To naprawdę warto przypomnieć. Że mianowicie siedem lat temu Sejm przegłosował uchwałę, którą obecna pani minister Kozłowska-Rajewicz całkowicie ignoruje. I wbrew której działa. Przypomniała o tym w swoim oświadczeniu Prawica RP, cytując uchwałę:
„Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, utożsamiając się z judeochrześcijańskim dziedzictwem moralnym Europy” jednoznacznie stwierdził, że „nie może aprobować wprowadzania do dokumentów Unii Europejskiej pojęć w rodzaju «homofobia»”.
Co zostało z tej uchwały? Mniej więcej tyle, ile z gwarancji udzielonych naszej RP przez aliantów - w czasie, gdy pewien pan zapewniał, iż otrzymanie korytarza przez polskie Pomorze do Prus Wschodnich - zaspokoi jego apetyt.
I tyle samo zostało z deklaracji pana Biedronia, który tłumaczył niegdyś, że homoseksualiści nie zaliczają się do zboczeńców oraz że w żadnym wypadku geje nie zamierzają ubiegać się o prawo do adopcji dzieci. Pamiętam to. Teraz utrzymuje się w jego kręgach, że słowa "zboczeniec" używać w ogóle nie wolno, bo "zboczeń" nie ma - no, a co do adopcji... teraz... albo zaraz... no tak.
- - - - - -
tekst lekko zmodyfikowany o 22:28
341
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze