51 obserwujących
271 notek
286k odsłon
336 odsłon

Groźne obrażenia Górzyńskiego, brak obdukcji, wątpliwe leczenie

Wykop Skomentuj23

Jak podawano już w wielu miejscach internetu, 11 dni temu miała miejsce brutalna akcja policji w stosunku do rodziny Górzyńskich.

Między innymi została opisana tutaj.

W dniu 17 lutego 2010 r. funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej wkroczyli około godz. 6.00 rano na teren nieruchomości w Czechowicach-Dziedzicach z Postanowieniem Sądu Rejonowego w Gostyniu z dnia 14 lutego 2008 r. wydanym do sprawy II K 85/05 w przedmiocie przeszukania pomieszczeń i innych miejsc celem znalezienia osoby Janusza Górzyńskiego.

Janusz Górzyński - jak wielokrotnie opisywano w internecie /także tutaj/ - jest ofiarą błędnych lub świadomie fałszywych działań wymiaru sprawiedliwości.

Podczas zatrzymywania Janusz Górzyński doznał groźnych obrażeń, które tuszuje Policja wespół ze służbą więzienną. Górzyński nie ma zapewnionego właściwego leczenia, co mu grozi poważnymi skutkami zdrowotnymi w przyszłości, nawet być może nie dającymi się zniwelować.

 

Obrażenia Górzyńskiego podczas zatrzymywania

Jak podawałam już poprzednio, podczas akcji Policji doznałam ostrej reakcji na stres, co potwierdzili lekarze, i "z wydarzeń tych pamiętam tylko: zakrwawioną nogę brata, ranę na jego czole, rozmowę z senatorem Ryszką, o którą prosił mnie brat, i to, że w pewnym momencie znalazłam się na ziemi".

Moja siostra opisywała dodatkowo:

" ......zobaczyłam, jak grupa mężczyzn szarpie mojego brata Janusza Górzyńskiego na pierwszym piętrze domu, rzuca Go na ziemię oraz rzuca moją siostrę Krystynę. Przerażenie moje było ogromne, gdy zobaczyłam, że Krystyna leży na podłodze (sama wylewka gdyż robię remont), gdzie były różne narzędzia. Przestraszyłam się wtedy bardzo o jej zdrowie, gdyż policjanci nie patrzyli na to, gdzie ona upadła. W tym samym czasie inni policjanci szarpali mojego brata jak najgorszego bandytę, rozerwali mu całą piżamę, włącznie z tym, że był bez spodni od piżamy. Zaczęłam krzyczeć, jak tak można, żeby filmować jego nagiego. To, co robiła policja było obrzydliwe. Leżącemu wykręcali ręce, aby założyć kajdanki, a ponieważ mój brat jest bardzo postawnym mężczyzną /prawie 2 metry wzrostu i 125 kg wagi/ rzuciło się na niego chyba z pięciu . Klęczeli na nim, szarpali, aby założyć kajdanki. Krystyna krzyczała, że już raz miał zawał, niech uważają, co robią. Ale to nie było dla nich ważne. Cała ta grupa szarpiąc go zeszła na dół na parter".

W oświadczeniu dla organów ścigania, siostra stwierdzała dalej:

"Zeszłam na dół i zobaczyłam wtedy, że mój Brat cierpi, gdy mu założyli kajdanki,  poprosiłam, aby mu je zdjęli, przecież nigdzie nie ucieknie i po raz kolejny zaznaczyłam,  iż jest już po jednym zawale. Wtedy odezwał się jeden Pan, chyba najstarszy wiekiem, że też jest po zawale - odpowiedziałam, że chyba wie, co to znaczy. Wtedy podjęto decyzję o ich zdjęciu. Poszłam do kuchni po szklankę wody, która podałam  Bratu. Zobaczyłam wtedy, iż Brat owija sobie lewą nogę, gdzie leciała krew  a tam miał duże nabrzmiałe żylaki. Miał też ranę na czole. Już wiedziałam, że gdy siedzi na krześle, to nie będą Go bić. Chyba informacja o przebytym zawale ich ostudziła. Zaczęłam szukać Mamusię. Gdy ją zobaczyłam przestraszyłam się od razu, pobiegłam  na górę  po telefon, aby przywołać pogotowie. Pogotowie przyjechało bardzo szybko, po zbadaniu od razu zabrali Mamę do szpitala wojewódzkiego do Bielska- Białej (gdy Mamusia była badana przygotowywałam najpotrzebniejsze rzeczy szlafrok itd.). W związku ze strajkiem, Mamę przewieziono następnie do szpitala kolejowego w Wilkowicach-Bystrej".

Po zatrzymaniu brat został odwieziony do aresztu śledczego w Bytomiu, o czym dowiedziałyśmy się dopiero 19 lutego z telefonu siostry do aresztu. 17 lutego /o godz. 19.20/ oficer z Komendy Miejskiej w Bielsku-Białej nie potrafił wskazać, gdzie znajduje się nasz brat. Informował, że miał być przewieziony do Bytomia, ale nadal nie ma potwierdzenia w tej sprawie. 18 lutego ok. godz. 15.00 w tejże Komendzie także nie było nikogo, kto potrafiłby wskazać miejsce pobytu Janusza Górzyńskiego.

Wczoraj byłyśmy na widzeniu u brata w areszcie śledczym. Dopiero tam miałyśmy możliwość zobaczyć, jakich groźnych obrażeń doznał. Okazało się, że sytuacja jest o wiele gorsza, niż można byłoby początkowo przypuszczać.

Janusz ma siną lewą nogę na całej długości - od pośladków do palców włącznie. Na goleni lewej nogi ma ranę długości ok. 20 cm i szerokości 2-3 cm.

Na plecach w okolicach nerek i prawej łopatki znajdują się długie rany cięte.

Na czole po lewej stronie jest rana o wielkości pięciozłotówki.

Ma też obrażenia na lewym przedramieniu.

 

Nie wykonano obdukcji

Janusz Górzyński z domu siostry został zabrany do Komendy Miejskiej Policji w Bielsku-Białej. Następnie przewieziono go do Szpitala Wojewódzkiego. Pierwsze badania wykazały zmiany kardiologiczne, jak w zawale. Ponownie wykonane badanie ujawniło - zdaniem lekarzy - bardzo silny stres zagrażający życiu.

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale