Debiutant blogowy Wróblewski, wiceprezes Polskapresse, pisze o naturalnym , świętym prawie jednostek, tak długo jak nie szkodzi to innym. Rozwodzi się o prawach homoseksualistów. http://tomasz.wroblewski.salon24.pl/7322,index.html
Zapomina, że naturalnym środowiskiem jednostki jest wspólnota, której naturalnym, świętym prawem jest eliminować dewiacyjne zachowania jednostek wchodzących w skład tej wspólnoty. Wspólnota, która nie dba o zdrowe zasady gry wypada z gry- eliminuje się. Wcześniej- degeneruje.
Tak długo, jak nie szkodzi to reszcie.Teraz o tym. Skąd Panu Wróblewskiemu przychodzi do głowy, że nie szkodzi to innym? Zachodzę w głowę. Czy przeprowadził jakieś badania, które pozwoliłyby mu na tak śmiałe wnioski.
Osobiście bez trudu mogę sobie wyobrazić sytuację, kiedy adoptowane dziecko dwóch pederastów czule całuje kolegów w przedszkolu ( zaobserwowało to u swoich opiekunów- jest to dla niego najnaturalniejsze na świecie). I w odpowiedzi dostaje wycisk jako dziwoląg. Dzieci są okrutne dla odmieńców. I jest to stan naturalny, wrodzony, nieskażony poprawnością polityczną. ...Nie szkodzi to reszcie. Za gey'o przychylność Pana Wróblewskiego zapłaci adoptowane dziecko.
Pan Wróblewski natychmiast przypisze to faszyzmowi Giertycha albo Kaczyńskich. Schizofrenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)