Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski
974
BLOG

PROBOSZCZ Z TALIBANU contra GAZWYBOR, diabeł et CONSORTES

Jacek Korabita Kowalski Jacek Korabita Kowalski Polityka Obserwuj notkę 16


 

No i mamy kolejny modelowy przykład modelowania naszego myślenia o księżach i Kościele. W GazWyborze, który tym razem idzie ramię w ramię z mediami zachodnimi (jak się spodziewam, nie sprawdzałem). I ramię w ramię z blogerem, którego tekst zamieszczono na naszym Salonie na SG.

Zakładam tym razem, że GazWybor nie za bardzo kłamie, raczej zaś relacjonuje fakty opatrując je tylko swoimi komentarzami – za duktem gazet austriackich. Otóż jakiś Polak-proboszcz został ponoć znielubiany przez austriackich parafian tak, że GazWybor mógł nadać notce na swojej stronie tytuł – cytuję:

Parafianie w Austrii do polskiego proboszcza: Wynocha, chamie!

Otóż już sam ów tytuł jest mocno fałszywy. To nie parafianie, tylko – jak zapisał bloger salonu 24 – tamtejsi graficiarze (podejrzewam, że anonimowi, inaczej dostaliby natychmiast sztraf za trwałe zniszczenie elewacji należącej do wspólnoty) napisali na fasadzie kościoła taki właśnie tekst (no, dokładnie było tam „chamie-Polaczku”, a nie samo „chamie”). Zaznaczam, nie parafianie, tylko graficiarze. Przypisywanie parafianom takich chamskich (i szowinistycznych na dodatek!) słów jest niesprawiedliwością i manipulacją. To po pierwsze.

Druga żałosna sprawa, to to, że nasz salonowy bloger pisze: „możemy mieć się z pyszna”.  A niby dlaczego my? Dlaczego to dla nas obciach? Jeśli księdzu brak kultury, to owszem, możemy się wstydzić. Ale tu nie tylko o to chodzi. Tak, spór nie dotyczy tego tylko aspektu, a nawet pod klawiaturą naszego blogera przybiera postać nieco inną.

Bo co najbardziej wkurzyło parafian – już nie graficiarza, lecz dajmy na to przedstawicieli rady parafialnej? I co blogera? I co GazWybor?

Nie wiem oczywiście tak do końca, jak było naprawdę, ale jeśli wierzyć GazWyborowi, przyczyn jest co najmniej kilka: ostentacyjne wydawanie dużych pieniędzy na rzeczy nienajpotrzebniejsze a jaskrawo widoczne, dalej kanciaste obycie z ludźmi… i… no właśnie. Lista grzechów, jaką proboszcz wyprodukował na użytek tych, którzy chcą się u niego spowiadać. A tam jest na przykład o szatanie. Czy kto wchodził z szatanem w pakt.

I to właśnie (czyli owa lista) miało przepełnić czarę goryczy parafian, a także zapewne czarę goryczy blogera, bo wątek szatana szczególnie wyeksponował.

Problem w tym, że lista grzechów ciężkich, cytowana przez GazWybor, jest listą grzechów ciężkich. I tyle. A wchodzić w pakt z szatanem nie należy za nic w świecie (i niekoniecznie chodzi tu o podpisanie cyrografu własną krwią, zaznaczam – tej metafory używa się często w różnych celach). No, oczywiście za wyjątkiem tatuaży. Ale tu – co mnie zastanawia – nie mamy w GazWyborze do czynienia z cytatem z księdza, czyli cytatem  dotyczącym tatuaży, lecz z omówieniem. Więc chyba coś jest nie tak, bo robienie tatuażu samo z siebie nie jest grzechem, a już na pewno nie grzechem ciężkim i władze kościelne musiałyby to zauważyć. Natomiast jak ktoś robi sobie tatuaż z motywami satanistycznymi, to… No, ale nie ta kwestia jest najważniejsza.

Najważniejsze jest to, że GazWybor – i nasz bloger za nią – stawiają się w roli pośredników pomiędzy Koścołem a wiernymi. I orzekają, na przykład, że nie wypada, nie można etc mówić o szatanie. Że to obciach. Albo, że skandalem jest, że gdzieś proboszcz wiernemu odmówił komunii na rękę [tu]. I zaraz ten wierny dzwoni do GazWybor, że taki obciach. Czy GazWybor jest instancją w sprawach wiary? Chciałby być. I tak jak bloger, chciałby, żeby księża dostali zakaz mówienia o szatanie.

Otóż jest to czysty i jasny przykład strategii a następnie taktyki szatańskiej.

Dlatego właśnie ten wpis dołączam do wpisów poczyninych pod tagiem „gazeta wyborcza, diabeł”.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Polityka