Tu nie może być cienia wątpliwości.
Mamy do czynienia z medialnym niszczeniem arcybiskupa. Na podstawie oświadczenia, które może być prawdziwe, a nie musi, zabrzmiały i trwają głosy potępienia. Ale dziś on, a jutro każdy może być pociągnięty z byle powodu. Kij się znajdzie. Wystarczy, że ktoś powie - jak Agnieszka Holland - że "słyszała", jak biskupi mówili o kimś. I pójdzie z tym do Olejnikowej, Lisa et consortes.
Ja też słyszałem, jak jeden o drugim mówił "ale Żyd" albo "cygani". I mówili to ludzie opcji panów z Czerskiej, czyli plus minus opcji Lemańskego, a także, oczywiście, ludzie z przeciwnej strony barykady. Owszem, niekiedy łączyło sie to ze znamieniem chamstwa po prostu. Ale bardzo rzadko. Najczęściej było to dosadnym i uprawnionym określeniem sytuacji rzeczywistej. Niepublicznym,bo w rozmowie w cztery, sześć, osiem oczu. Nikt tego nie zamierzał upubliczniać.
Bo nie chodzi o to, czy rzekome słowa arcybiskupa zopstały wypowiedziane. Są rzeczy i słowa, których się nie wyciąga na forum publiczne.Obrońców Krzyża pod pałacem prezydenckim też spotykały różne czyny i słowa ze strony "czynników kościelnych" - tych, które akurat wierzą w Komorowskiego - i nie tylko kościelnych. To się akurat ludziom z Czerskiej bardzo podobało. Nie oburzali się. A obrońcy znosili to wszystko w pokorze.
Zaś ksiądz Lemański tak czy inaczej musi zniknąć z Jasienicy i z życia publicznego. I zniknie, wiemy to. Prędzej czy później. Myślę niestety, że tak naprawdę steruje (świadomie lub nie) w kierunku porzucenia kapłaństwa i chce popalić za sobą jak najwięcej mostów, narobić szumu, fajerwerków - udowodnic całemu światu i sobie, że "musiał" - i co dalej? Nie życzę mu porzucenia Kościoła. Ale przecież czeka go tylko i wyłącznie ostateczne wyjście z roli medialnego celebryty. Po pierwsze, nie można być księdzem i jednocześnie celebrytą u przeciwników Ewangelii. Po drugie, media nie pożyją długo tym tematem, a życie ma swoje wymogi. A ksiądz? Jako ksiądz jest użytecznym, póki konflikt trwa. Jak nie będzie księdzem, nie bedzie interesujący. Jeśli zaś księdzem pozostanie, musi przestać wyrabiać to, co wyrabia, bo nie da się pracować w instytucji "jadąc" na negacji przełożonych tejże instytucji.
Panie Boże, bądź miłościw.
471
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (9)