Temat metod śledczych został wywołany kretyńskim i szkalującym, porównaniem CBA do stalinowskiego UB, wyrażonym przez nowego celebrytę - sędziegoTuleyę. Należy jednak przyznać, że nie było by go, gdyby nie istotne, jak się wydaje na podstawie szeregu przesłanek - błędy ludzi CBA w dowodzeniu operacją, na etapie finalizowania sprawy... Szacunek w odniesieniu do człowieka, nie powinien być naruszany - zwłaszcza w tak banalnych sprawach, jak drG.
Uważam, że metody śledcze w demokratycznym państwie, powinny być adekwatne do założonych celów oraz korzyści społecznej przez nie osiąganych. W państwach tzw. "frontowych" w odniesieniu do skali problematyki bezpieczeństwa narodowego (USA, Izrael, GB, Francja..), nadal ma miejsce społeczna dyskusja, na temat legalizmu wkraczania przez służby, w zakres metod "kontrolowanego dręczenia" przesłuchiwanego - psychicznego i fizycznego.
Zakres dozwolonych metod śledczych w wielu demokratycznych krajach, przekracza zdecydowanie poziom, który przy sprawie dr G, wywołał u sędziego Tuleyi rewolucyjny zapał do walki z kaczystowskim stalinizmem...
Istnieje zarazem jedno kardynalne uwarunkowanie stosowania tych metod:
Jakie mamy zadania i co zamierzamy przez nie osiągnąć?
Czemu innemu ma służyć przesłuchanie podejrzanego o "lepki uścisk dłoni"..., a czemu innemu metody śledcze, stosowane wobec osoby podejrzanej o udział w planowaniu masowego zabójstwa terrorystycznego, kidnaping i inne tego typu sprawy - których istotą, warunkującą stosowane metody, jest uzyskanie informacji umożliwiającej ratowanie ludzkiego życia.
Tylko i wyłącznie wówczas uważam, że moralnie dopuszczalne jest rozważanie o zasadności stosowania metod "kontrolowanego udręczenia" (na poziomie odziaływania psychofizycznego, np: pozbawianie snu (wielodniowe i systematyczne), inwazyjne dźwięki, waterboarding itp... (osobną sferą jest kwestia strukturalnej kontroli państwa nad tego typu sferą działania śledczych).
Cała reszta metodyki śledczej, powinna stanowić wypadkową wachlarzu "interdyscyplinarnych uwarunkowań prawnych", dostępnych w określonej sytuacji oraz profesjonalizmu śledczych - przede wszystkim, w zakresie strategii prowadzenia negocjacji, gdyż tym de facto jest relacja śledczego i podejrzanego w trakcie przesłuchania...
Nie ma żadnego uzasadnionego powodu, aby naruszać zasady i godność podejrzanego (wg prawa jest to przecież osoba niewinna, nie osądzona i nie skazana), jeżeli celem nie jest zapobieżenie zagrożeniu zbrodnią, czu utratą czyjegoś zdrowia.
Śledczy powinien być zarazem na tyle empatyczny i na tyle "chłodny", aby nie czyniąc szkody w cywilizacyjnej sferze godności człowieka - odebrać poczucie bezpieczeństwa i świadomość panowania nad sytuacją (bezkarności), osobie, która może toczyć ze śledczym własną grę, determinowaną sferą osobistej korzyści...
Przykładem innego biegunu postępowania z podejrzanym, jest przypadek "matki Madzi"... Tutaj podejrzana w świetle znanych i zweryfikowanych od dawna faktów, powinna być poddana legalnym metodom śledzczym, których "kontrolowana uciążliwość" skorelowana byłaby z jej czytelnym, jak abecadło - patologicznym profilem osobowościowym...
http://polskalokalna.pl/raport/poszukiwania-Magdy/news/zeznania-matki-szymona-mialy-obciazyc-katarzyne-w,1880192,7917
W treści kolejnych relacji z tego żałosnego story, znajdujemy ostatni news:
Współmieszkance celi (która dla odmiany zabiła syna), "matka Madzi" ujawnia, że zabiła córkę w trakcie imprezy i nie ujawnia współudziału kilku osób...
Czytelną formułą motywującą od początku postępowanie podejrzanej, jest najprawdopodobniej jej dążenie do osiągania maximum korzyści - w każdej sytuacji i za wszelką cenę (o ile relacja drugiej zabójczyni jest prawdziwa, to w tym wypadku, chodzi chyba wyłącznie o jej więzienną pozycję...).
To przekłada się na konfabulowanie rzeczywistości i całą resztę, skutkującą tym wielomiesięcznym cyrkiem, za który podatnik zapłacił już chyba tyle, że starczyłoby na śledztwo dotyczące niejednego szefa gangu.
Czy śledczy nie mogliby tego uniknąć, prowadząc efektywniej śledztwo? Mogliby zapewne już dawno temu - stosując legalnie techniki przesłuchania tego typu podejrzanej, które w odniesieniu do CBA - sędzia Tuleya zdefiniował, jako stalinowskie - w tym, m.in. przesłuchanie pomiędzy 22.00 - 02.00, co ewidentnie określić możnaby, jako "kontrolowaną uciążliwość".
Podtrzymuję, że w tego typu przypadku - konieczną z uwagi na cel śledztwa i tzw. korzyść społeczną.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)