konfederacja24 konfederacja24
2088
BLOG

Political fiction w sprawie Smoleńska

konfederacja24 konfederacja24 Rozmaitości Obserwuj notkę 19

W ramach refleksji po ciekawym spotkaniu z p. C.Gmyzem, zastanowiłęm się się nad implikacją analityczną następującego założenia:

O ile naprawdę odkryto znaczniki trotylu na szczątkach tupolewa (dokładnie ma chodzić tu o trotyl, a nie o bliżej nieokreślone cząstki energetyczne), to możliwości są następujące: albo użyto trotylu do zamachu, albo trotyl jest starszym artefaktem (nasycenie okolicy lotniska, wcześniejsze transpory wojskowe itp.), albo ślady zostały naniesione po katastrofie (celowo lub przypadkowo).

Załóżmy jeden z wariantów i przyjmijmy hipotetyczne political fiction, w którym kontekstem globalnym, jest sytuacja związana z irańskim programem nuklearnym. 

- Warunkami kardynalnymi są:

1. Założenie przyjęte dużo wcześniej przed 2010r., że irański program atomowy bezwzględnie musi zostać przerwany (opcja militarna jest poważnie brana pod uwagę, poza tym zakłada się możliwość scenariusza "perskiej wiosny" lub rezygnację Iranu z programu - najmniej prawdopodobne, nie licząc okresów  "negocjacyjnego rozejmu").

2. Założenie, że uporządkowanie sytuacji w regionie bliskowschodniego centrum surowcowego przez "Zachód", nie jest możliwe przy sabotażu ze strony Rosji (a jej interesem strategicznym jest wygrywanie dla własnych celów konfliktu sunnicko - szyickiego). To założenie wymusza dogadanie się USA i Izraela z Rosją, w sprawie określonych rozwiązań na Bliskim Wschodzie (albo inne zneutralizowanie Rosji). 

3. Z powyższego wynika kolejne założenie, że z uwagi na wzrost napięcia w omawianym regionie, rośnie znaczenie Moskwy, co determinuje jej pozycję negocjacyjną - w efekcie, nomen omen, 17 września 2009 uzyskuje wymuszenie rezygnacji z koncepcji Busha dot. "tarczy antyrakietowej" w Polsce i Czechach.

Na tej podstawie popuśćmy wodze fantazji, czy możliwym byłoby, że:

Rosjanie uzyskują odstępstwo "Zachodu" w sprawie tarczy, co traktują jako poważny krok w polityce "buforowania" krajów b. bloku sowieckiego. "Zachód" uważa, że poczynił w tym wypadku wyłącznie taktyczne ustępstwo polityczno-wojskowe, za to Rosja może uważać, że odzyskuje inicjatywę strategiczną...  

Jest to ważne po dramatycznych wydarzeniach związanych z Gruzją, które mogły zostać odebrane przez Rosję, jako połowicznie skuteczna obrona rubieży strefy "absolutnych" wpływów  Rosji, akt agresywny i naruszenie przez "wasali Zachodu" nienaruszalnego tabu.

O ile w strefie wpływów "absolutnych" (Gruzja), Rosjanie mogą de facto stosować jawną siłę w dowolnym wymiarze, to w strefie "półcienia" (kraje postsocjalistyczne), dopuszczamy ich aktywność zaczepną  do "wymiarze operacyjnym", który np. w W. Brytanii uznany został za naruszenie suwerenności - co skutkowało konsekwencjami dyplomatycznymi i biznesowymi, po zabójstwie politycznym zrealizowanym przez Rosję na terenie GB, na osobie A. Litwinienki.

W kategoriach bokserskich - Rosja, to typowy fighter. Co zrobi fighter po wyjściu z ciężkich batów (Gruzja), i po udanej kontrze (sprawa tarczy)? Pójdzie za ciosem i postara się zadać kolejny, jeszcze mocniejszy i precyzyjny do bólu...? Oczywiście!

Jeśli zamach, to raczej taki, który zagrożony byłby "procesową" dekonspiracją jedynie poprzez ujawnienie nasłuchu rosyjskiego systemu dowodzenia (w wypadku "intencjonalnego naprowadzenia" samolotu na katastrofę), albo poprzez zastosowanie najbardziej rygorystycznych procedur kryminalistycznych, przy badaniu miejsca katastrofy, szczątków samolotu i zwłok (w wypadku zastosowania niewielkich ładunków wybuchowych - np. materiałów nowej generacji, zakamuflowanych np. w trakcie serwisowania samolotu w jego newralgicznych arteriach).

Jest to możliwe do zrobienia - a gdyby nawet Polacy wykryli ładunki wcześniej... to zawsze mogłoby się okazać, że u niedawno zatrudnionego przy serwisie tupolewów robotnika narodowości kaukaskiej, zapewne zwolennika świętej wojny, albo ofiary gruzińskich represji - FSB wykryłaby zapalniki i pomogłoby Polakom wyjaśnić sprawę - w imię przyjaźni... Al może udowodniono by możliwość zamachu ze strony "polskiej tajnej organizacji antykaczystowskiej", bo w tej Polsce to przecież nawet nowy Breivik się objawić mógł....

Reasumując - z pozycji Moskwy, można to było by zrobić - zamach. Czy Amerykanie i Izrael - jedyny czynnik ryzyka, w odniesieniu do realiów technicznych uwarunkowań możliwości ujawnienia sprawy, poszliby na konfrontację przed rozwiązaniem swoich problemów na Bliskim Wschodzie? Ujawnili by swoją ewentualną wiedzę z nasłuchu? Wątpię. A czy przy przygotowaniu warunków do  uniemożliwienia wiarygodnych badań kryminalistycznych, można by ujawnić przyczynę np. zamachu nad Lockerby? Z całą pewnością nie. Tym bardziej nie, w przypadku Smoleńska.

W odniesieniu do niniejszej hipotezy (political fiction), dlaczego więc Rosjanie prowokowali by sytuacje sugerujące niejasności i ich rolę w tej sprawie?

Przyjmując tzw. "złodziejskie myślenie", w odpowiedzi może być dużo logiki - tropy są niby wyraźne, ale zaprowadzą w ślepe zaułki...W końcowym efekcie uniemożliwi to jednoznaczne potwierdzenie określonych hipotez. Inne będą wyśmiane.

Zarazem wysyłany jest massage do tych, którzy wiedzą do czego zdolne jest rosyjskie imperium - Wy wiecie, że to zrobiliśmy... i nic nam się stać nie może. Wasz "Zachód" palcem nie kiwnie, jak i już drzewiej bywało....

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Rozmaitości