Nudne to codzienne przypominanie, że Gazeta Wyborcza służy „międzynarodowemu spiskowi na rzecz dechrystianizacji Polski, Europy i świata”. Te słowa w cudzysłowie są cytatem z artykułu Adama Michnika, który kilka dni temu jednocześnie kpił z wierzących w takowy spisek – jak i ostro krytykował ich za oczekiwanie ogłoszenia jakowejś kościelnej, konkretnie papieskiej „krucjaty” przeciwko temuż spiskowi. Michnik pisze o nastrojach i opiniach „wielu duchownych i prawicowych polityków” polskich; ich obawy stara się sprowadzić do absurdu, a pytając sam siebie „czy Polska została zniewolona” odpowiada: „tak wynika z nauczania o. Tadeusza Rydzyka”. O nauczaniu Kościoła, ani Jana Pawła II, w tym kontekście już nie pisze. Janowi Pawłowi II przypisuje bowiem jedynie „tolerancyjne” poglądy (celowo cytuję w cudzysłowie). A szkoda, miałby przecież co zacytować.
Czytanie Michnika daje pewien pożytek. Uświadamia, co myślą, lub jak „mają” myśleć ludzie jego pokroju, poglądów, jego „kompanii”. Mają – jak widzimy – cały czas wyśmiewać istnienie „spisku” i pisać, że dechrystianizacja postępuje sama z siebie. Albo, że postępuje ona na własne życzenie Kościoła. Bo, że postępuje, to oczywiste. W żargonie GazWyboru nazywa się ją często„modernizacją”.
A my zauważać winniśmy, że przynajmniej od kilku miesięcy nastał nowy świecki rytuał codzienny Gazwyboru: lidy antychrześcijańskie zaczęły pojawiać się codziennie i natrętnie. I tak, dzisiejsze hasło na Stronie Głównej GazWyboru brzmi: „mam dla Kościoła złą wiadomość”.
W ciekawych czasach żyjemy. Niby nic nowego, bo od dawna Pan Bóg mówi nam: <<bądźcie trzeźwi, czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając, kogo by pożreć>>. Ale jednak codzienny rytuał GazWyboru jest nowy. A jeszcze nowsze jest spostrzeżenie, że część ludzi – znaczna – mimo nasilenia tego codziennego rytuału– w ogóle go nie dostrzega. Najwyraźniej GazWyborowi udało się doprowadzić do tego, że pewna (jak duża?) część społeczneńtwa traktuje natrętną, codzienną obecność napastliwych lidów antykościelnych jako normę, oczywistość... a może nawet jako <<obiektywną konieczność>>?
To bije po oczach i uszach, że <<Mają oczy a nie widzą, mają uszy a nie słyszą>>. Dokumentujmy to zjawisko. Przynajmniej co do mnie – będę się o to troszkę starał.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)