konfederacja24 konfederacja24
1033
BLOG

BOSTON, WTC, KWIATKOWSKI i REALIA SŁUŻBY...

konfederacja24 konfederacja24 Rozmaitości Obserwuj notkę 12

Kilkanaście minut temu słuchałem w samochodzie "Salonu politycznego Trójki" - gościem programu był b. minister sprawiedliwości Kwiatkowski. Pan minister w kontekście zamachu w Bostonie wspominał, jak w okresie rządów Buzka działały służby, w sytuacji zamachu z 11.09.2001r. (pan Kwiatkowski miał być wówczas członkiem jakiegoś "zespołu ds bezpieczeństwa"). Padają różne okrągłe zdania, a słuchacz powinien być uspokojony, że nasi fachowcy wiedzą co robić..., że procedury itp.

A ja WIEM swoje - bo za procedurami stoją tylko ludzie, a skuteczną kontrą dla "kreacji terrorysty", może być wyłącznie kreatywność ludzi odpowiedzialnych za walkę z tym zjawiskiem. Jeżeli skupimy się na tępym wpatrywaniu w zapisane schematy, jeżeli zaufamy wszechogarniającej pokusie totalnej inwigilacji elektronicznej, a zgubimy w tym wszystkim żywego człowieka - to przegraliśmy już na starcie...

Tak się złożyło, że w 2001r. zwróciłem uwagę na splot niestandardowych przesłanek w odniesieniu do pewnego cudzoziemca. Przedstawiłem stosowną analizę przełożonemu, który nie rozumiejąc z tego "ni w ząb", odrzucił propozycję działań - nie odmawiając sobie debilnych komentarzy, w obrębie równie intelektualnie nie obciążonych członków swojego "dworu". Na złożonym wniosku o zgodę na podjęcie tematu przeczytałem, że "sytuacja jest nie adekwatna - nie zezwalam"....

Trzy dni po tym zdarzeniu miał miejsce atak na WTC. Peryferyjny wówczas u nas temat terroryzmu, z miejsca stał się "modny". Pan Przełożony po wpływem medialnych informacji, praktycznie natychmiast, bo już następnego dnia rano,  zarządał ponownego przesłania odrzuconej analizy. Nagle jej treść stała się "zasadna i adekwatna", więc otrzymałem "polecenie zajęcia się tematem"... (pomijam fakt, że byłem na tyle złośliwy, że zamiast podesłać odrzucony dokument z tym samym numerem dziennika - napisałem dokładnie tą samą treść, ale zadziennikowaną na nowo... - w materiałach to samo będzie więc,  raz "na nie", a raz "na tak"...;)

Po kilku latach fascynującej przygody z niniejszą sprawą, okazało się, że miałem rację. Osiągnąłem sukces i po czasie otrzymałem, m.in. za to działanie srebrny krzyż zasługi...

Ten sam Pan Przełożony, po kilkuletniej przerwie w okresie rządów SLD, a potem PIS-u - tryumfalnie powrócił do służby po wygraniu wyborów przez PO. Praktycznie od początku ponownych rządów tego "urzędnika" (bo nigdy nie nazwę typa oficerem), zostałem poddany "dojeżdżaniu" przez jego "dworskich dżokejów" - pomimo wypracowanej przez efekty pracy pozycji eksperta i przynależności do elitarnej, wyselekcjonowanej "grupy realizacyjnej"... (samopoczucia nie polepszał fakt, że "dojeżdżał" mnie typ, któremu wcześniej ratowałem dupę i pomagałem w ogarnięciu tego, co było dla niego nie do ogarnięcia...). Wypracowana wyróżniająca opinia w radykalnie krótkim czasie, zdefiniowana była już negatywnie...

Opinię standardowo wystawia się, co trzy lata - w moim przypadku, aby uzyskać szybszy efekt zachowując zarazem pozory jego stopniowania - wystawiono mi trzy opinie w przeciągu 1,5 roku. Oczywiście każda kolejna była gorsza od poprzedniej... Po dwóch "negatach", człowiek jest na wylocie i pozamiatane... "UKŁAD ZOSTAJE ZAMKNIĘTY"  (to bardzo dobre określenie specyfiki zjawiska - opinie w służbie nie podlegają żadnej weryfikacji zewnętrznej - NSA nie może odnosić się do materiału nie zdefiniowanego, jako decyzja administracyjna)

Tyle refleksji nad zapewnieniami b. ministra Kwiatkowskiego o wypracowanych procedurach i profesjonaliźmie...

Aktualnie Pan Przełożony czuwa nad naszym bezpieczeństwem, w charakterze prominentnego Szefa Delegatury - a ja po "wymiksowaniu" na emeryturę w wieku cztery +, prowadzę firmę consultingową i pasjonuję się tematem przed kompem pisząc dla Was te słowa... Kto za to odpowiada? Nie wiem - przeszedłem wszystkie szczeble odwoławcze, łącznie z panem Premierem. Myślicie, że ze strony opozycji uzyskałem jakąś pomoc poza zrozumieniem i kiwaniem głowami...?

UKŁAD ZAMKNIĘTY....

ŻYCZĘ PANU KWIATKOWSKIEMU DOBREGO SAMOPOCZUCIA, a wszystkim nam, aby podobne do Bostonu nieszczęścia, omijały nasz kraj szerokim łukiem!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości