Dlatego, że aby zaistnić w polityce musiałem łasić się u jego stóp, wygłaszać na jego cześć peany, potwierdzać, stawać u boku, wspierać, podziwiać. Gdyby nie Kaczyński, mnie Marka Migalskiego w polityce by nie było.
Dzisiaj, aby pozostać w polityce nie mam wyjścia. Muszę pluć na swojego dobroczyńcę, szarpać go za nogawkę, podszczypywać i wbijać w niego szpilę. Zawsze moim pomysłem na politykę i to by w niej "być albo nie być" był Jarosław Kaczyński. Raz noszony przeze mnie w lektyce drugi raz opluwany.
Mnie Migalskiemu pozostaje tylko modlić się o zdrowie Jarosława Kaczyńskiego i walić w niego dalej, jak w bęben.
Czy wyobrażacie sobie moje istnienie w polityce bez Jarosława Kaczyńskiego? Ja wiem, że nie.
A Jarosława Kaczyńskiego beze mnie? Ja wiem, że tak. Gdzie bowiem wtedy usiadłaby taka jak ja upierdliwa mucha?
Sprzedaż: www.polskaksiegarnianarodowa.pl, United Express, Warszawa, ul. Marii Konopnickiej 6 lok 227, Tel. 502 202 900
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka