konfederacja24 konfederacja24
691
BLOG

Gmyz i dziennikarskie hieny...

konfederacja24 konfederacja24 Rozmaitości Obserwuj notkę 10

Czy syn wyższego oficera SD (np. gruppenfuhrera Ernsta Kaltenbrunnera), byłby właściwym sędzią do orzekania w sprawach dotyczących lustracji byłych nazistów? Czy w przypadku uniewinnień osób podejrzewanych o współpracę z SD, czy z SS - środowiska antyfaszystowskie nie protestowałyby znając koligacje rodzinne tego sędziego?

Zapewne by jednak protestowały - i miałyby rację!

Zresztą sądzony złodziej ma takie samo prawo wiedzieć, czy o jego losie decyduje syn złodzieja - jak były opozycjonista podejrzewany o współpracę z SB, ma prawo wiedzieć, że o jego losie decyduje syn SB-ka. A syn złodzieja, który w dzieciństwie, nawet nieświadomie czerpał profity z profesji ojca czy matki -  mając prawo do wykonywania zawodu sędziego, niekoniecznie musi orzekać w sprawach dotyczących np. kradzieży drzewa z lasu przez ludzi zmuszonych do tego przez biedę... O ile oczywiście ma jakikolwiek HONOR!

A jak zachowują się najpoprawniejsze politycznie w tym kraju środowiska dziennikarskie, najbardziej oświecone i reprezentujące samo jądro mainstreamu?

Od kilkudziesięciu godzin zajmują się pluciem na Cezarego Gmyza. Za co? Za to, że rzetelnie wykonał swoją dziennikarską pracę - dostarczył wiedzy istotnej dla zwykłych ludzi poddanych władzy osądu JM Sędziego de Tuleya... Wiedzy istotnej, tak z punktu widzenia moralnego, jak i punktu widzenia ewentualnej sytuacji procesowej!

Czy funkcjonariusze tego państwa o których pan Tuleya wyraził się, że stosowali metody "nawet gorsze" niż SB (stalinowska UB, to jednak było, co innego - faktycznie niczym się nie różniło od Gestapo), mają prawo wiedzieć, że mówi to osoba mająca tego typu konotacje rodzinne? A jaka idea tkwi w wyszczególnieniu osób najbliższych, w prawach do odmowy składania zeznań...? Taka sama, jak w prawie oskarżonego do wnioskowania odsunięcia od sprawy sędziego, mogącego mieć do niej stosunek emocjonalny, który w następstwie, mógłby rzutować na bezstronność tej osby.

Zgodnie z tą ideą, Tuleya "nie wykorzystał okazji, aby siedzieć cicho", gdyż akurat w wybielaniu SB, które wg Tuleyi było nawet lepsze od dzisiejszego CBA (nie takie aż stalinowskie....), nie powinien on brać udziału na pierwszej linii. Niechby zostawił to większym tuzom mainstreamu, którzy zresztą już dawno temu wytyczyli kierunek... Jeszcze w czasach, kiedy Michnik robił z Kiszczaka "człowieka honoru"... 

A tym, którzy potępiają Gmyza - szczególnie tym, którzy sami wyciągają innym rodzinne historie i to bez żadnego kontekstu merytorycznego - zwróciłbym uwagę, że nie zrobił on nic więcej, niż tylko "poinformował opinię publiczną, że w sprawach lustracji współpracowników NSDAP, orzeka syn wyższej urzędniczki RSHA - Głównego Urzędu ds Bezpieczeństwa Rzeszy" - to najprostrza możliwa analogia.

Plujący na Gmyza i piszący histeryczne notki o zaszczuwanym Tuleyi, to: albo obrzydliwi hipokryci, albo obrzydliwi polityczni manipulatorzy, albo najprawdziwsze ludzkie lemingi - czwartego wariantu nie znajduję...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Rozmaitości