inkryminowany fragment "Pieśni strzelców" w śpiewniku z 1917 roku - nie do przełknięcia przez cenzurę PRL-owską
inkryminowany fragment "Pieśni strzelców" w śpiewniku z 1917 roku - nie do przełknięcia przez cenzurę PRL-owską
Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
845
BLOG

Powstanie 1863: CENZURA PIEŚNI POWSTAŃCZYCH w PRL

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 3

 

 

dziś dwuskrzydłowo: O CENZURZEpieśni powstańczych w PRL(dalej, nr 2, moje)i exemplyfikacja tegoż zjawiska (tu zaraz, nadesłane przez DK, nr1)

1.
O RECEPCJI „PIEŚNI STRZELCÓW”

Ludwika Anczyca w roku 1984

Będąc młodym nauczycielem Szkoły Podstawowej nr 2 w Żninie przygotowywałem w roku 1984 akademię z okazji 11 listopada. Pieśni i fragmenty odezw i manifestów starałem się wybrać zgodnie z zasadą metodyczną, aby odległe nawet wydarzenia historyczne przedstawiać tak, by były jak najbliższe siatce pojęciowej ucznia - siłą rzeczy zakorzenionej przede wszystkim we współczesności. Udało mi się to - aż za dobrze.

Akademia miała tytuł „Droga ku niepodległości”. Od Kościuszki („Gdy Polska, zbrzydziwszy sobie jej [Katarzyny II] obrzydliwe jarzmo odzyskała prawo samowładności swojej, używała przeciw niej zdrajców ojczyzny...”) i antytargowickich wierszy okresu stanisławowskiego po ogłoszony przez Piłsudskiego Akt Notyfikacji Państwa Polskiego. Koncepcja była taka: oficjalny dokument - pieśń (lub wiersz), oficjalny dokument - pieśń - jak to na akademii. Po fragmentach manifestu Powstania Styczniowego śpiewaliśmy wszystkie cztery zwrotki Pieśni Strzelców, a moi szóstoklasiści naprawdę identyfikowali się z tekstem. Gdy przed panią dyrektor szkoły odbyła się próba generalna, zaprosiłem na nią także moją Babcię - emerytowaną nauczycielkę, najstarszą w tym czasie członkinię ZNP w Żninie (staż od 1926). Szkoła zawsze była treścią życia Babci, chciałem też skorzystać z jej doświadczenia inscenizacyjnego, może się trochę pochwalić. Gdy w pustej sali wybrzmiały ostatnie słowa, pierwsza zabrała głos Babcia, wychodząc na środek, teatralnie zwracając się do dzieci z pochwałami za piękne wykonanie, komentując treść montażu („Kiedyś to tak nie wolno było...”) i przekazując niektórym dzieciom indywidualne uwagi. Pani dyrektor milczała. Babcia zawładnęła sceną, pogratulowała pani dyrektor pięknej akademii, odprowadziła ją do gabinetu i wszyscy się porozchodzili.

Następnego dnia cała szkoła w strojach apelowych, godzina ósma zero pięć, uczeń wywołuje mnie z klasy do pani dyrektor. Akademii nie będzie - słyszę. Powód: chyba sam pan rozumie, że z tą antyradziecką piosenką to pan przesadził. Nie chce Pan chyba, by szkoła miała kłopoty. Jaką piosenką? No z tą „Do Azji precz, potomku Czyngis Chana...". Ale to przecież 1863 rok, Powstanie Styczniowe. Nic nie szkodzi, wymowa jest jednoznaczna, zdaje sobie pan chyba sprawę... itd.

Wróciłem do klasy i oznajmiłem, że występu nie budiet, gdyż pani dyrektor oceniła że ich wychowawca źle dobrał teksty i proszę wyjąć zeszyty. Musiało się chyba coś na mojej twarzy malować, gdyż po krótkim szeptaniu, zgłasza się wiceprzewodnicząca: „Materiał był dobrze dobrany, niech się Pan nie martwi, my wiemy o co chodzi.”

Tak „stara broń, lecz całkiem sprawna przecież” kunsztowną sztuką sporządzona przez Anczyca wypaliła celnie po latach.

Dominik Księski
wydawca, redaktor

- - - - - -
od gospodarza strony: DK to niegdyś drukarz podziemny, obecnie mój szwagier, nadto wydawca i redaktor naziemny tygodnika lokalnego „Pałuki”, który patronuje memu śpiewaniu i przedsięwzięciom okołorocznicowym 1863-2013.
- - - - - - 

2.
O CENZURZE pieśni powstańczych w PRL

|interwencje urzędu do spraw |
W Sejmie w dniu 26 stycznia podczas rocznicowego koncertu (ale nie tylko tam) rozdawano publiczności specjalny śpiewnik z pieśniami roku 1863, wydany z ramienia Społecznego Komitetu Obchodów. Przy „Pieśni strzelców” Władysława Ludwika Anczyca widnieje w nim przypis, głoszący, że tekst był w latach PRL-u zafałszowany. 

|tak, aczkolwiek …|
Jakbym słyszał multum starszych pań i panów, którzy mi w latach '80 (jako młodemu studentowi) i jeszcze potem w latach '90 uświadamiali, iż „tekst pieśni jest zafałszowany”, albo, że tylko oni „śpiewają prawdziwy tekst”. Kiedy zaś i ja sam śpiewałem jakąś patriotyczną pieśń z właściwym tekstem – spotykałem się z pytaniami, gdzie ja to i jakim cudem znalazłem? Skąd wziąłem? Jak to możliwe? No, bo przecież tego nie sposób teraz znaleźć. 

