Komitet Obrony Demokracji Komitet Obrony Demokracji
3727
BLOG

Walentyna Rakiel-Czarnecka: Zaczynam mieć nadzieję

Komitet Obrony Demokracji Komitet Obrony Demokracji Polityka Obserwuj notkę 149

Pani Ania mieszka tuż obok Sejmu i dzisiaj nie może powstrzymać łez. Ma 68 lat i pamięta, jak w latach 80-tych demonstrowali pod Sejmem ludzie z „Solidarności”. Po jednej stronie stali oni – bohaterowie tych czasów, pod drugiej – ZOMO. Aresztowania, pałowanie, przesłuchania, więzienia, rozpacz i łzy. – To wszystko mi się dzisiaj przypomniało. To tragiczne, że znów musimy walczyć o wolność – mówi, i płacze. W sobotę też była na manifestacji i marszu, i będzie przychodziła tyle razy, ile trzeba będzie. Dla swoich dzieci i wnuków, bo chce, aby byli wolni.

Znów alarm wszczął PiS

Jeszcze nie odpoczęliśmy po sobotniej manifestacji, a już we wtorek w nocy Mateusz napisał na fejsbukowej stronie KOD, że znów trzeba wyjść na ulicę, i to w najbliższą sobotę. Tak jak poprzednio, tak i teraz dzwonek alarmowy włączył PiS, który w tempie błyskawicznym przygotował projekt nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, będący w rzeczywistości gwoździem do trumny Trybunału. Mimo, że projekt powieszono na stronie Sejmu nocą (ok. 22.30), błyskawicznie opublikowano komentarze oraz opinie prawników i wynikało z nich, że jest to zamach na Trybunał, zmierzający do jego unicestwienia. Widząc kosmiczne tempo, a także kolejne, szkalujące Trybunał wypowiedzi PiS-owskich polityków, w tym szczególnie rozradowaną twarz ministra Ziobry, przenoszącego głosem Trybunał „gdzieś tam w Polskę, żeby pracował w pokoju” – zdawaliśmy sobie sprawę z powagi sytuacji. Dlatego apel twórcy KOD spotkał się z natychmiastową – pozytywną – reakcją. Rozpoczęły się przygotowania. Kiedy zobaczyłam mapę Polski z zaznaczonymi 23 miastami, w których zaplanowano manifestację – wzruszyłam się. Za każdym punktem kryje się przecież ciężka, mrówcza praca dużej grupy ludzi. A przecież każdy ma rodzinę, pracę, jakieś plany, a i święta tuż-tuż. Okazało się, zresztą już po raz kolejny, że mimo wysokiego stopnia zajętości, KODerzy zrobili, co trzeba, skrzyknęli ludzi… i znowu się udało.
Jednak każdy z nas, i ja też – szedł z pewną obawą na manifestację. Czy ludzie przyjdą? Dotarłam pod Sejm na 10 minut przed godziną zero i weszłam prosto w tłum. Przyszli! I starsi, i młodzi. Z flagami, transparentami, z dziećmi w wózkach i na plecach. Kilka osób na wózkach inwalidzkich, o lasce, pojedynczo, ze znajomymi, dziećmi, rodziną.

Gen społecznej aktywności

„Cała Polska dziś się śmieje – zaczynamy mieć nadzieję” – tymi słowami witał przybywających ludzi głos Mateusza Kijowskiego. Tłum skandował te słowa z entuzjazmem.
– „Zamach na Trybunał Konstytucyjny za pomocą tzw. ustawy naprawczej może doprowadzić do sytuacji, że nie będzie zabezpieczenia dla naszej demokracji, że polskie państwo będzie zagrożone dyktaturą większości – mówił Kijowski. – Dlatego dzisiaj zebraliśmy się, aby pokazać, że nam bardzo zależy na demokracji. Pokażmy, że jesteśmy pogodni, życzliwi, uśmiechnięci.”
I te słowa – o życzliwości, otwartości na innych, uśmiechu, powtarzane były podczas manifestacji wielokrotnie. I moderatorzy i zabierający głos apelowali o dobre emocje, podejmowanie rozmów z „wyznawcami PiS”, a zebrani okrzykami i swoim zachowaniem demonstrowali pozytywne nastawienie – i do siebie tu stojących, jak i do tych Polaków, którzy „są za PiS”. Wykrzykiwano: „Zdejmijcie berety, porozmawiajmy”, „Chodźcie z nami – rozmawiajmy”.

Lider KOD-u zaprosił do mikrofonu profesora Karola Modzelewskiego, legendę opozycji z czasów PRL. Profesor powiedział, że tydzień temu oglądając transmisję z manifestacji KOD zobaczył ludzi, którzy poczuli impuls obywatelski i zrzucili brzemię instytucjonalnej bierności, poczuli się suwerenami samych siebie i swojego państwa. „Czegoś takiego nie widziałem od bardzo dawna, gdyż aktywność obywatelska wygasła po 1989 roku. To, co zobaczyłem w wypowiedziach manifestantów sprzed tygodnia było dla mnie przekonujące i poczułem, że muszę tutaj być” – mówił.

„Po drugie wydaje mi się, że większość parlamentarna, to nie jest większość społeczeństwa, tylko większość głosujących w wyborach. To jest 38 proc. tych, którzy wzięli udział w wyborach. Ta większość jest zgodna z ordynacją wyborczą. Być może trzeba przemyśleć te przepisy, ale trzeba też uważać na ograniczenia demokracji, bo wcześniej czy później wyjdą nam bokiem”.

„Wydaje mi się, że ta większość wybrana na mocy ordynacji wyborczej przeprowadzi to, co zamierza – uwolni władzę od wszelkich ograniczeń – od Trybunału Konstytucyjnego, niezawisłości sądownictwa i uprawnień obywateli, które nie leżą rządzącej większości. Być może tak się stanie, ale to o niczym nie przesądza. O wyniku przesądza układ sił społecznych i gen społecznej aktywności. Dlatego jeżeli uda nam się zatrzymać te niedobre zmiany, tzn. takie, które pozwalają władzy wybranej demokratycznie na rządzenie samowolne, rządzenie autorytarne, jeżeli uda nam się wzbudzić społeczną aktywność i postawić tamę na drodze do samowoli władzy – to powinniśmy to zrobić” – zakończył profesor Modzelewski.

Jego wystąpieniu towarzyszyły owacje, oklaski i okrzyki. Ludzie machali flagami Polski i Unii Europejskiej. Między flagami – transparenty: „Nocna gra w „czuba”: Ruch… Nocna bomba atomowa. Ruch… Zdobywa nocą placówkę NATO. Ruch… koniec gry, ucieczka do wariatkowa”, „Pod osłoną nocy PiS kraj na dno toczy”, „Brudne ręce precz od Konstytucji”. Lider KOD prosi, aby schować transparenty z trupimi czaszkami i hasłami, gdyż kolidują z charakterem wydarzenia. Widzę sporo naklejek na kwadratowej białej planszy ze słowami: „KOD gorszy sort”.

Mateusz wznosi okrzyki, a ludzie skandują: „Wolny sędzia, wolna Polska”, „Niezawisłość Trybunału”, „Wolna Polska, europejska”.
„Nasz ruch powstaje dzięki niezależnym mediom, skupia ludzi pogodnych, życzliwych, ogarniętych dobrymi emocjami” – powiedział i podał hasło: „Wolne media – wolna Polska”, „Polską flagę mamy w sercu”, „Tu jest Polska”.
Lider KOD-u poinformował, że KOD jest już stowarzyszeniem w trakcie rejestracji w KRS. Kiedy organizacja będzie już zarejestrowana, można będzie się do niej zapisać i działać. Tworzone są struktury, mówca zachęcał do organizowania Komitetów KOD.
W pobliżu sceny – dwie panie – Ania i Joasia – ok. 40-tki, z Siedlec. Mówią, że są przeciwko łamaniu Konstytucji, dlatego przyjechały. W ich mieście struktura KOD dopiero powstaje. Na scenie widzimy Maję Komorowską. Jej wystąpienie było bardzo emocjonalne, osobiste:
„Nigdy nie chodziłam na demonstracje, jestem drugi raz. Nie potrafiłam inaczej. Mam przeczucie, że nie mogę siedzieć w domu, bo musimy być wszyscy razem. Podniesiono rękę na Konstytucję i nie mogę się z tym zgodzić. Dlatego tu jestem”.

Język agresji jest niedobry

„Życzę cierpliwości i nadziei. Każda agresja jest niedobra, język agresji jest niedobry. Życzę, abyśmy mogli dojść do tego, że nie będziemy już podzieleni. Widzę, że jest dużo młodych ludzi. Cieszy mnie fakt, że dla Was autorytetem są tacy wielcy Polacy jak profesor Bartoszewski, Tadeusz Mazowiecki, Jacek Kuroń – od razu czuję się lepiej”.
Pani Basia z Warszawy (ok. 70-tki,) przyszła pod Sejm, bo chce, żeby ludzie byli szanowani, a ona widzi, ze ostatnio już nie są. Bo PiS obraża i ma ludzi za nic. A przecież naród powinien być jednością.

Pani Elżbieta ma na kurtce plakietkę „KOD gorszy sort”. Tłumaczy, że przeżyła stan wojenny i nie chce, aby taka tragedia się powtórzyła, bo ona już się bardzo boi, że jednak tak będzie. Bo przecież kto nocą ludzi aresztuje, włamuje się do placówki NATO, to chyba nie ma dobrych intencji? Przyszła, bo już nie ma na co czekać, a ona martwi się o dzieci i wnuki.

Tuż obok nas Marek Borowski wyjaśnia przed kamerą, dlaczego przyszedł. – Jestem w Sejmie od 25 lat i nigdy państwo nie było w takim stopniu zawłaszczane jak obecnie – mówił. PiS porównał do inkwizycji, zaś to, co robi ta partia, nazwał misjonarstwem, ale w złym tego słowa znaczeniu.

Demokracja jest jak powietrze

Na manifestację przyszła również reżyser – Agnieszka Holland.
„Dzień jest dobry, bo spotkaliśmy się, ale powód nie jest dobry. Nie spodziewałam się, że przyjdzie jeszcze czas, że trzeba będzie bronić podstawowych wartości. Wybory są umową społeczną i PiS umawiał się na coś zupełnie innego. Nie miałam złudzeń co do ich intencji i sposobu traktowania tej części społeczeństwa, która nie jest z PiS. Jednak nawet moją wyobraźnię przerosło to, co robią. Nawet ich wyborcy widzą, że oszukali i kłamią” – mówiła.
„Demokracja jest jak powietrze, a oni nam ją odbierają. Zaczynamy się dusić w tym smogu. Zebraniami nie uda nam się zmienić polityki rządzącej partii. Dlatego musimy być wytrwali. Musimy wspierać sejmową opozycję i bronić tego, co najważniejsze. Będzie to długi marsz. Przygotujmy się. Rozmawiajmy z naszymi rodzinami, sąsiadami, z tymi, którzy myślą inaczej – o wolności, demokracji, tłumaczmy, co się dzieje niedobrego”.

Kiedy reżyserka mówi, tłum skanduje: „Będziemy” (wytrwali), „Mamy siłę” (na długi marsz), „Obronimy demokrację”, „Dziękujemy”, „Chodźcie z nami – rozmawiajmy”.

„Oni” wiedzą „wszystko” i „najlepiej”, a przecież tak nie jest

Pan Jacek z Warszawy (ok. 40-tki) przyszedł dzisiaj, bo jest w nim totalna niezgoda na to, co się dzieje. To już trzeci raz, jak wyszedł z KOD-em na ulicę. Zapisał się do grupy, czyta, dyskutuje. – Tego mi było trzeba od wielu lat – wyznaje.

Pani Janina ze stolicy ma 68 lat i bardzo boi się każdej nocy, bo nie wie, co władza nowego wymyśli. Z kolei pan Tomasz (75 lat) jest zły na tych, którzy wciąż siedzą w domu i oglądają tylko telewizję. – Oni (władza) będą czuli się bezkarni tak długo, jak długo nie będą nas widzieć – dlatego trzeba wyłączyć telewizję i przyjść. Ja już jestem trzeci raz – powiedział. 47-letnia Agnieszka w imieniu swoim i rodziny oznajmiła: Nie dajemy zgody na to, co się dzieje i dlatego przychodzimy.

I znów widzę nowe transparenty: Obok zdjęcia uśmiechniętego Jarosława Kaczyńskiego napis „Była sobie pchła szachrajka”, „Jarosław i Duda – nie idźcie tą drogą”. Obok mnie przechodzi sznurek osób z kwadracikami w dłoni. Układają się w napis: KONSTYTUCJA.
W międzyczasie kilka razy jest wzywany lekarz. Ktoś zasłabł, potem jeszcze ktoś i jeszcze.

