0 obserwujących
16 notek
5339 odsłon
  41   0

PO 35%; PIS 32%; LID 15%; PSL 8%; LPR 4,2%; SO 4,1%

Tak będą wyglądały wyniki wyborów...

przy założeniu, że teoria wiedzy rozproszonej ma zastosowanie do uczestników naszego konkursu na najlepszą prognozę wyborczą.

Teoria wiedzy rozproszonej zakłada, że każdy człowiek, nie tylko ekspert z telewizji, może dysponować cenną wiedzą o polityce. Ma poglądy na temat tego jakie zachowanie zwiększa szanse wyborcze polityka, które argumenty są najbardziej nośne społecznie, zna preferencje polityczne swoich znajomych, podejrzewa, jaką trzeba „nałożyć poprawkę" na wyniki sondaży. Gdyby tylko zechciał się tą wiedzą podzielić... By wyłuskać tę wiedzę zorganizowaliśmy konkurs. Zadaniem uczestników było wskazanie zakresów poparcie dla 6 największych komitetów w wyborach 21 października.

Atrakcyjna nagroda w konkursie dostarcza motywacji, by się zastanowić nad wynikami wyborów i wziąć pod uwagę wszelkie możliwe za i przeciw każdej partii. Z drugiej strony jest tylko zabawa, w której nic nie można stracić, więc nie wszyscy uczestnicy podchodzą do konkursu poważnie i typują na przykład wyniki których suma przekracza 100%. By nie „rozcieńczać" prognozy wykluczyliśmy więc typowania, które różnią się od średniej więcej niż o trzykrotność odchylenia standardowego, sumują się do więcej niż 100% albo mniej niż 80%.

Czy takie właśnie będą wyniki wyborów? Z wymienionego wyżej powodu trudno ręczyć za wiarygodność tych wyników. Ale w podobnym konkursie jaki Fundacja Polidea zorganizowała dwa lata temu średnia typów uczestników była bliższa wynikom wyborów niż ostatnie sondaże przedwyborcze. Można więc powiedzieć, iż sprawdziło się nasze przypuszczenie, że każdy uczestnik się trochę pomyli (rzeczywiście nikt nie przewidział wyniku dokładnie), ale nie ma powodu, dla którego mieli by się mylić w tą samą stronę. Bardziej prawdopodobne jest to, że kiedy jeden gracz zawyży wynik jakiejś partii, to drugi zaniży, a średnia z ich typów będzie bliska rzeczywistości. Generalnie prognozy generowane przez takie konkursy są wiarygodne pod warunkiem zapewnienia dostatecznego odsetka zaangażowanych i kompetentnych graczy.

Prawdziwą szansą na poprawienie jakości prognoz wyborczych stanowią jednak rynki przewidywań politycznych.

O co chodzi? Sondaż opiera się na założeniu reprezentatywności. Biuro badań pyta 1000 Polaków na kogo będą głosowali, zakładając że tak właśnie zrobią (co nie jest oczywiste) i mniej więcej (+-3%) odpowiadają preferencjom politycznym ogółu Polaków. A co z pozostałymi 38 517 241 Polakami, którzy nie zostali zapytani w sondażu? Ich nieuwzględnienie ich zdania jest oczywiste w sytuacji jaką ostatnio obserwowaliśmy gdy sondaże przeprowadzane w tym samym czasie różniły się od siebie więcej niż dopuszczalne marginesy błędu.

Rynek finansowy, w tym także rynek przewidywań politycznych, też nie jest doskonały, ale z definicji kumuluje wszystkie dostępne informacje. Jeśli uważam, że poparcie dla partii X w sondażach jest zaniżone (bo wszyscy moi znajomi zamierzają na nią głosować), to nic nie mogę na to poradzić. Jeśli istnieje rynek przewidywań politycznych i jeśli jestem skłonny moje przekonania poprzeć pieniędzmi to mogę podnieść notowania partii X do poziomu, który uważam za realistyczny. Ale to samo dotyczy rozczarowanego zbyt wysokimi notowaniami przeciwnika partii X. Gdzieś między ich sprzecznymi oczekiwaniami pojawi się cena czyli prawdopodobieństwo zwycięstwa partii X. Najlepsze jest to, że w tej grze równie dobrze uczestniczyć człowiek absolutnie obojętny politycznie, który inwestuje mając na względzie jedynie swój zysk. Na rynku nikt nie pyta o preferencje wyborcze, trzeba za to zdradzić oczekiwanie co do wyniku przyszłego wydarzenia. Z tego też powodu gracze nie muszą być (i najczęściej nie są) reprezentatywni dla całego społeczeństwa.

Rynek przewidywań nie jest konkurencją dla sondaży. Wręcz przeciwnie. One żyją w symbiozie. Sondaże są jak rekomendacje fachowych analityków na giełdzie, bez nich uczestnicy na pewno dokonywaliby mniej miarodajnych wycen firm (czy szans wyborczych partii politycznych). Ostatnie słowo powinno jednak należeć do głosu zbiorowej mądrości wszystkich zainteresowanych, do rynku. Rynek każdemu daje szansę, by jego opinia była uwzględniona i jeśli okaże się słuszna, także nagrodzona. Gdyby w Polsce powstał rynek przewidywań politycznych mielibyśmy dostęp do spójnej, aktualizowanej na bieżąco i darmowej informacji na temat prawdopodobieństwa zwycięstwa danej partii w wyborach. A za 30 lat może ujawni się wcielenie Warrena Buffeta w dziedzinie polityki, by wytłumaczyć nam co tak naprawdę decyduje o sukcesie partii, polityka czy programu. Czyż nie byłoby to wspaniałe?

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale