Ok przyszedł czas na praktyczny eksperyment zastosowania w marketingu politycznym, strategicznej zasady zakłądającej zdolność do wykorzystywania własnych słabości, jako elementu siły (Sun Tsu)...:)
"Walka z mową nienawiści" prowadzona przez ministra rządu ("przyuczonego" do pokory wobec każdej władzy już dawno temu, jeszcze za czasów SB...), nieuchronnie prowadzić będzie do wzrostu poziomu antyopozycyjnej cenzury. Realia działania dla opozycji pozornie wydają się więc, w tej sytuacji znacznie bardziej niekorzystne.
Jednak można spojrzeć na to, z punktu widzenia aktywnego wykorzystywania tych niedogodności, które posiadają ukryte walory ofensywne. Podobnie myślą np. stratedzy wojen partyzanckich...
W warunkach cenzury, można radykalizmem dobrze ukierunkowanej wypowiedzi, nagłośnić określony temat - nawet w warunkach niekorzystnego układu sił w publikatorach.
Przykład:
Przed chwilą obejrzałem sobie bulwersujący reportaż,pokazujący, tak naprawdę szersze spectrum problemu, dotyczącego rozumienia "etosu" służby mundurowej w naszym kraju.
Oto v-ce prezydent Siemianowic Śląskich zadzwonił do Straży Miejskiej, żeby ustawić swoje, jak wynika z przebiegu rozmowy - "ciury dworskie" i wybić z głowy stawianie mandatu swojemu kolesiowi (co samo w sobie chyba już jest karalne?)
W sumie banał, ale jakoś tak się zadziało, że nagranie z monitorowanego telefonu służbowego wycieka do mediów i jest afera... (tak przy okazji, to niezły cymbał z tego v-ce prezydenta, albo raczej władza się tak pewnie teraz czuje...). Nagranie jest jednoznaczne - strażnik miejski, który też przecież nosi mundur - jest traktowany jak "chłopek na posyłki", któremu władza sugeruje "mieć w dupie przepisy i robić , jak państwo każą" ..
Powiem cynicznie - gdyby grzecznie prosił, to nawet bym na to, nie zwrócił uwagi - jeden ulegnie, a drugi nie - i tyle. Jednak to co było w reportażu dalej, kiedy pojawił się przełożony tego strażnika, to może być prawdziwy symbol usytuowania służb mundurowych w naszym kraju! Dlaczego tak się dzieje? To proste - bo spotyka się ktoś taki, jak pan v-ce prezydent Siemianowic i koś taki, jak ....
I teraz zaczeło się najlepsze... :)
Pojawił się kolejny aktor dramatu - pan w okularach i z siwą brodą, spięty bardziej niż Waldemar Pawlak w najlepszych czasach..., okazało się, że to v-ce komendant Straży Miejskiej z Siemianowic...
(nie znam się na tym, jednak widzę na co dzień, że straż miejska ma mundur i pagony, a na nich jakieś dystynkcje - zakładam zatem, że to musiał być, jakiś wyższy rangą "oficer" tej lokalnej formacji - chociaż był w cywilnej kurtce)
Reporter przepytał człowieka, co sądzi o tym, co słyszy - no i typ pojechał po bandzie.... "nu wsjo normalno.."
Nie chce mi się przytaczać tej żenady, gdyż zmierzamy już do finału "prezentacji przykładu PR-owych możliwości wynikających z twórczego podejścia do problemu zagrożenia cenzurą Mowy Nienawiści".
Otóż, jeżeli opozycji zależy na poruszeniu problemu szeroko rozumianej służby mundurowej, to powinna np. wystawić jednego czy drugiego rozpoznawalnego medialnie "kozaka", który spokojnie mógłby zwrócić się publicznie do tego, było nie było "Komendanta" mundurowej formacji, z taką oto "mową nienawiści":
Panie Komendancie Straży Miejskiej z Siemianowic, jesteś pan chodzącym przykładem wyjątkowo obrzydliwej "BIUROWEJ MENDY" (w potocznym, środowiskowym rozumieniu "slangu służb mundurowych"), która nigdy nie powinna nosić jakiegokolwiek munduru, a tym bardziej brać odpowiedzialność za jakikolwiek zespół podkomendnych. To przez takie ŁAJZY jak pan, służby mundurowe w tym kraju, są tam gdzie są.
"Biurowa menda" w żargonie mundurowym, oznacza typa, który za nic ma zasady i szacunek do munduru oraz formacji, w której służy (czy pracuje - nie wiem, jak jest w straży) - w szczególności "biurowa menda" zawsze odwraca się przed władzą od własnych podkomendnych... Siedzi, pierdzi w stołek, spija kawkę i lisi się do ręki, która sypie mu do michy. No i rozgrywa swoje bierki w urzędowych rozgrywkach...
Do tego co powyżej, dodajemy baner w Siemianowicach z odpowiednio "nienawistnie" skonkretyzowaną treścią, i można dopiero zaczynać ukazywać ludziom rzeczywistość... z przytupem!
Schemat prosty, możliwości w brud!
ps. Metodykę działania "biurowych mend" działających w stadzie, przerabiałem w służbie, aż do bólu...:)


Komentarze
Pokaż komentarze (6)