– To z emocji – mówi starsza pani.

– Najważniejsze dla człowieka jest poczucie własnej wartości. Ono cierpi najbardziej, gdy stajemy się ofiarami, a to się właśnie dzieje. Dlatego tak ważne jest, abyśmy byli razem – wyjaśniała zebranym psycholog Ewa Woydyłło.

Widzę znane osoby – aktora Wiktora Zborowskiego, Jurka Wojewódzkiego, Wandę Nowicką, Ryszarda Petru…

Tłum znów skanduje: „Andrzej Duda – marionetka”, „Demokracja”, Polska racja – demokracja”, „Polską flagę mamy w sercu”, „Tu jest Polska”. Hasła płyną do sceny od alej Ujazdowskich, ulicy Wiejskiej, Pięknej. Nie wszyscy byli w stanie usłyszeć zabierających głos, skandowali więc własne hasła.

I kolejne transparenty: „Kaczyński, za co tak nienawidzisz Polski i Polaków”, „Niszczeniu stop. Demokracja”, trzy portrety Kaczyńskiego i podpis „Trójpodział władzy”. I olbrzymi transparent z profesorem Bartoszewskim i jego słowami: „Warto był przyzwoitym”.
Małżeństwo (ok. 40-tki) przyjechało z nastoletnią córką z Mińska Mazowieckiego. – Pan Kaczyński dokonał wielkiej sztuki – spokojnych i umiarkowanych ludzi, jakimi jesteśmy, wyprowadził na ulice – wyjaśniał mężczyzna. – Musimy im powiedzieć, że droga, jaką wybrali nie jest jedyną. Oni wciąż się kreują na takich, którzy wiedzą wszystko i najlepiej, a przecież tak nie jest.

Para aktorów z serialu „Plebania” – Włodzimierz Matuszak i Karolina Nolbrzak zapewniali, że załoga filmu nie głosowała na PiS, może za jednym wyjątkiem (zapewne miał na myśli Katarzynę Łaniewską, która demonstruje publicznie swoją miłość do PiS) i że nie możemy pozwolić, aby odebrano nam wolność. Trzeba o nią walczyć, ale bez nienawiści, bez tych haniebnych słów, które padają z drugiej strony. Po to, aby znów było normalnie.
Mocny głos KOD, Andrzej Miszk, podczas wystąpienia wyraził protest przeciwko uprawianiu nocnej polityki przez PiS, apelował, aby obie osoby piastujące najwyższe urzędy w Polsce stały się samodzielnym premierem i prezydentem, i przestały być marionetkami.
Podobnie mówiła następna moja rozmówczyni – Maria (55 lat), która nie chce, abyśmy żyli pod presją, żeby lekarze byli aresztowani przez uzbrojonych antyterrorystów przy łóżkach pacjentów. Mówi, że demokracja to spokój dla każdego.

Walka o wolność nigdy nie ustanie

Profesor Monika Płatek podkreśliła, że jesteśmy narodem obywatelskim, a władza, która boi się demokracji, niszczy ją. Podkreśliła, że demokracja jest najlepszym ustrojem, jaki dotąd wymyślono. Konstytucja jej nie ogranicza, jedynie zabezpiecza społeczeństwo przed dyktaturą większości. Można rządzić w ramach Konstytucji, przy zachowaniu trójpodziału władzy – na ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Tak robią cywilizowane kraje.
Tłum odpowiadał: „Obronimy Konstytucję”, „Obronimy demokrację”.

Na scenę wyszedł Henryk Wujec: – „Nie sądziłem, że znów będę musiał tutaj stanąć i wzywać do walki o wolność. W latach 80. tu stałem, walczyłem m.in. z cenzurą. Życie pokazuje, że ta walka nigdy nie ustanie. Musimy być wytrwali. To może długo trwać, ale wygramy. Na pewno spotkamy się na wielkim święcie wolności.”
Zebrani z entuzjazmem: odkrzyknęli „Zwyciężymy”.

Minuta ciszy za zabitych stoczniowców

Mateusz Kijowski przypomniał, że miniony tydzień był pełen rocznic. Wśród nich – „Czarnego Czwartku”. Do zebranych przemówił stoczniowiec ze Szczecina. Przypomniał, jak 17 grudnia 1970 strajkujący wyszli ze stoczni. Część zginęła. – Walczyłem wtedy o wolność, a dzisiaj widzę, że znów jest nam ona zabierana – powiedział. Manifestanci minutą ciszy uczcili ofiary „Czarnego Czwartku”.

I w tym momencie Mateusz Kijowski powiedział, że uzasadnione jest powtórzenie słowa, które obiegło świat – „Solidarność”. Słowo-legenda, słowo-klucz, słowo-symbol rozbrzmiało w 20 tysiącach gardeł i ścisnęło je.

Ciemna Strona Mocy

Dowcipnie i żartobliwie zaczął Krzysztof Materna, ale zakończył poważnym apelem: „Szanowny panie prezesie! Przecież pan jest z inteligenckiej rodziny. Niech pan po prostu wróci do swoich korzeni. Niech pan pomyśli o Polakach jak o dobrych ludziach, którzy kochają swój kraj. Dziękujemy panie prezesie. Dzięki panu tu jesteśmy, ale wolelibyśmy żyć w spokoju. Nie dzielimy się na lepszych i gorszych. I na tych, którzy mają złość na twarzy. Walczymy o to, żeby ta złość wam przeszła. Żebyśmy się wzajemnie szanowali. I to jest najistotniejsze. Nie miejcie zła na twarzy. Szanujemy Was”.

W podobnym tonie mówił Janusz Zaorski, Przypomniał dekalog i słowa: „Kochaj bliźniego swego…”

Mateusz wymienia miasta, w których zorganizowano manifestacje: Poznań, Katowice, Zamość, Lublin, Bielsko-Biała, Szczecin, Łódź, Ełk, Gdańsk, Wrocław, Częstochowa, Toruń, Bydgoszcz, Koszalin, Zielona Góra, Elbląg, Białowieża, Kielce, Grudziądz, Białystok. Tłum skanduje – „Dziękujemy”. – KOD protestuje też poza granicami – w Brukseli, Berlinie, Londynie, Lizbonie, Tokio, Nowym Jorku – wymieniał lider KOD. Zaprasza na scenę przedstawicielkę regionu Rzeszów – Julitę Widak. W tym mieście dzień wcześniej odbyło się założycielskie zebranie KOD. Ludzie skrzyknęli się i przyjechali na manifestację do Warszawy.

Na chwilę pojawił się na scenie Darth Vader (fikcyjna postać, jedna z głównych w sadze filmowej „Gwiezdne wojny”, która przeszła na Ciemną Stronę Mocy) i wzywał Jarosława – syna swego, aby zostawił już ziemian w spokoju i wrócił do domu. Było to dowcipne nawiązanie do premiery kolejnej odsłony filmu, która miała miejsce w piątek.

O godz. 13.20 na scenę wchodzi organizator manifestacji – Piotr Wieczorek i oznajmia, iż otrzymał informację, że manifestacja musi być rozwiązana.

Andrzej Miszk wezwał do rozchodzenia się niezwłocznie, ale apelował, aby odbywało się to stopniowo, żeby nic nikomu się nie przytrafiło. Tłum w odpowiedzi skanduje „Niez-wło-cznie!” I nie rozchodzi się.

Chwile pełne emocji i wzruszeń

Wtedy odśpiewaliśmy polski hymn, wszystkie cztery zwrotki. Nie mogłam powstrzymać łez, podobnie jak wiele innych osób. Ten nakaz rozwiązania manifestacji przywołał dramatyczne wspomnienia, czas podsłuchów, nękania opozycji, aresztowań, zakazu zbierania się. Czy historia się powtarza?

– Jestem z Radolinka – powiedział Grzegorz Antoszewski. – Nie jestem z żadnego układu, ale z tych, którym się udało. Jestem 12-tym, najmłodszym dzieckiem swoich rodziców. W Radolinku byłem człowiekiem wolnym i dzisiaj też chciałbym takim być. Przygotowałem „List do syna” i chciałbym wam go odczytać.

List był piękny i poruszający, pełen wiary w dobro, miłość, szlachetność i idee.

Głos zabrał Michał Mazowiecki, syn Tadeusza: „Dziękuję, że jesteście. Nie wiem dlaczego odbierają nam głos, tak jak robi to marszałek Sejmu Kuchciński, wyłączając posłom mikrofon, co w połączeniu z nowym regulaminem obrad powoduje, ze mamy już Sejm Niemy”.

„Można mieć różne poglądy, ale nie można się nienawidzić. Nie dajmy się, bądźmy razem. Bo wolność jest najważniejsza. Bez Trybunału Konstytucyjnego zginiemy. Panie Kaczyński – niech pan przestanie demontować Polskę”.

Tłum skanduje: „Nie oddamy demokracji”.

Demokracji złodzieje

„To ja, Tomasz Lis. Od wczoraj jestem „Hieną Roku” – usłyszeliśmy. – Witam Was – „komuchy”, „złodzieje”, „ludzie najgorszego sortu” i tych, którzy „nie mają głów i są zepsuci”, a także „zaprzedanych”. Mogą nam odbierać programy, wyłączać mikrofony, ale nigdy nie zamkną nam ust.”

„Kochani – spójrzcie dookoła – tutaj każdy kawałeczek ziemi jest nasiąknięty krwią. Nasi dziadowie, ojcowie walczyli, żebyśmy mieli demokrację i wolność. Czy pozwolimy to sobie odebrać? Tylko dlatego, że jest to kaprys jednego faceta? Dziękuję, że jesteście”.
Pan redaktor zaproponował nowe hasło: „Cała Polska z was się śmieje, demokracji wy złodzieje”. Zebrani podchwycili i powtarzali, żegnając Tomasza Lisa.

„Bóg się rodzi”, „Mury”, „Modlitwa o wschodzie Słońca”, „Imagine”

I wtedy Mateusz Kijowski zaśpiewał kolędę „Bóg się rodzi” – pięknym, silnym, czystym głosem. A zebrani razem z nim. Śpiewał kto mógł, bo inni płakali. I zaraz po kolędzie rozlegają się pieśni – symbole – „Mury” Jacka Kaczmarskiego, a potem „Imagine” Johna Lennona. Ludzie unoszą dwa palce do góry, kołyszą się… I znów płyną łzy, dużo łez.

Wzruszenie jak wirus – powędrowało aż do ostatniego uczestnika.

Jarosław Kurski z „Gazety Wyborczej”, „v-ce Michnik” jak sam się nazwał, poinformował, że w weekendowym wydaniu dziennika jest kartka, zaadresowana do prezesa Trybunału Konstytucyjnego profesora Andrzeja Rzeplińskiego. „Wyślijmy te kartki do tego sędziego, który ma kręgosłup i stoi na straży niezależności Trybunału. Jemu trzeba pomóc – powiedział. – Prosimy go, aby przyjął przysięgę tych trzech, wybranych w październiku sędziów”.

Konrad Materna, bard, zaśpiewał ze sceny pieśń tercetu Kaczmarski/Gintrowski/Łapiński do słów Natana Tennenbauma „Modlitwa o wschodzie Słońca”, zaczynającą się słowami: „Każdy twój wyrok przyjmę twardy/Przed mocą twoją się ukorzę/Ale chroń mnie Panie od pogardy/Od nienawiści strzeż mnie Boże”.
Słowa te były dopełnieniem wielu innych wypowiedzi, nawołujących do zasypywania rowów w społeczeństwie i neutralizacji nienawiści. Znów wpadliśmy w nastrój wzruszenia.

Pan z historią

Wśród manifestantów wyróżniało się wiele osób (np. rudowłosy chłopiec z tablicą „Kociarze przepraszają za Jarosława”, czy ludzie z Podkarpacia z transparentem „Krosno przeprasza za Stanisława Piotrowskiego”), ale właśnie ten starszy, bezimienny pan, wymagał szczególnej uwagi. Przyszedł z dużą kartką brystolu, opisanego z obu stron. Na jednej napisał: „KOD, Ja i Rodzina. Pradziadek – powstaniec styczniowy, zesłaniec syberyjski, bohater wojny polsko-bolszewickiej; Ojciec – zamordowany przez NKWD w „Katyniu” – Starobielsk – Charków; Rodzina – bohaterowie walk o Monte Casino. 15 medali i orderów, w tym 2 Virtuti Militari od gen. Andersa, żołnierze AK, uczestnicy Powstania Warszawskiego – Batalion Chrobry-Odwet, katolicka – związana z ks. Janem Twardowskim. I moja osoba: w wieku 8-9 lat – łącznik AK w czasie okupacji hitlerowskiej, działacz „Solidarności” zakładowej w stanie wojennym, dowódca w Służbie Jerzego Popiełuszki, zawodowo – pracownik naukowy, liczne nagrody ministra za odkrycia surowców dla gospodarki narodowej”.
Na drugiej stronie „pan z historią” napisał: „KOD – jestem: komunistą i złodziejem, najgorszym sortem Polaków, mam w genach zdradę, mam łajdacki charakter, jestem gestapo itd. Gdzie jest prawda? Verte” – a tam, gdzie mamy popatrzeć, treść jest opisana powyżej.

