Na wstępie pragnąłbym wyjaśnić, że mimo wyrażenia, które użyłem w tytule notki, nie zamierzam udowadniać, że handel w najbliższym czasie upadnie. Wymiana dóbr zawsze będzie istniała, o ile będą tylko istniały dobra, którymi będzie można się wymieniać. Uważam natomiast, że jesteśmy świadkami upadku czegoś, co można nazwać zachodnioeuropejską etyką handlu oraz że żegnamy się powoli z pewnym mechanizmami rynkowymi szczególnie korzystnymi z puktu widzenia konsumenta. Decydującą rolę odgrywają w moim przekonaniu trzy czynniki:
1. Szeroko zakrojony interwencjonizm instytucji państwowych i międzynarodowych
2. Przejmowanie handlu przez wielkie korporacje
3. Zmiana sposobu handlowania: relacja towar - nabywca zostaje zastąpiona relacją sprzedawca - nabywca.
Czynniki te są oczywiście od siebie zależne, gdyż mamy do czynienia z jednej strony z forsowaniem interwencjonizmu przez wielkie korporacje, z drugiej zaś z nagminnym forsowaniem przez nie różnych prehistorycznych do niedawna form handlu detalicznego, które do tej pory kojarzylibyśmy raczej z Bliskim Wschodem albo wzajemnymi umowami zawieranymi między firmami, ale na pewno nie z codziennymi zakupami w sklepie.
Najbardziej spektakularnym przykładem interwencji instytucji rządowych jest ograniczanie dyrektywami unijnymi a przez to również prawem poszczególnych państw wchodzących w skład UE handlu tradycyjnymi żarówkami w imię walki z globalnym ociepleniem klimatu. Tanie, proste, bezpieczne w obsłudze, dające miłe dla oka światło żarówki cieszyły się znaczną popularnością wśród konsumentów. Zdecydowanie większą, niż dające najczęściej trupioblade światło migoczące świetlówki, z którymi trzeba było się obchodzić jak z jajkiem, gdyż łatwo je uszkodzić, a przy uszkodzeniu wydzielają się niebezpieczne dla zdrowia substancje. Wielkie korporacje zajmujące się produkcją oświetlenia zainwestowały jednak w ten ewidentny bubel bardzo dużo pieniędzy, a zyski ze sprzedaży okazały się mniejsze niż zakładano. W dodatku na rynku żarówek szykowała się prawdziwa rewolucja. Stopniowe udoskonalanie technologii LED spowodowało powstanie konkurencyjnego w stosunku do świetlówek energooszczędnego źródła światła. W momencie, gdy wydajność żarówek LED nie była jeszcze na tyle wysoka, by zagrozić świetlówkom, pewien wielki koncern posiadający dominującą pozycję na rynku producentów żarówek postanowił dogadać się z ekooszołomami z pewnej znanej światowej organizacji w celu wspólnego lobbingu na rzecz zakazu sprzedaży tradycyjnych żarówek. Lobbing okazał się skuteczny i dzięki temu w wyniku wprowadzonych uregulowań prawnych, zamiast wydawać 2 zł na żarówkę konsument został zmuszony do kupowania produktu za 10-20 zł. Wszystko tylko po to, aby koncern mógł zarobić na przestarzałym technologicznie produkcie, nim nowa technologia zaleje rynek. Mamy tu doskonały przykład odwrócenia ról. To nie konsument decyduje, który produkt jest dobry, tylko producent stosujący polityczny lobbing.
Skutki przejęcia handlu przez koncerny widać dobrze w wypadku sprzedaży produktów i usług telekomunikacyjnych. Klient już nie udaje się do sprzedawcy w celu nabycia produktu. To sprzedający nagabuje klienta, wciska mu smartphone, którym klient w ogóle nie potrafi się posługiwać oraz umowę na dwa lata z wysokimi karami umownymi w wypadku rezygnacji. Jeżeli chodzi o cenę obowiązuje zasada jak na bliskowschodnim targowisku. Jeżeli klient jest cwany, to może ugrać niższą cenę i długie okresy promocyjne. Jak jest frajerem będzie płacił drogo za coś, czego wcale nie potrzebuje. Sposób handlu charakterystyczny dla koncernów telekomunikacyjnych ostatnio stał się również modny wśród klubów fitness, siłowni itp. Jeżeli chcesz poćwiczyć, pójść na basen, najlepiej podpisz długoterminową umowę zobowiązującą Cię do korzystania z usług danego klubu na wieki wieków amen. Zastanawiam się w związku z tym, kiedy nadejdzie czas, gdy pani z warzywniaka zamiast marchewki zaoferuje mi w imieniu firmy Stonka L.T.D. umowę na codzienną dostawę włoszczyzny przez dwa lata z atrakcyjnym bonusem w postaci jednego kalafiora tygodniowo gratis.
Tak jak wspomniałem istotą nowego, a właściwie starego, bo poprzedzającego zasady spopularyzowane przez Kwakrów, handlu jest wywrócenie priorytetów. W charakterystycznym dla odchodzącej powoli w niebyt cywilizacji zachodnioeuropejskiej priorytet ma relacja towar - kupujący. Dzięki temu o tym, co jest kupowane i sprzedawane decyduje jakość towaru i potrzeby kupującego. W tej chwili w coraz większej ilości wypadków decydują o tym takie czynniki, jak dojście sprzedawcy (korporacji) do instytucji rządowych, umiejętność negocjacji sprzedającego i kupującego. Kupujący jest często na straconej pozycji, gdyż nie ma pojęcia o zaletach i wadach zakupowanego towaru. Korporacje w związku z tym dostarczają mu nie te produkty, których on potrzebuje, ale te, które one potrzebują zbyć. Jaki to produkt? Najlepiej kiepskiej jakości, planowo postarzony przez specjalistów od zużycia materiałów, abyśmy, gdy skończą się nam umowy, musieli wydać pieniądze na kolejny. I przedłużyć umowę. Najlepiej na kolejne dwa lata.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)