No i tu leży pies pogrzebany. Bo oczywiście, że tekst był w PRL-u zafałszowany. Ale raczej należałobyb rzec: „bywał fałszowany”, czy: „był zafałszowywany”. Bo mowa o bardzo specyficznym fałszowaniu! Takim typowo PRL-owskim. 

|za PRLu oryginalne teksty były dostępne...|
Zacznijmy od tego, że wbrew obiegowym sądom z tekstem oryginału „Pieśni strzelców” (jak i innych tego rodzaju pieśni) można się było za czasów PRL-u swobodnie zapoznać w każdej niemal większej, porządnej Bibliotece, nie stanowił on tabu, a zawierające go wydawnictwa nie były „prohibitami” (oczywiście: w bibliotekach prowincjonalnych może i były, kto wie!…). Dalej, w teksty źródłowe pieśni, te publikowane przez naukowców, o ile mi wiadomo,  cenzura raczej nie ingerowała (raczej...).

|...lub nie były dostępne|
Natomiast nastawienie powszechne było już inne. Teksty pieśni patriotycznych uważano bowiem za swego rodzaju „niepisany” prohibit, z którym trzeba ostrożnie, ostrożnie. Pamiętam, jak ajent punktu xero (zazwyczaj ajentami byli – wiem o tym dziś – jacyś emerytowani pracownicy bezpieki etc) wprost odmówił mi powielenia śpiewniczka z tekstami pieśni z czasów konfederacji barskiej. Dlaczego? Bo tak. 

| fałszywka na płycie z 1963 roku:
Moskwy niet|

No i tak samo wyglądała ta sprawa w śpiewnikach i wydawnictwach popularnych i popularno-naukowych. Nie wiem, czy powstało jakieś studium na ten temat, podejrzewam, że niejedno, ale co do mnie, mogę się tylko podzielić doświadczeniem osobistych lektur i odsłuchań. 

Otóż pierwsza moja styczność z „fałszywkami” nastąpiła podczas słuchania płyt winylowych z pięknymi wykonaniami Zespołu Reprezentacyjnego LWP. Zacna Blogerka Ufka zapodała ostatnio ulubione przeze mnie nagranie „Pieśni strzelców” z roku 1963 [PATRZ TU]. Otóż owo wykonanie omija dużym łukiem zwrotki, w których śpiewa się „Do Azji precz, potomku Dżyngis-Chana”, po drugie zaś, w zwrotce drugiej (na nagraniu ostatniej), zaraz po wybiciu minuty drugiej zamiast „Hej Moskwa tu, a nuże tu wisielcy” słyszymy „Hej wrogi tu, a nuże tu wisielcy”.

| przypadek śpiewnika z 1985 roku |
Jeszcze inaczejporadzili sobie autorzy wielokrotnie wydawanego pod koniec komuny patriotycznego śpiewnika „Tam na błoniu błyszczy kwiecie” (PWM, Kraków 1985). Piszęporadzili sobie” - bo pewno musieli się spierać z cenzorami, albo też zastosowaćautocenzurę (czego nie podejrzewam). Co ciekawe, niemal jedyna widoczna ofiarą tych sporów padła właśnie „Pieśń strzelców” (bo może jakieś inne pieśni w ogóle cenzura ze śpiewnika skreśliła? ). 

| zamiast „do Azyi precz!”
– „graj trąbko, graj…”|

Otóż, mimo, że przy tekście „Pieśni strzelców” (s.54-55) widnieje nazwisko Władysława Ludwika Anczyca jako autora słów i melodii – tekst mamy inny: prócz pierwszej zwrotki nie ma on z Anczycem nic wspólnego, a podtytuł „Marsz strzelców z 1863 roku” jest nadużyciem – to zapewne jakaś przeróbka z lat międzywojennych. A zatem jest to dawna pieśń patriotyczna, ale tylko „prawie ta” o którą chodzi… A wszystko bodaj po to, by znikło z tekstu „Do Azji precz, potomku Dżyngis Chana” i „Hej , Moskwa tu”… 

Ale – rzecz charakterystyczna dla PRL-u – ingerencje cenzury są w tym śpiewniku niekonsekwentne. Zemsta komuny objęła jeden utwór i jego pokiereszowaniem się nasyciła – o ile dobrze zauważyłem. Inne zauważone przeze mnie ingerencje są w miarę drobne - i są dwie. A zatem, ułani, którzyprzybyli pod okienko, kończą śpiewać na zwrotce mówiącej o Warszawie, pomijając ochotę odwiedzenia Lwowa i Wilna. Z kolei w „Za Niemen hen precz!” zamiast „niewiernych lać krew” jest „serdeczną lać krew”.

Poza tymi trzema ingerencjami (jedną dużą i dwu małych) wspomniana publikacja należy do najlepszych i najobszerniejszych w całym PRL-u, także pod względem staranności w doborze i redagowaniu tekstów – a znajdziemy tu szereg  takich , które mówią o biciu Moskala i „gniciu w tajgach Sybiru”. Nic dziwnego, że śpiewnik rozchodził się jak świeże bułeczki, a mimo stu tysięcy nakładu miał kilkakrotne wznowienia. Autorom można pogratulować. Swoją drogą chciałbym usłyszeć ich relację o sporach z cenzurą… (może gdzieś ktoś o nich napisał?)

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

NADTO ZAPRASZAM DO WPISÓW NA  www.okruchy1863.pl

i do własnej płyty Idźmy! śpiewy powstańcze 1863:

TU SKLEPIK

A TU 
KLIP

z ukłonami, jk


 

Zobacz galerię zdjęć:

zwrotka druga "Pieśni strzelców": a) śpiewnik z 1917 roku b) śpiewnik z 1985 roku
zwrotka druga "Pieśni strzelców": a) śpiewnik z 1917 roku b) śpiewnik z 1985 roku śpiewnik z 1985 roku

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Kultura