1.
W Lublinie na deptaku
w jednym rzędzie
ustawieni zostali
(to cóż, że może
o różnych godzinach?
to cóż, że może
nie razem w kupie?)
- zupełnie jakby
reprezentowali
równorzędne
"drogi życiowe"
(i teraz uwaga!
nerwy na wodzy!
wymieniam):
ŻYD
ZAKONNICA
CIEMNOSKÓRY
HOMOSEKSUALISTA
ATEISTKA
FEMINISTKA
PRACOWNICA SEX SHOPU
Jeszcze coś dodać?
2.
Protestować?
Protestując
zawsze można się ośmieszyć;
przed takim ośmieszeniem
ostrzegają nas
ostrożni chrześcjanie.
Ale jakże tu nie protestować,
gdy walczący o "równe prawa"
(cudzysłów celowy)
starają sie usilnie o to,
iżby "swoich"
tj. rzekomo "wykluczonych"
unormalnić,
zaś "normalnych"
podać za
"jakby" wykluczonych.
Aż wmówią,
że "czarni"
czyli My
to ma być i jest margines.
3.
Informacja tyczy się tego,
że w Lublinie dnia 6 czerwca
zafunkcjonowała na deptaku
tzw. "żywa biblioteka".
Cytuję "Kurier Lubelski":
można było na żywo
porozmawiać z Żydem,
zakonnicą,
ciemnoskórym,
homoseksualistą
(zaproszono Roberta Biedronia),
ateistką,
feministką
i pracownicą sex shopu.
Brawo.
4.
Skądinąd ciekawe,
co na to ortodoksyjni
a nawet i nieortodoksyjni
Żydzi?
Na ich miejscu
chyba po prostu
dałbym w papę
organizatorom.
5.
Skądinąd ciekawe,
któraż to zakonnica
dała się nabrać?
A może ktoś się przebrał?
Będą głosy,
że takowa zakonnica
dała świadectwo.
Może. No bo owszem,
gdyby działo się to
w zdechrystianizowanej
dektaturze gejowskiej,
udział zakonnicy
mógłby się okazać heroiczny.
Ale w tym przypadku?
Taki udział osoby duchownej
sugeruje, iż żyjemy w świecie,
w którym zakonnica to margines.
6.
Pamiętajmy, że świat będzie
w znacznym stopniu takim,
jakim go przedstawimy
naszym dzieciom i bliźnim
swoim i obcym.
Mówienie o świecie
kształtuje świat.
Panie! zmiłuj się,
i ześlij opamiętanie.
7. Post scriptum o 9.42
Zapomniałem. Tak. Zapomniałem!
Trzeba by było jednak zbadać,
czy organizatorzy
nie usprawnili ponadplanowo
swoich spotkań
zatrudniając jedną tylko osobę,
a mianowicie:
czarnoskórego Żyda,
który będąc pierwotnie kobietą
wstąpił do zakonu,
następnie stracił wiarę
i jako ateistka
zatrudnił się w sexshopie
gdzie odkrył w sobie
homoseksualnego mężczyznę.
Udział Roberta B.
pozornie przeczy takiej możliwości,
pamiętajmy jednak
że dla organizatorów
nic nie jest wystarczająco
niemoralne
lub / i nienormalne
oraz ponurzone
w oparach absurdu,
iżby nie dało się
wykonać.


Komentarze
Pokaż komentarze