Oświadczenie wstępne: w adwencie śpiewamy adwentowo, ale do kolęd się gotujemy. Co czyni autor, zapodając zawczasu płytkę swą właśnie wydaną, której można posłuchać , którą można zakupić, albo samemu pośpiewać ze śpiewnika staropolskiego, darmowo do wzięcia w pdf-ie.
- - - - - - - - - - - - -
Czy Matka Boska miała prawo narzekać na świętego Józefa? Wedle naszych przyzwyczajeń, niby nie, bo Józef był mąż świetny i świety. Głowa katolickiej rodziny – ostoja Maryi i niedorosłego Dzieciątka. p.p1 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 14.0px 'Lucida Grande'} p.p2 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 14.0px 'Lucida Grande'; min-height: 17.0px} p.p3 {margin: 0.0px 0.0px 0.0px 0.0px; text-align: justify; font: 16.0px 'Times New Roman'} span.s1 {letter-spacing: 0.0px} span.s2 {text-decoration: underline ; letter-spacing: 0.0px color: #2c26f9}
Tradycja BYWA jednak trochę inna. Nie tyle sprzeciwiająca się Wierze w fakt świętości Józefa – ile lubiąca troszkę pożartować na obrzeżu świętości oczywistej. Więc – wedle późnośredniowiecznych wyobrażeń – Józef miałby to być zażywny staruszek, gotujący w kąciku kaszkę, podczas gdy Maryja Karmi i Adoruje Króla Królów. Właśnie: w scenach tronowania Matki Boskiej – nieobecny. Taki drugoplanowy święty funkcjonariusz Świętości Pierwszoplanowej. Zaledwie męski dodatek do Królowej Świata. No, ale narzekać na niego nie narzekała.
Aż tu... patrzcie no – z epoki największej chyba czci św. Jóżefa (z wieku XVIII) wywiodła się kolęda narzekającej na Józefa Maryi. Narzekającej – i to nie na tego starego i zniedołężniałego. Raczej przeciwnie: na tego, co to prowadzi Ją wprawdzie bezpiecznie ku Betlejem, ale bez względu na Jej brzemienny stan. Wiadomo, jaki ma priorytet: jest zimno, a On chce znaleźć przytułek jakiś... i się spieszy. Trochę nazbyt, tak po męsku. Jej jakby nie słucha.
Więc ona – nie tyle narzeka, co konstatuje z boleścią brzemiennej, której ciężko jest:
Pomału Józefie, pomaluśku proszę. | Widzisz że ja nie mogę bieżeć tak prędko w drogę. | Wyrozumiej proszę, wszak widzisz co noszę, | W mym zywocie mam Boga, przeto mi przykra droga.
Pisano to w jakże męskiej, szowinistycznej rzekomo Sarmacji... ale chyba jednak niekoniecznie piórem mężczyzny. Czyim zaś piórem? Zacnej i doświadczonej niewiasty, co to wiedziała dobrze, czego się po męskich szowinistycznych świniach spodziewać. Nawet po tych świętych. Kim była ta kobieta? Jutro o tym.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
W załączeniu – na stronie www.kresy.pl, w dziale felietonów – empetrójka kolędy osiemnastowiecznej z płyty naszej: „Pomału, Józefie”.





Komentarze
Pokaż komentarze