Zdjęcie starszego pana z prywatnym „transparentem” stało się internetowym hitem. Młodzi na różne sposoby odmieniali słowo „szacunek”. I to jest piękne, że tak właśnie zareagowali.

Polaków rozmowy

Osiemnastoletnia Kasia spod Warszawy, na którą natknęłam się pod koniec manifestacji, zaskoczyła mnie swoją dojrzałością. Przyjechała, ponieważ chce zaprotestować przeciwko temu, że Sejm działa niezgodnie z prawem. Chce, aby nadal pracował, jak dotąd, Trybunał Konstytucyjny, gdyż jest bardzo ważny dla każdego z nas, dla naszej wolności. Przyznaje, że w szkole, do której chodzi, jej rówieśnicy pilnie śledzą wydarzenia i jest to bardzo ważny temat w naszych rozmowach.

Dwie starsze panie nie chcą jeszcze wracać do domu. Koniecznie chcą jeszcze pogadać. Jedna tłumaczy, że nie może zrozumieć, dlaczego spośród 235 posłów PiS nikt nie odważy się wyrazić własnego zdania. „Oni się boją Kaczyńskiego, a on ogarnięty jest wyrzutami sumienia za śmierć brata i to, co robi, to pragnienie zagłuszenia sumienia. Jest bezwzględny i wciąż powtarza kłamstwa, a to sprawia, że niektórzy zaczynają w to wierzyć. Kaczyński jest przekonany, że to tylko ona ma rację, a nie my. Ciągle robi ludziom wodę z mózgu. Otoczył się bardzo nieciekawymi ludźmi”.

„On nas nienawidzi, niszczy nasze autorytety (pani Henryka Krzywonos, Wałęsa, inni) i tworzy chaos, robi wszystko, aby wyprowadzić wojsko na ulicę. Przeciwko nam, Polakom!”.
Druga pani przyznaje, że często wyłącza telewizor, bo jej niebezpiecznie skacze ciśnienie (nawet do 170.), jak ogląda obrady z Sejmu. Nie może też słuchać wystąpień posłów i ministrów PiS. „Oni mają kilka formułek, które wciąż powtarzają bez względu na temat prowadzonej rozmowy” – mówi. „To taka metoda, żeby dziennikarzy zagadać. A ja chcę wiedzieć, gdzie te ustawy, które miała trzymać Beata Szydło w szufladzie? Dlaczego posłom opozycji zamyka się usta, a ustawy są poselskie, żeby nie trzeba było konsultacji?”
Obie wyrażają nadzieje, że może naród wreszcie się obudzi. Bo serca im krwawią, jak pomyślą, w jakiej Polsce mają żyć ich dzieci i wnuki. One pamiętają, jak było „za komuny” i boją się, że to wszystko wróci. Dlatego przychodzą na demonstracje, żeby nie dopuścić do tego strasznego powrotu. Uważają, że następnym krokiem powinno być referendum w sprawie wcześniejszych wyborów – i parlamentarnych, i prezydenckich.

Radość Mateusza, współtwórcy KOD

Mateusz Kijowski miał kilka pięknych chwil po zakończeniu manifestacji. Najpierw oblegali go dziennikarze, potem ludzie ustawiali się kolejce, aby zamienić kilka słów. Niektórzy przychodzili z opłatkiem i życzeniami. Dziękowali, pytali. Na koniec podeszli do niego dwaj młodzi chłopcy i powiedzieli, że są z grupy trolli, atakujących strony KOD-u. Przyznali, że już nie mają żadnej motywacji, aby robić to dalej.

To jeszcze jeden powód do tego, aby nie tracić nadziei.

Walentyna Rakiel-Czarnecka

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (149)

Inne tematy w dziale Polityka