Ustawowa waloryzacja pensji sektora publicznego to odwieczny motor napędu rządowych statystyk o porażająco cudownym bogaceniu się narodu na Wisłą. Upupianie armii urzędników rodzących kuriozalne przepisy, stojących na straży feudalnej hierarchii społecznej w XXIym wieku jest rzacz jasna czymś wyjątkowym w skali Unii Europejskiej. Etat w budżetówce jest gwarantem bycia tym lepszym za cenę regularnego oddawania wyborczego głosu na swoich żywicieli. Dlatego tylko w Polsce jest możliwe, że drogi publiczne kończą się w polu, siłą budowane są na prywatnej ziemi, a zwyczajni złodzieje pieniędzy podatników są mesjaszami narodu.
,,Menager Zdrowia,, dokonał i upublicznił precyzyjnie pokłady wiwisekcji kolejnych odsłon funkcjonowania służby zdrowia w perspektywie do 2030 roku. Reasumując pomysły ministra resortu oraz innych kadłubkowych idą w jeszcze większe przeżeranie pieniędzy płatników składek na wypłaty medyków. Ustawowa waloryzacja pensji z klucza gwarantuje im imponujące dochody, przekraczające 1/3 budżetu NFZ. To tylko z umowy o pracę. Mamy jeszcze kontrakty i nic nie zepsuje dobrego humoru lekarzom i personelowi, kiedy już zakłady opieki publicznej przyzwyczaiły ich do podziału 87iu procent posiadanej kasy. Pozostałe 13 procent na leczenie to szydera z obywateli na niespotykanym w cywilizowanych krajach poziomie. Rzecz też w tym, że radosne przekształcanie szpitali w podmioty prawa handlowego, spółki i inne neoliberalne kikuty gospodarki wymusza w sektorze zdrowia taki sam mechanizm jak urodzaj sukcesu polskiego biznesu w oparciu o robienie kosztów do odpisu z podatków. Wyklucza to z automatu inwestowanie w pracownika, bo koszty zatrudnienia, podatki, składkowanie ZUS rozliczane są dobrostanem pracodawcy. Według statystyk 60 procent zatrudnionych jest za najniższą krajową, a od 4ech lat ukraińscy cudzoziemcy drogą kolejnych ustaw świętego mikołaja mają wszystko za połowę tej kwoty.
Spółka Copernikus z Pomorza znana organoleptycznie pani minister sztandarowy szpital wojewódzki cały czas remontuje, rozbudowuje, burzy i stawia kolejne rusztowania. Drugi jej szpital na gdańskiej Zaspie leje już powyżej fundamentów nowy budynek, podczas gdy dwa ostatnie piętra starego stoją puste od lat. Nadzór budowlany ich nie przyjął, bo zagrażają stabilności reszty. Najważniejsze, że pieniądze są wydawane, mamy przetargi i niestety jest drogo, bo musi. Tanio jest gdzie indziej. Jak to mówią o nas Czesi, którzy leczą się bezpłatie i całodobowo, Polacy nie lubią spokoju i cały czas musi się coś dziać. Ale kto za to płaci?
Służba zdrowia, która borykając się z brakiem lekarzy sięga po zabobon zza wschodniej granicy. Sudia medyczne na świecie, więc i u nas są szczególnie kosztowne. A są za darmo. Jak wszystkie na uczelniach publicznych. Niezwykła dostępność wyższego wykształcenia nie przekłada się w żaden sposób w rozwój gospodarki poza zarobkami profesury i dojenia pieniędzy państwa na fałszujące rzeczywistość statystki. Studia powinny być jak wszędzie indziej płatne, a jeśli kogoś nie stać, to zaciąga klasyczną pożyczkę na naukę. Potem spłaca ją odpracowując na rzecz swojego mecenasa. Zapytajcie cesarza motoryzacji Li Jakokę jak został prezesem w FORDZIE i każdego lekarza w krajah ościennych, który nie ma koneksji rodzinych. Proste. A Polska od czasów Mieszka rozdawnictwem stoi według przestrogi Kazimierza Wielkiego. Z seks z żydówką Kuria kazała mu postawić w Krakowie kilkanaście kościołów. Inaczej straciłby stanowisko. Gwarantowane, że dziś Tusk z Czarzastym mają tego wiedzę i tak układają doroczny budżet, żeby Watykan nie podupadł na zdrowiu.
Kiedy słychać pomysły ich kolegi od flaszki Morawieckiego, to dopiero Naczelna Izba Lekarska zaczyna się cieszyć. Nikt nie byłby większym gwarantem ich kosmicznych dochodów, gdyby Koalicję wzmocnić takim uniwersalnym ekonomem. Zatanawia, czy ten Kaczyński Jarosław naprawdę taki naiwny? Został mu tylko kot i Macierewicz plus nieodrodny syn Jacek Kurski z żoną, którą kocha na swój sposób. Entuzjazm młodości i rozczarowanych nad Konfederacjami wieszczę, że zgaśnie równie szybko jak zapowiadana wolność i bogactwo po 1989ym. Wstyd z podpisami kandydata w wyborach Krakowa pokazuje, że porównywanie tych podmiotów z niemiecką Afd jest nieporozumieniem. Alteratywa dla Niemiec jest ruchem oddolnym z potężnym zapleczem działaczy lokalnych. Nasze obydwie ,,Konfy,, to zwyczajny fasadowy zlepek kombinatorów jak to w polityce bez pojęcia min. o tym, jak zrobić w Polsce służby zdrowia model czeski. Bosak oparł plan na emerytowanym doradcy Sośnierzu z Kas Chorych i taki ten układ zostanie. Jedyni z własnym ludzkim zapleczem aparatu państwa jest obecna koalicja rządząca. Jeśli coś za rok się zmieni to następni najpierw będą ubijać po kątach władzy swoich i zawsze tego będzie mało. Reforma służby zdrowia musi poczekać na wojnę atomową.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)