Komitet Obrony Demokracji Komitet Obrony Demokracji
1407
BLOG

Jerzy Dudek: Sądy – synonim demokracji

Komitet Obrony Demokracji Komitet Obrony Demokracji Polityka Obserwuj notkę 77

Wielu komentujących obecną awanturę o Trybunał Konstytucyjny nie ma wcale przekonania – wydawałoby się, że przecież podstawowego dla demokracji – że do strzeżenia konstytucji powołany jest Trybunał Konstytucyjny. Że naruszony ład konstytucyjny przywraca się, wypełniając jego wyroki. Wielu komentatorów prosto do kamery czy na łamach gazet i czasopism sugeruje, że to nie władza sądownicza, a ustawodawcza czy wykonawcza będą od dzisiaj rozstrzygać spory konstytucyjne i definiować, co zagraża konstytucji, a co nie.

Czy Polacy się temu sprzeciwią, czy będą bronić niezawisłości sądownictwa? Nie sądzę. Niezawisłość sądów, jedna z fundamentalnych zasad demokratycznego państwa, jest wbrew charakterowi narodowemu Polaków. Polak ma w nosie jakiś niezawisły sąd, który w mozolnym, skomplikowanym procesie, opierając się wyłącznie na prawie, wydaje wyroki często na niekorzyść Polaka. Polak najchętniej wziąłby sąd za mordę, chciałby, żeby wyrok zawsze odpowiadał ludowemu poczuciu sprawiedliwości, żeby odpowiadał temu, czego oczekują Polak i jego szwagier.

Kiedy sąd wyda wyrok niezgodny z wrażeniami i emocjami Polaka, Polak czuje się przez sąd pokrzywdzony. Zyskuje też zawsze sojuszników dla swoich mniemań: krewni i koledzy kibicują Polakowi w jego zmaganiach z sądem, mimo że nie znają w ogóle detali sprawy i podstaw prawnych. Przeciętny Polak jest zawsze przekonany, że wyrok powinien być inny, niż jest, a jak go zapytać, na podstawie czego tak sądzi, to mówi „te sądy to bandyci, prostego człowieka krzywdzą”. Żadnej tu nie ma refleksji o własnej odpowiedzialności i o tym, co stanowi prawo.

Trudno bronić sądownictwa w społeczeństwie o tak niskiej kulturze prawnej i o tak skarlałym poczuciu sprawiedliwości, w społeczeństwie, w którym za prawe i sprawiedliwe uchodzi tylko to, co się opłaca Polakowi i jego rodzinie, tylko to, co pasuje do wizji świata jakiegoś Zbyszka czy Romka.

Władza niezrozumiana
Zaryzykuję tezę, że niezawisła władza sądownicza – przez to, że jest tak inna niż charakter i oczekiwania przeciętnego Polaka – jest najsłabiej umocowaną władzą w Polsce. Władzą najmniej rozumianą. Bardzo łatwo ją rozmontować i zastąpić sądownictwem sterowanym z zewnątrz, sądownictwem, nad którym będzie czuwał Pan i Władca Polski, Wielki Sędzia Narodowy, rozdzielający werdykty według oczekiwań prawdziwych Polaków, według logiki Zbyszka i jego szwagra, z troski o dobre samopoczucie Ryśka, tej naszej zdrowej tkanki narodu.

Dlatego warto – zanim się to stanie – żebyśmy władzę sądowniczą otoczyli dziś szczególną opieką. Chuchali na nią i dmuchali, patrzyli politykom na ręce, monitorowali sytuację. Dziś we władzy sądowniczej wyraża się najpełniej idea wolnej Polski, suwerennej i demokratycznej. To władza sądownicza staje się dziś – w czasie kryzysu, który przeżywamy – symbolem państwa, to w niej się wypowiada najpełniej idea Rzeczpospolitej Polskiej.

A potem, gdy się nam już uda ocalić niezawisłe sądownictwo, powinniśmy się uderzyć w piersi i zapytać, co nasze elity zrobiły dla rozwoju świadomości prawnej Polaków, dla uczenia rodaków ustroju państwa, dla wprowadzania ich w wartości zapisane w konstytucji. Co zrobiła szkoła, co zrobił Kościół, co zrobił każdy z nas dla pokazania przeciętnemu Kowalskiemu, jak działa państwo, jak działa sądownictwo i jaka jest rola poszczególnych polskich władz. A jeszcze ważniejsze jest pytanie, co należy zrobić, by świadomość prawną Polaków podnieść.

Jerzy Dudek

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (77)

Inne tematy w dziale Polityka