kobaian kobaian
1194
BLOG

Diabeł we wsi

kobaian kobaian Kultura Obserwuj notkę 24

Po raz pierwszy od wielu lat episkopat zrobił coś pożytecznego dla naszego kraju i jego obywateli. Mianowicie biskup wrocławski Wiesław Mering wezwał do bojkotu TVP. Wezwanie jest co prawda uzasadnione w sposób, z którym można byłoby polemizować, tym niemniej można byłoby się jedynie cieszyć, gdyby rodacy poważnie je potraktowali.

Nakaz płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego jest absurdem. Po pierwsze, nie płaci się za odbiór telewizji, lecz od urządzenia umożliwiającego odbiór programów. Nie ważne czy te urządzenia są w ogóle wykorzystywane w tym celu, czy może ich posiadacz ogląda na nich filmy jedynie DVD, czy stoją odłogiem w piwnicy. I tak trzeba haracz zapłacić. Po drugie, płacenie na TVP to de facto finansowanie medialnego zaplecza partii, które są w danym momencie u władzy. Misja TVP jest bowiem rzeczą zupełnie wątpliwą. Jeśli w ogóle istnieje, to stanowi niewielki procent czasu antenowego i budżetu tej instytucji. Po trzecie, telewizja może pobierać opłaty w zupełnie inny sposób, na przykład kodując swój sygnał, tak aby ten, kto nie zapłaci, nie mógł oglądać jej programów.

Pamiętajmy jednak, że nakaz płacenia jest jednak elementem polskiego prawa. Aby móc bojkotować TVP zgodnie z prawem Polak powinien uczynić rzecz znacznie lepszą, niż tylko nie zapłacenie złotówki na tę szemraną instytucję. Powinien wyrzucić telewizor! A to jest zbawienne, gdyż po pierwsze, skłania do zajęcia się czymś innym, na przykład uprawianiem sportu, przeczytaniem paru mądrych książek, wizytą w teatrze, w kinie lub na koncercie. Nie ukrywajmy, dzisiejsze programy telewizyjne zajmują się głównie odmóżdżaniem widza. I nieszczęsny program z udziałem Nergala, który sprowokował biskupa do odezwy, zapewne też taki właśnie będzie. Im mniej Polaków będzie spędzało czas przed telewizorem, oglądając ogłupiające show, tym lepiej.

Jedną z najgorszych cech telewizji jest fakt, że kreuje postacie medialne. Ludzi, którzy stają się gwiazdami i autorytetami w różnych dziedzinach, choć ich dokonania lub kompetencje albo są wątpliwe, albo niesłusznie je się w świadomości widza rozszerza na rzeczy, o których dana osoba nie ma akurat bladego pojęcia. Wokół telewizji tworzy się towarzystwo wzajemnej adoracji ludzi, którzy są znani przede wszystkim z tego, że są w TV, a nie odwrotnie - są w TV, bo są znani z innych ciekawych dokonań. W świadomości przeciętnego Polaka dobry aktor to ten, który gra sympatyczną postać w serialu, a nie ten, kto znakomicie wcielił się w rolę Hamleta, czy Klaudiusza. Polak nie potrafi wymienić nazwiska żadnego wybitnego polskiego lekarza, naukowca, pisarza, czy filozofa, za to wie, kim są nie mające nic ciekawego do powiedzenia różne telewizyjne klauny. Byłoby znakomicie, gdyby ten stan rzeczy wreszcie się skończył.

Nie sposób jednak zgodzić się z motywacją biskupa. Po pierwsze, nawet jeśli założyć, że Nergal to sam diabeł wcielony, to nie można go oskarżać o propagowanie swojej ideologii, nim telewizja cokolwiek wyemitowała z jego udziałem. Nie czas gdybać, co Nergal będzie robił w TV i jakie są jego zamiary. Po drugie, obecność Nergala (cały czas zakładając, że jest on wcieleniem przynajmniej samego Belzebuba), tak naprawdę nic nie zmieni w kwestii misyjności TVP. Ta istytucja od dawien dawna żadnej misji nie realizuje, przynajmniej na ogólnodostępnych kanałach. Będzie tak samo szkodliwie oddziaływać na mózgi odbiorców z arcydiabłem Darskim czy bez niego. Po trzecie, choć satanizm szerzony przez zespoły black-metalowe może okazać się w niektórych wypadkach ideologią niebezpieczną (wystarczy wspomnieć różne akty przemocy i wandalizmu dokonane w Norwegii na początku lat 90'), to jak na razie liczba ofiar opętanych satanistów okazuje się i tak mniejsza, niż zabitych w imię krzewienia "Prawdziwej Wiary Ojców", o różnych politycznych ideach XX wieku nie wspominając. Zetknięcie się z religią lub polityką zwiększa więc bardziej szanse, że młody człowiek kogoś kiedyś zabije, niż uczestnictwo w koncercie black-metalowym.

Nota bene muzyka grana obecnie przez Behemotha trzyma całkiem niezły jak na popkulturę poziom, a jej odbiór wymaga i tak odrobinę większej wrażliwości estetycznej, niż promowane niegdyś nachalnie w TVP wypociny Ich Troje, czy szlagiery Eurowizji. Zespół ten gra ostrą muzykę wykonaną całkiem przyzwocie (choć jest to dla mnie czasem za proste i zwyczajnie nudne), wzbogaconą w różne miłe dla mojego ucha dźwiękowe smaczki. Nie jest to nie wiadomo jak ambitna muzyka, ale nie jest na pewno mniej ambitna niż pop czy rock obecny w polskich mediach. Mówi się, że biskup protestując przeciw obecności Nergala w TV, promuje jego osobę i twórczość. Gdyby tak stało się w istocie, to znów - byłoby bardzo dobrze, gdyby ludzie młodzi zobaczyli coś innego niż czewoną albo zieloną fryzurę Wiśniewskiego, hicior gwiazdki pop jednego sezonu, czy klaskanie u Rubika. Może ktoś z nich kiedyś polubi przy okazji muzykę równie hałaśliwą i zadziorną, ale jednak bardziej subtelną? Mnie - miłośnikowi rockowej awangardy, zgrzytliwej elektroniki, muzycznego eksperymentu - taka perspektywa jak najbardziej odpowiada.

Wracając jednak do głównego wątku: Niezależnie od intencji biskupa, Kościół, dzięki jego działaniom, wrócił właśnie do tradycji sprzed 90' roku, gdy obok krzewienia wiary, wzywał do czynów patriotycznych, służących dobru Polaków. Należy to docenić i, zgodnie z namową hierarchy, wywalić odbiornik telewizyjny czym prędzej na śmietnik!

kobaian
O mnie kobaian

Obserwuję, myślę, analizuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (24)

Inne tematy w dziale Kultura