Zapiski z ciekawych czasów
...strofuj mądrego, a będzie cię kochał (Prz 9,8)
2 obserwujących
6 notek
2355 odsłon
601 odsłon

O nową młodzież...

Wykop Skomentuj22

* CZYTACIE PAŃSTWO MÓJ PIERWSZY TEKST NA SALONIE24. PROSZĘ O WYROZUMIAŁOŚĆ I ZAPRASZAM DO DYSKUSJI


Pokolenie Polaków urodzonych po roku 1999 (cezurą niech będzie tu niesławna reforma edukacji wdrożona przez rząd AWS) uznaję za stracone dla idei konserwatywnych wyrażanych hasłem: "Bóg, Honor, Ojczyzna". Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele a ich konglomerat złożony. Bez wątpienia odzwierciedlają się w nim długotrwałe procesy społeczne, kulturowe, gospodarcze, technologiczne oraz decyzje polityczne (częściej jednak ich brak). Nie bez znaczenia jest moment dziejowy. Młodzi z oczywistych powodów nie pamiętają czasu "ostatniej katechezy" JP2, petryfikującej (jak się okazało: na krótko) typowe dla polskiego ethosu postawy, np. szacunek dla osób starszych, cierpienia i śmierci. Z kolei ich późne dzieciństwo (intensywny czas socjalizacji) przypadło na gorący okres "po-smoleński", którego cechą charakterystyczną była pokoleniowa (choć to oczywiście nie jedyna oś podziału) polaryzacja społeczeństwa. W umysłach ludzi wkraczających w burzliwy wiek dojrzewania zaszczepiony został wzorzec tamtego konfliktu. Spośród innych czynników sprzyjających odejściu młodych ludzi od idei konserwatywnych zasygnalizuję w tym miejscu: ekspansję mediów społecznościowych (dzisiejsza młodzież nie zna świata bez Internetu, a tam treści konserwatywne zepchnięte zostały w nisze...), wychowawczą abdykację rodziców (pośrednio wynikającą z indywidualizacji oraz konsumpcjonistycznego stylu życia) oraz - napiszę to z pełnym przekonaniem - fatalny system redystrybucji dochodu w postaci 500+ (który pozwolił bez wysiłku wielu rodzinom uwolnić się od trosk materialnych, promując przy tym próżność a deprecjonując wartość pracy...). 

Czy wobec zarysowanej wyżej diagnozy możliwe jest jeszcze "odzyskanie" młodego pokolenia (ujmowanego in gremio)? Sądzę, że nie - liczna lewicująca kohorta, która dziś "spaceruje" po ulicach miast i miasteczek nie przestanie oddziaływać na życie społeczne w Polsce w kolejnych dekadach (jej system aksjo-normatywny nie ulegnie zmianie w dobie "nowej normalności"). W mojej ocenie istnieje jednak realna szansa, aby uniknąć kompletnego wyrugowania wartości konserwatywnych z przestrzeni publicznej i instytucji politycznych. Gra idzie dziś o przetrwanie i doczekanie "lepszych" czasów. To powinien być pierwszy i podstawowy cel środowisk definiujących siebie jako prawicowe. Aby ten cel osiągnąć konieczna jest krystalizacja segmentu młodego pokolenia, który nie identyfikuje się z lewicowo-liberalną wizją świata. 

Niżej przedstawiam propozycje trzech działań, dzięki którym proces pozyskiwania młodzieży (upraszczając: osób w wieku szkolnym) dla idei konserwatywnych może ulec dynamizacji. Proponowane działania trzeba podjąć niezwłocznie, muszą mieć one charakter systemowy i całkowicie wolny od doraźnych kalkulacji politycznych (presji sondaży); w założeniu nie mogą być też tanie. Sprawą kluczową jest osnucie rozwiązań tak skonstruowanymi przepisami prawa, aby ich zmiana nie była prosta i możliwa w krótkim czasie. Podkreślę raz jeszcze: sukcesem będzie utworzenie żywotnego, zakorzenionego w wartościach konserwatywnych, segmentu społeczeństwa i to w dobie triumfu (mam nadzieję krótkotrwałego) sił totalnie wrogich chrześcijaństwu i kanonowi polskiej kultury.


1) Cywilizowanie Internetu, który stanowi główną przestrzeń transmisji wartości wśród młodych. Ktoś powie: nierealne w obecnej erze technologicznej. Ktoś inny doda: pomysł szkodliwy dla demokracji (wszelkie ograniczenia uderzą rykoszetem w media funkcjonujące poza głównym nurtem). Zasadniczo w obu przypadkach mógłbym przytaknąć. Niemniej nie chodzi o administracyjną kontrolę przestrzeni wirtualnej czy też cenzurę obecnych w nich treści. Wszelkie działania w tym kierunku spotkałyby się zapewne z powszechnym buntem. W sieci muszą więc - z konieczności - pozostać narracje lewicowo-liberalne, podobnie jak zarządzanie tą siecią musi być całkowicie swobodne. Celem proponowanego przeze mnie działania powinno być realne obarczenie rodziców obowiązkiem kontroli wirtualnych poczynań podopiecznych (ponoszenia odpowiedzialności finansowej za rozpowszechniane przez małoletnich fake-newsy, tworzony hejt itp.). Istniejące obecnie przepisy są w tym zakresie martwe, w praktyce nieegzekwowalne. Aby mogło się to zmienić należy przede wszystkim dać pstryczka w nos cyfrowym korporacjom zza wielkiej wody (uregulować kwestie podatkowe) oraz zmodyfikować prawo np. prasowe. Anonimowość w Internecie powinna stać się przywilejem dorosłych obywateli, podobnie jak dostęp do stron zawierających treści potencjalnie szkodliwe. Koniec ze sztandarowym hasłem "redakcja nie ponosi odpowiedzialności..." oraz śmiesznym "czy ukończyłeś 18 lat?"". Bez wątpienia korzystne byłoby także zdecydowane NIE dla używania smartfonów na terenie placówek oświatowych.

Wykop Skomentuj22
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo