1.
Kolejny odcinek serialu. Ksiądz Lemański wylał swoje żale bardziej niż dotąd.
Z wypowiedzi, którą właśnie posłał na fale medialne, wynika, że jego słowa i działalność okazywały się - jako słowa i działalność katolickiego księdza - zupełnie niezrozumiałe dla jego zwierzchnika, arcybiskupa.
Dla mnie też - przynajmniej po części, po części - nie są zrozumiałe. O wiele bardziej rozumiem arcybiskupa.
A teraz wszelaki zbiór ludzi z Czerskiej i około-czerskich zaczął już używać wobec tego hierarchy słów "antysemita, rasista". I że skandal i w ogóle.Halo, słyszą mnie tam te czerwone jędze i typki?Gwiżdżę na was. I ty też, czytelniku miły, gwiżdż.
2.
Uważam, że poza wszystkim istnieją takie "wymiany słów", które, choć mało eleganckie, bywają na swoim miejscu (mniej lub bardziej, prawda), bo oddają istotę rzeczy. Zwłaszcza w tzw. "męskich rozmowach". Takim rozmowom niekoniecznie należy się rozgłos. Nie muszą wprawdzie/bowiem być godne pochwały, ale też nie muszą być godne napiętnowania.
Iwłaśnie dopiero próba ich napiętnowania wychodzi poza przyzwoitość.
3.
Bo jednak mimo wszystko czym innym jest chamskie i "anatomiczne" pytanie o czyjeś genitalia, a czym innym odwołanie się do biblijnego ostatecznie obrzezania, które sytuuje rozmówcę / adwersarza w konketnym kontekście kulturowym i niekoniecznie musi go "obrażać" i to zaraz "obscenicznie, hańbiąco, poniżająco". Przypominam, że zarówno św. Paweł jak i wszyscy Apostołowie, a przede wszystkim Pan Jezus też byli obrzezani. Obrzezanie było i jest znakiem przymierza z Bogiem. Ale jest też znakiem przynależności do określonej kultury. Jest i zapewne będzie do końca świata.
Tego wątku nie będę kontynuował, zwałszcza, żetak poza tymrelacji księdza Lemańskiego po prostu nie ufam. Nie mam więc zamiaru nadmiernie ks. arcybiskupa "tłumaczyć" z hipotetycznego zachowania, które znane jest z opisu dokonanego przez człeka uległego opętaniu.
4.
Rzekłem tylko tyle, ile uważam, że trzeba rzec w skrócie. Wiem, że napisanie tego, co napsałem powyżej, wielu nie będzie miłe. Myślę jednak, że trzeba napisać, co się myśli. A myśli się, że istotą tego konfliktu księdza z arcybiskupem jest próba pozbawienia naszego episkopatu silnego głosu. Próba pozbawienia wyrazistości, pozbawienie mocy. Utrącenie śmiałego głoszenia Ewangelii. Poprzez uderzenie w silnego i dobrego arcybikskupa, jakim jest abp Hoser; aby poprzez jednego - zastraszyć wielu słabszych.Bo powiedziano: uderzą w pasterza, rozproszą sie owce. Niestey, tym pasterzem nie jest ksiądz Lemański. Ale na razie jest kapłanem Chrystusa. I oby nim pozostał. Ale lepiej, iżby nim uprzednio przestał być, niźli miałby się teraz produkować na rzecz szatańskich radiostacji i telewizji.
Żal.
5.
Będę zaraz mówił rózaniec za księdza i jego przełożonego. Ale także odmówię modlitwę do sw. Michała Archanioła. Bo to nie jest zwykłasprawa pomiędzy księdzem i jego zwierzchnikiem. To jest sprawa o wiele większa.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)