnego prezydenta, co naobiecywał premier z rządem, w dodatku z opozycji. Polska to kraj gdzie każdy ciągnie do siebie i w tym chaosie najkorzystniej jest obserwować i punktować. Czy tak trudno sobie wyobrazić, że mało udaczna ekipa rządząca, która traci władzę w atmosferze ,,ośmiorniczkowego skandalu,, szydząc z narodu wróci i wypracuje zadawalający model dobrobytu rodaków? To tak samo, jakby ktoś w postaci kardynała Dziwisza próbował się doszukać wizerunku ascety i pokutnego wędrowca.
Szkoda, że Donald Tusk nie wziął dziś do Namiestnikowskiego prezesa Kaczyńskiego. Jego afirmacja neoliberalizmem jest jeszcze większa, niż całej Koalicji. Symbol wolnej gospodarki w Polsce, czyli ,,śmieciówki,, jeszcze PIS miał obowiązek rozwiązać zgodnie z wytycznymi Brukseli. Entuzjazm min Czarnka i Morawieckiego dla wycofanej reformy PIP pokazuje, że oni wszyscy siedzą w jednym przedziale składu pociągu, który tą drogą polską gospodarkę na lata wykolei.
W takich realiach zaproszenie przez Grzegorza Brauna do współpracy Moniki Jaruzelskiej jest sięgnięciem po czasy, gdy każdy miał pracę, chleb, wczasy, bezpłatną służbę zdrowia. Konfederacje zagarną program politycznych protez premiera Tuska. Kot Kaczyńskiego też już linieje. Nawrocki sukcesu już nie uniknie. Dlatego pan premier po panów spotkaniu mimo, że uśmiechnięty wydawał się drżący i blady.
Wieloletni dziennikarz śledczy, zawodnik i trener pływania oraz triathlonu / od 1997/
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka